<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544</id><updated>2012-03-07T20:24:52.146+01:00</updated><category term='inne'/><category term='seria: wiersze'/><category term='opowiadania'/><category term='książki'/><category term='Serie: Polityka'/><category term='seria: listy'/><category term='seria: xue'/><category term='News'/><title type='text'>Pod Smoczym Diamentem</title><subtitle type='html'>Witaj przybyszu w gospodzie "Pod Smoczym Diamentem"!  Przeczytasz tu opowiesci nakreslone nie przez ludzi... 
Lecz przez smoki!</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>91</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-2995929379727529546</id><published>2012-03-07T19:02:00.004+01:00</published><updated>2012-03-07T19:09:08.627+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Smoczy Eden - Intro</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Uhh... Jest ciężko. Daję radę pisać tylko w drodze do szkoły, ponieważ w domu rozwiązuje zadania z matematyki... Matura to nic fajnego. Nie mogę już jednak znieść tego zastoju na PSD, więc pomyślałem, że może pokażę wam nad czym właściwie pracuję. Oto Smoczy Eden. Moja nowa opowieść, która (mam nadzieję) rozrośnie się do rozmiarów prawdziwej książki. Nie jest to łatwy tekst, a jeżeli ktoś nie lubi zbyt wielu emocji na raz, to stanowczo odradzam tą lekturę... Jest bardzo ekspresywna.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: large;"&gt;Smoczy Eden - Intro&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;W oddali pojawił siępunkcik, na czystym, czerwono-fioletowym niebie. Istota zbliżałasię ni to szybko, ni to wolno... jakby czas jej nie dotyczył.Nabierała wolno realności, kształtów&amp;nbsp;i kolorów, stając sięw końcu rzeczywistym tworem. Jej skrzydła zdawały się pojawiać iznikać, jakby sam wiatr skupiał się i formował na ich kształt.Pomarańczowo-czerwone ciało przypominało materialną energię...skrystalizowaną duszę do rzeczywistej postaci. Oczy biły dziwnymblaskiem, ukazując esencje jej jestestwa, tak charakterystycznego iinnego dla każdego smoka. Tak, smoka... wolnego smoka, który płynąłprzez niebo, unosił się w przestworzach... który latał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Szept wiatru w moimświecie brzmi inaczej, niż znacie go wy, ludzie. Jest jakbysubtelniejszy... rzeczywistszy... chyba też spokojniejszy. Jestprzyjacielem, który pozwala nam pływać po swych falach, unosićsię na niebie. Dzięki niemu możemy uwolnić się z klatkirzeczywistości i choć na moment sięgnąć samych gwiazd, szczytunaszych marzeń! Pokazuje nam jak wyzwolić duszę&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;i umysł.Stajemy się... szczęśliwi...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Dla nas, smoków, lotjest czymś normalnym, jak dla człowieka na przykład chodzenie, alepod tą warstwą codzienności zawsze odkrywamy niezwykłość... Cośco nadaje magii. Kimkolwiek byśmy nie byli, czy zadufanymi w sobieegoistami, czy znienawidzonymi, irytującymi żmijami, czyniewinnymi, naiwnymi altruistami, kiedy płyniemy na falachpowietrza, a nasze uszy wypełnia cudowny szept wiatru, zapominamy otym kim jesteśmy, o naszej przeszłości, o bólu naszejegzystencji...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Dzieje się tak,ponieważ jesteśmy bardzo emocjonalnymi istotami. Kierujemy siętylko uczuciami. Przez to nasze dusze są delikatne, podatne naniematerialne ciosy. Łatwo nam zadać ból, ale przyzwyczailiśmysię do tego. Jesteśmy smokami! Jesteśmy silni i dumni. Nie da sięnas złamać! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Znam jednak smoka, którymiał szczególnie ciężko. Znienawidzony przez wszystkich,pozbawiony kogokolwiek, komu mógł zaufać... Dzień w dzieńotrzymywał ciosy, których jego dusza nie mogła już wytrzymać!Powoli umierała... To co zrobił żeby przetrwać, zaskoczyłowszystkich. Losy jego duszy wpłynęły na całe nasze stado, a japostanowiłam uwiecznić je na kartach historii, żeby każdy miałdowód – przeznaczenie można zmienić!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;On przyleciał, wiesz? – zauważyła Arisha.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Poderwałam nagle głowę.To nie tak, że usłyszałam jej słowa... Ja je poczułam. Poczułamintencje słów, które Arisha, smocza istota, chciała mi przekazać.Dlatego wiedziałam o kogo jej chodzi. Mój nastrój od razu siępogorszył.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Po co? – zapytałam gniewnie, zerkając na przyjaciółkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie wiem. Chciałabym, żeby do mnie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Była rozmarzona, jejmyśli krążyły gdzieś daleko, a serce biło szybciej.Westchnęłam. Nie było tajemnicą, że Arisha kochała się wnajbardziej egoistycznej, narcystyczne, zdegenerowanej żmii. To mnieirytowało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Otwórz wreszcie oczy... Czemu żyje z dala od nas? Czemu go wszyscy tak nienawidzą? To nie jest przypadek, czy kwestia trudnego charakteru. On myśli, że jest lepszy... To mnie tak złości! – naprawdę roznosiła mnie bezsilna wściekłość, na myśl o tym jego narcystycznym podejściu do życia. – Powinien zniknąć. Jego dusza powinna...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Przestań! Jest samotny. Jego dusza straciła nadzieję na kogoś, komu będzie na nim zależeć. Ty, Zaithis, jesteś podobna do niego i nie wiem czemu obdarowujesz go tak potężną nienawiścią! Spojrzałaś kiedyś w jego oczy? Ujrzałaś ten dziwny blask? Ja tak...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;W jednej chwili znówsię rozmarzyła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie mam zamiaru patrzeć mu w oczy. Nie zasługuje na to.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie chciałam jejsłuchać. Według mnie wciąż powinien przepaść. Takie istoty niepowinny w ogóle istnieć. Ale inna myśl zaczęła mnie dręczyć.Po głowie ciągle krążyły mi słowa smoczycy:  „Jesteś podobnado niego”.  Nie rozumiałam tego. Przecież byłam normalnymsmokiem... On wyrzutkiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nazywał się Faszwi ibył chyba naszym jedynym problemem. Zawsze żył na uboczu stada,chociaż sam bezczelnie utrzymywał, że nie ma z nami nicwspólnego... hipokryta. Dobrze wiedziałam, że potrzebuje naszegotowarzystwa. Ale nikt za nim za specjalnie nie przepadał, lecz jakmożna lubić kogoś, kto przy każdym słowie obwinia cię za tylkosobie znane rzeczy. Nie mówił tego na głos, ale to było czuć wjego intencjach. Dogadywał, obrażał. Mam wrażenie, że miał namza złe, że go nie tolerujemy. Ale to była tylko i wyłącznie jegowina. Osobiście miałam nadzieję, że w końcu zabronimy muwlatywać na nasz teren. Raz na zawsze mogłabym o nim zapomnieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wstałam. Moja irytacjarosła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie jestem taka sama, Arisha! – warknęłam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Odbiłam się od skał,rozłożyłam skrzydła i wzbiłam się ku niebu. Musiałam sięuspokoić... Jeszcze spojrzałam za siebie. Arisha patrzyła za mną.Biła od niej niezwykła aura spokoju, która nie słabła, nawetkiedy smoczyca stała się tylko punkcikiem wśród górzystych skał.Nie podobało mi się to... Miałam wrażenie, że coś sięzbliża... Jakaś zmiana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ale wkrótce i jazaczęłam się uspokajać, a dziwne wrażenie powoli zanikało.Wiedziałam, że to magia lotu tak na mnie wpływała. Przymknęłamoczy. Chciałam rozkoszować się tą błogością...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wtedy go poczułam,Faszwi. Momentalnie wypełniło mnie uczucie nienawiści, złośćogarnęła całą moją duszę. Otwarłam oczy. Wisiał w powietrzu woddali, przyglądając mi się z pogardą, wyższością. Zabiłammocniej skrzydłami, przyspieszyłam lotu. Nie wiem czemu, alechciałam wyładować swoją wściekłość. Na nim. On czekał, niespuszczał ze mnie wzroku. Leciałam coraz szybciej, każda cząstkamnie chciała się na niego rzucić, zabić tą irytującą pychę,promieniującą z samej jego egzystencji. Wywołać pokorę w tejegoistycznej, narcystycznej istocie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ale tylko zawisłam tużprzed Faszwi, dysząc wściekle. On jak zwykle zachowywał zimnyspokój. Jak mnie to irytowało! Mierzyliśmy siebie wzrokiem, niemookazywaliśmy pogardę, pochodzącą z samego serca.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Czemu tu jesteś? – syknęłam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nic nie muszę ci mówić – odparł z wyższością.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Czułam jak czeka namoją odpowiedź, jak bawi go ta sytuacja. Napawał się mojąwściekłością! Chciałam odlecieć, żeby nie rozbić z siebiezabawki, ale to by oznaczało jego rację. Nie mogłam teżpowiedzieć co o nim myślę, gdyż tylko na to czekał. Wczułam sięw tą pokrakę. Czego nie chciał usłyszeć? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Jesteś taki podły. Nawet Arisha ma cię dosyć!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Mruknęłam zadowolona.To wyraźnie zabolało Faszwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Toleruje mnie bardziej niż ciebie... – stwierdził ponuro i poleciał dalej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Prychnęłam tryumfalniei ruszyłam w przeciwnym kierunku. Lecz nagle usłyszałam ciche:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Już niedługo...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Spojrzałam za Faszwi.Leciał, oddalając się coraz bardziej. Zastanawiałam się co onmiał na myśli. Ale tylko przez chwilę. Znów zamknęłam oczy,odcinając się od całego świata. Byłam tylko ja i wiatr...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Wróciłam do Arishi.Nie odezwała się słowem, ale jej uczucie momentalnie mi sięudzieliły. Była niepewna, czegoś nie rozumiała. Wyglądała nabardzo zakłopotaną. Od razu wiedziałam czyja to wina, ale w sumienie wiedziałem czemu,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Mówiłam ci, że to szuja... – stwierdziłam oczywisty fakt, lecz bez tryumfu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie, to nie to. Tylko na siebie patrzyliśmy... – odparła zamyślona. – Ale jego uczucia... Moje uczucia... On się na mnie patrzył jakby to był ostatni raz. Nie rozumiem... To było przyjemne, oboje odczuwaliśmy radość. Ale równocześnie takie dziwne przytłoczenie z niego biło... On coś chce zrobić. Martwię się...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Co chce zrobić? – jak o tym pomyślałam, to faktycznie, miałam wrażenie jakby coś było nie tak.  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie wiem...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Nie okazywałam tego,gdyż nie chciałam pogarszać niepewnych uczuć Arishi, ale miałamnadzieję, że ta kanalia, Faszwi, przepadnie raz na zawsze. Awszystko właśnie na to wskazywało, więc byłam pewna, żeznienawidzony przeze mnie smok przestanie stanowić problem. Mójnastrój znacznie się poprawił. Arisha jednak wyraźnie nie mogłaporadzić z nietypową sytuacją. Nie chciała dać tego po sobiepoznać, lecz jej oczy ją zdradzały. Ciągle o nim myślała. Niedawała rady... albo raczej nie chciała zrozumieć jego planów. Niepojmowałam jak można przejmować się takim parszywym stworzeniem.Poleciłam przyjaciółce, żeby sobie polatała. Ale ona nie chciałapozbywać niepewnych uczuć. Nie mogłam zrozumieć co nią kieruje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm; page-break-before: auto;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Smoczaegzystencja była by dla człowieka niezwykle nudna do obserwowaniana co dzień. Nie robimy nic konkretnego, po za zaspokajaniemwłasnych zachcianek. Dosyć często widzimy się z innymi smokami irozmawiam, latamy, bawimy się. Najlepsze są jednak intrygi iprzewidywanie, co dany smok zrobi z innym w okolicznościach jakiejśsprzeczki czy romansu. Ale rzadko zdarzają się sytuacje niezwykłe,odbiegające od normy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Wtym dniu, jeżeli w ogóle można dniami nazwać pozbawiony "czasu"okres, atmosfera była niezwykle gęsta, napięta. Choć udzielałami się ona w nieznacznym stopniu, nie specjalnie przejmowałam sięniecodziennymi zawirowaniami Energii, która nas otacza. Myślałamwtedy "zdarza się". W końcu to jest Siła, której nie dasię okiełznać. Ale Arisha była podenerwowana bardziej niżzwykle. Coś przeczuwała. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Czujesz to? – zapytała mnie, patrząc daleko w dal.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Tak...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Zastanawiałamsię, czy mogła mieć przeświadczenie. Rzadko to się nam zdarzało,mieć silne przeczucie jakiegoś zdarzenia z przyszłości. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;To Faszwi. Co on zrobił? Nie czuje jego duszy... Jakby nie istniał.  Ale żyje. Na  pewno...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Uciekł – rzuciłam beznamiętnie, wylegując z zamkniętymi oczami. – opuścił nas. Wreszcie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Poczułamogromną ulgę, ale silne rozczarowanie Arishi zakłócało mójspokój.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Lubiłam go. Był inny... – szepnęła cicho...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Spojrzałamna przyjaciółkę. Wyglądała na... zdenerwowaną. Ale nieodezwałam się, mimo, że chciałam ulżyć jej duszy, jakośpocieszyć. Zależało mi na niej... Ale nie potrafiłam stłumićmojej nienawiści do Faszwi. Jakiegokolwiek słowa otuch były byfałszywe, nieszczere...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Tobył dopiero początek moich zmartwień. Dziwna atmosfera stawałasię coraz... cięższa.&lt;br /&gt;W końcu nawet ja zaczęłam odczuwaćniepokój, wraz z narastającą potęgą Energii. Ale i ożywiało tomnie. Napięcie rosło z każdą sekundą, umysł kazał działać.Nie mogłam znieść tego uczucia... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Obiewzbiłyśmy się równocześnie ku niebu, czując, że tak powinnyśmyzrobić. Nie powitał nas jednak spodziewany szum powietrza w uszach,którego tak skrycie pragnęłyśmy. Nawet wiatr jakby umilkł, wobawie przed niewytłumaczalną siłą. Ale płynęłyśmy dalej, niedo końca rozumiejąc co nam każe kontynuować lot. Leciałyśmy nito długo, ni krótko... Po prostu leciałyśmy, pogrążone wewłasnych myślach. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Ostre,monumentalne skały i głazy przesuwały się wolno pode mną,niewzruszone tym, co działo się wokół. Wieczne... nieskończone...piękne... Ale nagle ich bezzmienność zakłócił przemykającyznienacka cień. I kolejny, i znowu. Cieni było coraz więcej.Uniosłam głowę, ale przymknęłam oczy i wyprostowałam skrzydła,zamierając w bezruchu, stając się jednością ze światem.Poczułam inne smoki i ogólne podenerwowanie. Otwarłam powieki. Onerównież zmierzały w tym samym kierunku co my. Wyczułam nawet te,które rzadko widywałam i te, które egzystowały znacznie dłużejode mnie. Napięcie narastało, czułam to. Walczyłam zpodenerwowaniem. Niepewność ogarniała każdą duszę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Dotarłyśmy.Ja i Arisha znalazłyśmy się na skraju skalistej polany, otoczonejwierzchołkami szarych, nagich gór. Cały teren usiany był innymismokami, oczekującymi dalszego rozwoju sytuacji. Takiego widokudawno nie widziałam. Tyle uczuć, tyle myśli wirujących wpowietrzu,&lt;br /&gt;a mimo to każda osobowość tak indywidualna iróżniąca się od reszty, tak inna. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; page-break-before: auto;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Upatrzyłam kawałekwolnej przestrzeni, w którym jakby najbardziej moja dusza chciałasię znaleźć. Skierowałam się tam razem z Arishą i wylądowałyśmyna niewysokiej, płaskiej skale. Najbliższe smoki zwróciły uwagęna nasze przybycie. Na widok Arishy atmosfera wokół zrobił sięnieco przyjemniejsza. Smoczyca była bardzo lubiana wśród smoków.Ale niepokój dalej krążył dookoła naszych dusz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Myślisz, że to przez niego? – zapytałam zamyślona.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Jestem pewna... – mruknęła Arisha.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Nigdyjej takiej nie widziałam... Zamknęła oczy. Coś poczuła. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Chodź za mną – powiedziała Nagle i wzbiła się w powietrze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Byłajak w transie... Chwile patrzyłam za nią, zanim zrozumiałam jejsłowa. Ruszyłam za przyjaciółką, nie odrywając od niej wzroku."Chodź za mną"... Czemu to powiedziała? Smoki sąniezależne, nie chcą niczyjej pomocy. Po za tym, wiedziała, że wtej sytuacji i tak bym za nią poleciała. Mimo to chciała miećpewność, że będę jej towarzyszyć. Nie chciała być sama...Bała się. Zaczęłam się zastanawiać jakie jeszcze ukrywaemocje... I gdzie leci? Nie wyglądała na pewną drogi. Co chwilezmieniała kierunek, wahała się. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Cośsię działo... Dołączały do nas inne smoki. Wszystkie czułyśmymagie wypełniającego się przeznaczenia, którą promieniowałaArisha. Ta aura stapiała się w jedno z ogólną atmosferą...nieuniknionego. Indywidualność każdego smoka mieszała się z takpowstałą Mocą, tworząc razem jeden, przepiękny koncert emocji iuczuć. Tylko jedna fałszywa nuta próbowała zniszczyć efekt,&lt;br /&gt;abył to strach Arishy. Pędziła coraz szybciej, już wiedziałagdzie lecieć... Czuła to...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Naglezatrzymała się, machając skrzydłami w miejscu. Zawisłam tużobok. Smoczyca przyglądała się czemuś w oddali... niewielkiej,czarnej kropce, szpecącą idealnie gładką, litą skałę,przypominającą wielkością i kształtem ogromną górę. To byłajaskinia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Znalazłam cie... – szepnęła Arisha.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Kogo?! – zawołam podekscytowana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Dawnonie byłam tak niecierpliwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Nie wiem – odparła niepewnie i ruszyła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; page-break-before: auto;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Zbliżaliśmy sięku pieczarze... Śpiew uczuć zmieniał się delikatnie. Był corazbardziej nerwowy. Wiedzieliśmy, czuliśmy, że jeżeli jestcokolwiek, co może wyjaśnić tą dziwną sytuację, to właśniejest w tej jaskini. Docieraliśmy do celu. To było nieuniknione...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Onapierwsza do niej weszła. Pieczara wyglądała jakby jej wnętrzewytopiły potężne ognie. Ściany stanowiła esencje gładkości,ale wszędzie pojawiały się zacieki i ślady płynnego kiedyśkamienia. Miejsce to nie było duże, ledwie trzy smoki mogły iśćobok siebie, lecz nie przeszkadzało to wszystkim innym w podążaniuza Arishą. Ja szłam zaraz przy jej boku. Spojrzałam na nią,trochę troskliwie. W tamtej chwili dusza przyjaciółki nie wyrażałażadnych uczuć. Przewodniczka poruszała się wolno przed siebie...ostrożnie, w pełnym skupieniu. Zupełnie jakby spodziewała sięnagłego ataku jakiegoś monstra, który mógłby zamieszkiwać tąjaskinię... Choć nas nie zaatakował, znaleźliśmy potwora...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Arishazatrzymała się nagle. Patrzyła na coś żywym wzrokiem. Na leżącena samym końcu tunelu ciało Faszwi...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Wszyscywpatrywaliśmy się w niego jak wryci. Nie bardzo wiedziałam comyśleć. Faszwi był faktycznie przyczyną tych dziwnych zdarzeń?Zastanawiało mnie czemu go czuje... ale jakby słabo, jakby bez tejindywidualnej części duszy, która kreuje jego jestestwo, a którawywoływała u mnie taką furię. Jakby pozostała po Faszwi samapusta skorupa, bez środka...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Arisharuszyła w jego stronę, ja pozostałam w miejscu. Z niecierpliwościączekałam na jej słowa, wyjaśnienie. Jedynie ona  mogła miećpojęcie o stanie tego irytującego gada.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Nagledrgnęłam, ktoś przemówił! Ale rozczarowałam się. To niesmoczyca przekazywała swe... intencje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Co się z nim stało? – zapytał ktoś za mną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Niktnie potrafił odpowiedzieć na to pytanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Zaithis, jesteś podobna do niego. Tobie najłatwiej się wczuć w Faszwi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; page-break-before: auto;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Nieprzyjemneuczucie ogarnęło mą duszę. Spojrzałam wściekłym wzrokiem naZiddra, autora tej obelgi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Nie jestem jak on, głupi!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Wyczułamkilka nieprzyjemnych odczuć na mój temat ale zignorowałam je. Cooni mogą&lt;br /&gt;o mnie wiedzieć?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Wszyscy jesteście głupi – stwierdził ktoś z zażenowaniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Smokiodwróciły głowy, ja tylko westchnęłam. Już nawet zapomniałam oistnieniu tej istoty. To był Hivasz, wędrowny smok. Podróżowałon po całym świecie, szukając nowych, nieodkrytych miejsc, a co zatym idzie – nieznanych emocji i uczuć. Promieniowała z niegounikalna aura tajemniczości, może nawet mroku. Nigdy Hivasza zaspecjalnie nie lubiłam, ponieważ wymądrzał się jak mało kto,ale też mi bardzo nie przeszkadzał. Nie pogardzał każdym jakFaszwi. Zaczęłam się jednak zastanawiać skąd on się wziął wtakim momencie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;To przypadek, że tu jesteś... – zmrużyłam oczy. –  Nieprawdaż?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Ironiawzbogaciła atmosferę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Może – stwierdził, ignorując mój sarkazm.  A może to przeznaczenie mnie tu sprowadziło? Żebym mógł podzielić się swą wiedzą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Niktnic nie mówił. Arisha nasłuchiwała wyczekująco. Wszyscy chcieliwiedzieć co się co się stało.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Faszwi powędrował do innego świata – stwierdził krótko Hivasz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Ale przecież on JEST tu! – zaprotestował jakiś smok.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Jego dusza powędrowała... – sprostowałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Chybajuż rozumiałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Zgadza się – potwierdził podróżnik. –  Może ruszę za nim? To by była podróż...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Ale czemu to zrobił? – Zapytała cicho Arisha, chyba bardziej do siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Smoczycanie odrywała wzroku od ciała. Nie potrafiłam od niej wyczućjakichkolwiek emocji. Jedynie jakby negatywny posmak gorzkiegorozczarowania. Współczułam jej, szczerze, ale Arishą planowałamzająć się później. Teraz temat stanowił Faszwi, lecz motywytego tchórzliwego parszywca mnie kompletnie nie obchodziły... Tylkosposób...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Nie wiedziałem, że to możliwe – odparł Hivasz, podchodząc pod ciało Faszwi. – Ale widocznie potrafił zgrać się z otaczającą nas Energią i zmienić rzeczywistość wokół siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Ale przecież wszyscy tak robimy! – zaprotestowałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Nietakiej odpowiedzi oczekiwałam. Rzeczywistość, która nas otaczastanowi Energię... Moc, której nie da się wyjaśnić. Jest jakpłyn, czy gaz, wypełniające swą istotą każdą cząstkę naszegoświata. Nasze dusze, dusze smoków stanowią... jakbyskrystalizowaną Energię, nadającą nam świadomość, uczucia,indywidualność... Dzięki temu możemy wpływać na Moc wokółnas, żeby "przebarwić" otaczającą rzeczywistość nainny odcień, taki, który nam odpowiada. Jednak wpływa to bardziejna nasze przeznaczenie, niż materialność. Nie da się fizycznieodczuć takiej zmiany.&lt;br /&gt;A Faszwi MUSIAŁ to wyraźnie odczuć!   &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Owszem – odparł tylko podróżnik.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Zamknąłoczy, chcąc lepiej poczuć atmosferę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Tak się nie da! – zaprotestowałam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Coon chciał powiedzieć?! Jest coś o czym nie wiemy?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Jesteście po prostu ślepi – stwierdził ze spokojem Hivasz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Otwarłoczy i zaczął wolno kierować się ku wyjściu. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Faszwi wiedział jak nad tą Mocą panować. To nieograniczona potęga.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;skąd to wiesz? – zapytał ktoś.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Smokzatrzymał się tuż na krawędzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Ten przyrost Energii... Ta dziwna Moc, co wypełniała powietrze. Wystarczyło ją posłuchać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Nie wiem po co... – rzuciła beznamiętnie Arisha.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Machnęłałagodnie skrzydłami i przeleciała nad smokami, tuż podsklepieniem. Wyleciała z jaskini. Hivasz patrzył chwilę za nią,myśląc o rzeczach tylko jemu znanych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Nie wiem czemu uciekł... – mruknął cicho podróżnik, choć jego szczere współczucie poczuliśmy wszyscy –  Arisha.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Wyleciał.I skończyło się. Niezwykła atmosfera zaczęła się rozwiewać.Smoki traciły zainteresowanie sytuacją i powoli opuszczałypieczarę. Wkrótce zostałam zupełnie sama. Nastała niesamowitaciesz... nieprzenikniony spokój. Podeszłam do ciała Faszwi. Długopatrzyłam na tą marną skorupę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Jak tu cicho... żadnych emocji, uczuć... – mruknęłam do niego. – Nie wiem czy mnie słyszysz... przeklęty smoku. To miejsce już zawsze takie pozostanie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Odwróciłamsię w miejscu, zamiatając ogonem po kamieniu. Ruszyłam raźno nazewnątrz. Czułam błogą  ulgę. To było moje ostatnie spotkanie znim. Z tą pozbawioną przyzwoitością, egoistyczną, narcystycznągnidą. Dawno się tak nie cieszyłam. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Zatrzymałamsię. ostatni raz na niego spojrzałam...Dlaczego więc czułam sięjakby mi czegoś brakowało?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm; page-break-before: auto;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Arishe znalazłamtam, gdzie zwykle, na skraju naszego stada. Leżała na skałach zzamkniętymi oczami, rozmyślając o wszystkim co się wydarzy... aprzede wszystkim o Faszwi. Wisiałam w powietrzu, przyglądając sięprzyjaciółce. Nie wiedziałam czy powinnam coś wspominać o tymparszywcu, czy próbować jakoś ją pocieszyć? Dusza kazała mi byćsobą, ale gdybym uległa tej namowie, pewnie tylko pogorszyłabymstan smoczycy. Chociaż z drugiej strony ona wcale nie wyglądała naprzygnębioną czy złą... raczej na zmęczoną.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Zebrałamsię w sobie i wylądowałam obok niej. Nic nie powiedziałem.Czekałam aż ona zacznie. Ale nie zaczynała, a ja czułam corazwiększą presję, żeby coś powiedzieć. Cisza, nie mogłam tegoznieść! Już myślałam coś jednak powiedzieć... ale nie...jednak nie. Ale! Nie... lepiej, żeby nie... No powiedz coś!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Arishaspojrzała na mnie rozbawionym wzrokiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Męczysz się bardziej ode mnie, a to przecież ty powinnaś być szczęśliwa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Noi zaczęła. Było mi lepiej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Czemu chowasz uczucia? – zapytałam ze szczerym zaciekawieniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Bo to moje uczucia – odparła krótko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Prychnęłam...Dalej je ukrywała. Ale obie wiedziałyśmy o czym mowa, bez zbędnejhipokryzji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Mówiłam ci, że on jest zły – powiedziałam, zerkając na towarzyszkę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Byłamciekawa jej reakcji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Wiem... Miałaś rację. I... I ja mu chciałam jakoś pomóc. Myślałam, że...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Naglezniknęła jej iluzja spokoju, odsłaniając przede wszystkim gniew.Nie była w stanie dłużej udawać, że wszystko jest w porządku...Sama nie chciałam w to uwierzyć, ale wtedy zrozumiałam, że Arishaczuła do Faszwi coś więcej niż współczucie. Głupia...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Myślałaś, że też coś czuje do ciebie... – szepnęłam. – Takie stworzenie jak on nie są zdolne do uczuć. Ale już go nie ma i nie będzie. Możesz o nim zapomnieć, Arisha.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Chwilemilczała, a jej żal słabł.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt;Taki mam zamiar – odparła stanowczo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Naglejej skrzydła zajaśniały od krystalizującej się mocy, zapulsowałyEnergią. Smoczyca machnęła nimi subtelnie i wzbiła się wfioletowo czerwone niebo. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Zamknęłamoczy, ale i tak widziałam barwy otaczającego mnie świata, tańczącewe wspólnej jedności...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="line-height: 100%; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: small;"&gt; Tonasz świat. Świat smoków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-2995929379727529546?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/2995929379727529546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/03/smoczy-eden-intro.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2995929379727529546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2995929379727529546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/03/smoczy-eden-intro.html' title='Smoczy Eden - Intro'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-7239387492234162347</id><published>2012-02-24T22:22:00.001+01:00</published><updated>2012-02-24T22:33:47.086+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Soul: Mustang z dzikiej doliny 2 odc. 6</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-rxvJ4JrELbk/TgMbbeoYNgI/AAAAAAAAAYk/uYiD94rCHlU/s1600/Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecałem, że przed 26.02 napiszę kolejny odcinek? Dotrzymałem słowa! Prezentuję wam 6 część przygód młodego Soula i jego przyjaciółki, Jabłkowitej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mustangi docierają do ludzkiego skupiska budynków, zwanego bliżej miastem. Czują, że ich stado uwięzione jest gdzieś blisko, ale dotarcie do niego może nie być najprostszym zadaniem. Czy im się uda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Szósty odcinek dostępny jest na&amp;nbsp;&lt;a href="http://issuu.com/polak149/docs/soul_mustang_z_dzikiej_doliny_2_odc_6" target="_blank"&gt;Issuu.com&lt;/a&gt;.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Niestety moi mili, ale powoli będziemy zbliżać się do końca... A może i nie? W sumie wszystko zależy od was :) Piszcie i komentujcie na forum.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-7239387492234162347?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/7239387492234162347/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/02/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-6.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7239387492234162347'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7239387492234162347'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/02/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-6.html' title='Soul: Mustang z dzikiej doliny 2 odc. 6'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rxvJ4JrELbk/TgMbbeoYNgI/AAAAAAAAAYk/uYiD94rCHlU/s72-c/Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-1698496490246918710</id><published>2012-02-14T22:08:00.000+01:00</published><updated>2012-02-14T22:08:18.824+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Smoczy Teatr ver. 2</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Tur7K7_GHs0/Tv3uKB7TPyI/AAAAAAAAAeU/uUiUDXhsma8/s640/ok%25C5%2582adka+-+kompresja.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-Tur7K7_GHs0/Tv3uKB7TPyI/AAAAAAAAAeU/uUiUDXhsma8/s320/ok%25C5%2582adka+-+kompresja.jpg" width="233" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak. Dzisiaj w końcu premiera poprawionej wersji...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Smoczy Teatr zacząłem pisać jakieś 3 lata temu. Na początku, aktualne rozdziały stanowiły całkiem osobne opowieści, a wszystkie postacie nazywały się Xue (dacie wiarę?). Lecz przy robieniu "Barda" wpadłem na genialny pomysł aby wszystko ze sobą zmieszać. Wziąłem się więc ostro do pisanie. Tworzyłem i tworzyłem... Niewielu wie, że Smoczy Teatr to moje osobiste pożegnanie z Satiną i Zejinem, pierwszymi bohaterami z pierwszej książki jaką napisałem - "Satina - droga przeznaczenia" (jak o tym pomyśle, to śmiać mi się chce... ale pisałem to w wieku 13 lat).&amp;nbsp;W każdym bądź razie nie minęło półtora roku i na Pod Smoczym Diamentem ukazała się pierwsze wersja Smoczego Teatru.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak na prawdę był to tylko zlepek literówek, które okazjonalnie tworzyły zdanie. Dlatego niedługi czas później postanowiłem książkę gruntownie poprawić... znajdywałem literówki, błędy, niespójności. Po dwóch tygodniach dumnie zaprezentowałem swoją książkę, ciesząc się z w miarę czytelnych zdań.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czas mijał, a moje umiejętności pisarskie z trudem wzrastały. I nagle okazało się, że Smoczy Teatr nie reprezentuje już odpowiedniego poziomy. Było to kilka miesięcy temu, kiedy rozpocząłem gruntowną przebudowę powieści. Niewiele zdań zostawiłem niezmienione, dodałem nowe sceny, ujednoliciłem powieść... I to już jest finalna wersja. Nic więcej nie jestem wstanie lepszego wybudować na tych fundamentach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oto nowy &lt;a href="http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2010/11/smoczy-teatr-no-i-stao-sie.html"&gt;Smoczy Teatr&lt;/a&gt;!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-1698496490246918710?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/1698496490246918710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/02/smoczy-teatr-ver-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1698496490246918710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1698496490246918710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/02/smoczy-teatr-ver-2.html' title='Smoczy Teatr ver. 2'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Tur7K7_GHs0/Tv3uKB7TPyI/AAAAAAAAAeU/uUiUDXhsma8/s72-c/ok%25C5%2582adka+-+kompresja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-6040036526352320577</id><published>2012-02-13T22:29:00.001+01:00</published><updated>2012-02-13T22:30:04.156+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Bardzo krótka informacja. Tak jak obiecałem, zacząłem pisać kolejny odcinek mustanga. Już mam kilka linijek i do końca lutego powinna ukazać się nowa część. Pomyślałem, że taka informacja może kogoś zainteresować, więc wrzucam. Dodam tylko jeszcze, że jutro powinienem skończyć poprawiać Smoczy Teatr, który na pewno dodam na stronę. Myślę, że obecna wersja jest znacznie lepsza od poprzedniej, ale to sami ocenicie. Jak zwykle zapraszam na forum w razie jakichś pytań.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-6040036526352320577?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/6040036526352320577/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/02/bardzo-krotka-informacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6040036526352320577'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6040036526352320577'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/02/bardzo-krotka-informacja.html' title=''/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-183516213172515788</id><published>2012-02-04T08:42:00.000+01:00</published><updated>2012-02-04T08:42:42.740+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>News</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UqsYv324LCw/Tq15JW2j6II/AAAAAAAAAb8/TUuOrRMNjMU/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-UqsYv324LCw/Tq15JW2j6II/AAAAAAAAAb8/TUuOrRMNjMU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Przepraszam, że tak długo nie umieszczałem już żadnych postów, ale ostatnio mam baaardzo dużo roboty. W tym roku zdaję maturę i musiałem się w końcu wziąć do nauki. Miałem również egzamin na prawo jazdy itd. Ale nie jest tak, że nic kompletnie nie robię, o nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej chwili powoli kończę poprawiać Smoczy Teatr. Tak wiem, poprawiałem go już setki razy. Ale tym razem poprawiam go bardzo gruntownie. Dodałem sporo nowych scen, ulepszyłem wiele momentów akcji, ujednoliciłem książkę (widać było straszną różnicę w stylu, pomiędzy pierwszym a ostatnim rozdziałem), usunąłem multum błędów i literówek, pojawiła się nowa grafika w rozdziałach. Myślę, że po ukończeniu tego procesu, opowieść w pełni będzie nadawała się do wydania :). Wrzucę książkę na stronę, jak tylko skończę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pracuje również nad jeszcze jednym projektem: "Smoczy Eden". Całkiem nowa koncepcja smoków. Akcja toczyła by się w świecie równoległym do naszego, gdzie panują całkiem inne prawa fizyki, materialność nie jest taka jaką ją znamy, a czas w ogóle nie występuje. Ciężko to się pisze. Traktuje to jako wielki sprawdzian mojej wyobraźni. Jeżeli będziecie chcieli, to wrzucę fragment.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I o Mustangu również nie zapomniałem. Zbliżają mi się ferie. Mam mocne postanowienie napisać w ich trakcie kolejny odcinek!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypominam również o konkursie, w którym można wygrać ciekawe nagrody, oraz o forum, gdzie możecie wrzucać własne twory. Te&amp;nbsp;najfajniejsze&amp;nbsp;znalazły by się na głównej stronie! Służę również radą i z chęcią ocenię każdą pracę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To na razie tyle. Do zobaczenia wkrótce!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-183516213172515788?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/183516213172515788/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/02/news.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/183516213172515788'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/183516213172515788'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/02/news.html' title='News'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-UqsYv324LCw/Tq15JW2j6II/AAAAAAAAAb8/TUuOrRMNjMU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-8097290178542009404</id><published>2012-01-25T21:20:00.002+01:00</published><updated>2012-01-26T21:10:00.808+01:00</updated><title type='text'>Say no to WWPS cz. I</title><content type='html'>Rok 2022. Mija właśnie dziesięć lat od podpisania przez dawną Unię Europejską dokumentu przygotowanego przez WWPS (Wydział do Walki z Przestępczością w Sieci). ACT ten głosił, że każdy użytkownik sieci ma być pod stałą obserwacją państwa. Powstali Obserwatorzy, czyli rządowa organizacja do walki z piractwem i przestępczością w sieci. Ładne nazwy tylko po to by ograniczyć prywatność i wolność słowa.... Nie ma już wolności słowa. Nie ma już ŻADNEJ wolności. Przyszło nam żyć w czasach mrocznych i przepełnionych destrukcją...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie wszyscy się poddali. Anonimowi istnieją...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytaj więcej na:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://konfiturzer.wordpress.com/2012/01/26/say-no-to-wwps-cz-i/"&gt;http://konfiturzer.wordpress.com/2012/01/26/say-no-to-wwps-cz-i/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-8097290178542009404?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/8097290178542009404/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/zapowiedz-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8097290178542009404'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8097290178542009404'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/zapowiedz-2.html' title='Say no to WWPS cz. I'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-1111120363974055686</id><published>2012-01-23T21:55:00.000+01:00</published><updated>2012-01-23T21:55:29.800+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Zapowiedź</title><content type='html'>Coś nadciąga... Już niedługo... Wiedz tylko, że są to mroczne czasy. Wiek, w którym pada ostatnia kolebka wolności i niezależności. Zło zwyciężyło... ACTA...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10 lat później...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-1111120363974055686?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/1111120363974055686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/zapowiedz.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1111120363974055686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1111120363974055686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/zapowiedz.html' title='Zapowiedź'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-772348573352293853</id><published>2012-01-23T15:21:00.001+01:00</published><updated>2012-01-23T15:21:57.182+01:00</updated><title type='text'>=CENSORED=</title><content type='html'>=Post usunięty w związku z naruszeniami ACTA=&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;post 655="" acta,="" gdyż="" naruszał="" paragraf="" ustawę="" usunięty,="" został=""&gt;&lt;/post&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-772348573352293853?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/772348573352293853/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/772348573352293853'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/772348573352293853'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/blog-post.html' title='=CENSORED='/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-6025565658999058723</id><published>2012-01-16T13:46:00.000+01:00</published><updated>2012-01-16T13:46:35.880+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Legenda o Herobrine</title><content type='html'>Razem ze znajomymi zaczęliśmy pracować nad nieco innym projektem niż dotychczas, a mianowicie filmem. Jest to długodystansowa rzecz, ponieważ do tego wszyscy muszą mieć wolną chwilę w tym samym czasie, a nie jest to łatwy warunek do spełnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Scenarzystą jestem ja.&amp;nbsp;Pomyślałem, że będzie to fajny sposób na sprawdzenie się w nieco innych dziedzinach. Pozostaje mi tylko zachęcić was do oglądnięcia Trailera i oceniania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Oto zapowiedź:&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/v9OcSMgxin0" width="560"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-6025565658999058723?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/6025565658999058723/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/legenda-o-herobrine.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6025565658999058723'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6025565658999058723'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/legenda-o-herobrine.html' title='Legenda o Herobrine'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/v9OcSMgxin0/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-7879740768611075083</id><published>2012-01-07T18:40:00.002+01:00</published><updated>2012-01-07T21:47:20.190+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: trzynasty</title><content type='html'>&lt;br /&gt;Dotarł do nas kolejny list. Tym razem można powiedzieć, że ma on podwójnego autora. Oto jego treść:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;i&gt;Ten list niejest pisany bezpośrednio ode mnie, a przeze mnie. Autorką tegotekstu jest moja przyjaciółka, również smok, która zapragnęławyrażenia opinii o was. Zbytnio się nie różni od mojej, ale obrazten jest opisany z innej perspektywy:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;Przez całeżycie trwałam w przekonaniu, że nie ma nic dziwniejszego niż&amp;nbsp;smok. Jesteśmy jedynymi istotami, które potrafią zapomniećo swej tożsamości, jak być smokiem. Kiedy to sobie uświadomiłam...przez długi czas nie mogłam tego pojąć. Jak można nie umieć byćsobą - zastanawiałam się... Przedziwny z nas twór. Myślałam, żeto my jesteśmy niezwykli.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;I wtedyzobaczyłam człowieka. Słyszałam o was wcześniej, ale dopierokilka dni temu poznałam was, ludzi... powiedzmy, że z bliska. Mójprzyjaciel pokazał mi z bliska jakimi niektórzy z was są głupcami,jak robicie sobie krzywdę, jesteście chamscy w stosunku do siebie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;Próbował mitłumaczyć, że to nieobiektywne spojrzenie na wasz świat, gdyżakurat ujrzałam was w negatywnym świetle. Ale to nie zmienia mojegoprzekonania, że takie istoty jednak SĄ! Obserwuje was. Nie jest totaka pasja, jak mojego przyjaciela, raczej sposób na zabicie czasu,ale wystarczy, żebym zobaczyła wasze oblicz.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;On was próbujeobronić, usprawiedliwiać, lecz ja widzę w ludziach tylko zło (to,co napisał w poprzednim liście o dobrze i źle to bzdury) &amp;nbsp;Ija nie rozumiem dlaczego. Każdy człowiek, którego spotkał w swoimżyciu... macie taką złą aurę. Zadajecie mu duchowe cierpienie,udowadniacie, że w żadnym stopniu nie zasługujecie na zaufanie.Jesteście... straszni. Tworami wbrew naturze...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;Te wasze wojny,kłótnie, spory. Wiem, że tworząc ten list, kopiuje tylko zdanieniektórych ludzi (nawet członkowie waszej rasy to dostrzegają iprzyznają się do winy!), ale ja też czułam potrzebę zauważeniana głos oczywistego. Chcę zadać tylko jedno pytanie. Czemu waszaaura jest taka przesączona złem i egoizmem? Zastanawiam się, czymogę zignorować tą dobrą część ludzi. Mój przyjaciel właśniedla tej nikłej grupy broni was wszystkich (albo staje się przezprzebywanie wśród was takim samym hipokrytą i kłamcą). Ja teżdostrzegam tą garstkę was. Nie idą za tłumem, są unikalni. Smokceni sobie swoją indywidualność. Jeżeli inna istota potrafikroczyć własnymi ścieżkami, to ja cenie również i ją. I tesłowa kieruje właśnie do was. Jesteście lepsi! Umiecie stać sięwolnymi i niezależnymi. Wzbiliście się w powietrze!&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;A cała reszta?Wystarczy, że pogodzi się ze swoją porażką. Tyle wystarczy dozwycięstwa. Po prostu...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Jeżeli oburzyłcię ten list, ty który to czytasz... Nie rozmyślaj nad tym, niezatrzymuj się. Twój tłum ucieka...&lt;/i&gt;&lt;i&gt;"&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-7879740768611075083?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/7879740768611075083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/list-od-smoka-trzynasty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7879740768611075083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7879740768611075083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/list-od-smoka-trzynasty.html' title='List od smoka: trzynasty'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-4967535633945945804</id><published>2012-01-01T11:28:00.001+01:00</published><updated>2012-01-01T11:28:54.642+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Noworoczne podsumowanie!</title><content type='html'>&lt;b&gt;Witajcie wszyscy!&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Chciałem was oficjalnie powitać w 2012 i szczerze życzyć, aby ten nowy, nadchodzący rok okazał się najlepszym, z dotychczasowych lat!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale zanim zajmiemy się nowym rokiem, trzeba wrócić na chwile wspomnieniami w przeszłość i podsumować nasze wyczyny, porażki i sukcesy. Robię to z przyjemnością, ponieważ z perspektywy czasu, nasza karczma cały czas się rozwija! Pamiętam, że w w pierwszy podsumowaniu pisałem o "niezwykłym sukcesie", jakim było 25 odsłon strony w Lipcu 2009r. Tego roku pojawiło się parę opowieści na blogu, zaczęła się również przygoda z moją perełką, Smoczym Teatrem... i właściwie tyle! 2010r. był nieco lepszy od poprzedniego. Strona zaczęła się propagować, opublikowałem kilka różnych projektów, kilka nowych powieści. Wtedy to pojawiło się parę fanów! I dochodzimy do 2011! Ten rok bije pozostałe na głowy. Nie było dnia, żeby ktoś nie odwiedził naszej karczmy, otworzyliśmy forum (miejmy nadzieje, że ożyje w nadchodzącym czasie), zmieniliśmy szatę graficzną, zorganizowaliśmy poważny konkurs, pojawiło się wiele nowych powieści i grafik, rozpoczęliśmy współpracę z InrerMaks.pl, byliśmy nawet patronatem medialnym!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Działo się dużo, a to wszystko dla was, drodzy podróżnicy, żebyście mogli w sami opowiadać o swych historiach, w czterech ścianach naszej karczmy. Kto wie, co przyniesie nadchodzący rok? Ja jestem dobrej myśli. Wy też bądźcie&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Szczęśliwego Nowego Roku!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-4967535633945945804?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/4967535633945945804/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/noworoczne-podsumowanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/4967535633945945804'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/4967535633945945804'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2012/01/noworoczne-podsumowanie.html' title='Noworoczne podsumowanie!'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-3476245951338325491</id><published>2011-12-30T18:03:00.001+01:00</published><updated>2011-12-30T18:07:09.060+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Smoczy Teatr - Okładka!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-UqsYv324LCw/Tq15JW2j6II/AAAAAAAAAb8/TUuOrRMNjMU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/div&gt;Smoczy Teatr w końcu doczekał się okładki! Nasze dwie, przepiękne rysowniczki w pocie czoła tworzyły to wspaniałe dzieło przez niemal miesiąc, żeby w końcu móc nam pokazać efekty swych prac! Oto on:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Tur7K7_GHs0/Tv3uKB7TPyI/AAAAAAAAAeU/uUiUDXhsma8/s1600/ok%25C5%2582adka+-+kompresja.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://4.bp.blogspot.com/-Tur7K7_GHs0/Tv3uKB7TPyI/AAAAAAAAAeU/uUiUDXhsma8/s640/ok%25C5%2582adka+-+kompresja.jpg" width="464" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ładne prawda? Komentujcie, oceniajcie, wysyłajcie własne prace!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-3476245951338325491?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/3476245951338325491/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/smoczy-teatr-okadka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3476245951338325491'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3476245951338325491'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/smoczy-teatr-okadka.html' title='Smoczy Teatr - Okładka!'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-UqsYv324LCw/Tq15JW2j6II/AAAAAAAAAb8/TUuOrRMNjMU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-1685956796535418719</id><published>2011-12-28T18:27:00.001+01:00</published><updated>2011-12-28T18:27:27.229+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>NOWA RP - premiera!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cesc22 w końcu przekazał nam swoje kolejne dzieło! Jest to zupełnie nowa kontynuacja parodii polskiej polityki. Kolejna dawka niecodziennego humoru, już dostępna na Pod Smoczym Diamentem!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;VIII RP skończyła się. Ksut siedział sam w swojej nowo zakupionej jaskini, którą zawsze rozkładał w ogródku prezydenckim. Były premier studiował wiedzę tajemną, szukał sposobu, by wskrzesić swego ukochanego prezydenta. Reppel zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, a jego dom przestał świecić blaskiem chwały i miłości. Ksut stał się samotnikiem, prawie nigdy nie wychodził ze swej kryjówki. RP straciła prezydenta i premiera, nie miał się kto zająć państwem. Buntownicy cały czas się buntowali. &amp;nbsp;Czy znajdzie się ktoś kto ogarnie ten burdel?... &lt;a href="http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/nowa-rp-nowe-zycie.html"&gt;czytaj dalej&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-1685956796535418719?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/1685956796535418719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/cesc22-w-koncu-przekaza-nam-swoje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1685956796535418719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1685956796535418719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/cesc22-w-koncu-przekaza-nam-swoje.html' title='NOWA RP - premiera!'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-1543212933803337382</id><published>2011-12-28T18:13:00.000+01:00</published><updated>2011-12-28T18:13:19.289+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Serie: Polityka'/><title type='text'>Nowa RP - Nowe życie</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;b&gt;NOWA RP&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;CZĘŚĆ I&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;NOWE ŻYCIE&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;VIII RP skończyła się. Ksut siedział sam w swojej nowo zakupionej jaskini, którą zawsze rozkładał w ogródku prezydenckim. Były premier studiował wiedzę tajemną, szukał sposobu, by wskrzesić swego ukochanego prezydenta. Reppel zginął w niewyjaśnionych okolicznościach, a jego dom przestał świecić blaskiem chwały i miłości. Ksut stał się samotnikiem, prawie nigdy nie wychodził ze swej kryjówki. RP straciła prezydenta i premiera, nie miał się kto zająć państwem. Buntownicy cały czas się buntowali. &amp;nbsp;Czy znajdzie się ktoś kto ogarnie ten burdel?&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Jakiś czas wcześniej&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Komendant Marcin Hulajnoga próbował przecisnąć się przez tłum, który zebrał się w apartamencie prezydenta. Przed chwila dostał zgłoszenie, &amp;nbsp;że został dokonany zamach na ukochaną głowę narodu. Jak tylko o tym usłyszał wsiadł na swojego konia i ruszył jak najszybciej w swej piżamie. Przejechał przez Diablą Górę i za nią znalazł się w domu prezydenta. W końcu udało mu się przepchnąć przez ludzi i zobaczył juz spakowane ciało prezydenta. To był szok dla niego, nie mieściło mu się w głowie jak tak potężna i majestatyczna postać mogła ulec. Rozglądnął się po pokoju zobaczył kilka znaczących śladów. Lecz nie miał zamiaru się nimi dłużej zajmować, bo musiał poświęcić się swej nostalgii.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;b&gt; Zabierzcie je i jutro dostarczcie mi raport &lt;/b&gt;- powiedział komendant do swoich przydupasów.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nagle spostrzegł, &amp;nbsp;że coś ryczy, kwiczy i tarza się po podłodze. Hulajnoga wystraszył się i wskoczył za kanapę prezydenta. Po chwili rozpoznał w tajemniczym potworze lamentującego premiera. &amp;nbsp;Marcin wstał i otrzepał się. Zauważył, że dość duża część publiki patrzy na niego z szeroko otwartymi oczami.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Haha. Nic się nie stało, to tylko ćwiczenia&lt;/b&gt; – powiedział ratując swój honor. Po chwili wskazał na premiera. - &amp;nbsp;&lt;b&gt;Jego tez zabierzcie przesłucham go później.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczął na nowo rozglądać się po gabinecie. Wszystkie szafki były rozwalone, stół wywrócony, a farmerski strój prezydenta Reppela skradziony. Łezka zakręciła sie w oku Marcinowi, kochał prezydenta jak wszyscy rodacy, będzie mu go brakowało. Podszedł i ucałował rozwalone Lego, które służyły władcy do budowania lepszego kraju, aby żyło się lepiej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- Andrzej!!!&lt;/b&gt; – krzyknął.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po chwili do pokoju wbiegł człowiek o końskiej twarzy rżąc od czasu do czasu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- Tak panie komendancie?&lt;/b&gt; – spytał koński Andrzej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- Jedziemy stąd&lt;/b&gt; – powiedział i wskoczył na niego, na barana.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyjechali z wielkiego apartamentu prezydenta. Po drodze zobaczyli wiele smutnych twarzy, zbyt wiele. Kto by przypuszczał ze jedna śmierć może tyle zmienić. Jeden płomyk, gdy gaśnie, zagasza inne wokoło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;b&gt; Chce przesłuchać Ksuta powiedział -&lt;/b&gt; Marcin Hulajnoga.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Yyy... A może ma pan ochotę na bitą śmietanę&lt;/b&gt; – spytał Przydupas I.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;A bardzo chętnie…&lt;/b&gt; - zamarzył się Komendant. – &lt;b&gt;Zaraz, czy wy mnie w konia nie robicie.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Proszę pana gofry są&lt;/b&gt; – rzucił Przydupas II.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Mmm…&lt;/b&gt; &lt;b&gt;Ostatni raz jadłem gofry jak byłem u babuni na stypie. To była impreza&lt;/b&gt; – powiedział Marcin. – &lt;b&gt;Dobra, dawajcie te gofry.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Para przydupasów zakrzątała się w gabinecie i po chwili na stole komendanta leżały gofry. Były cudowne lśniła jak psu… (Pomińmy to). Prezydent zaczął się zajadać lśniącym pożywieniem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Dobra &lt;/b&gt;– zaczął rozmowę z pełnymi ustami. – &lt;b&gt;To co sz dym Kszutem.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;No więc on uciekł nam.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W jednej chwili lśniące gofry prosto z jamy ustnej prezydenta znalazł się na przydupasach. Wyglądali jak nowy strój koncertowy gwiazdy Lady Gabi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;To jak go pilnowaliście? Człowiek o tak lotnym umyśle oszukał was? Szkolonych w elitarnej naszej narodowej szkole dla policjantów. Nie możecie zrobić jednej prostej rzeczy?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;b&gt; Ale panie komendancie on sie bardzo zmienił...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Co to znaczy?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ksut znalazł się przy opuszczonym domu. Dowiedział się w karczmie że tu znajdzie wiedzę na temat nekromancji i będzie mógł wskrzesić swego prezydenta. Sprzedał swój namiot, a za pieniądze, które zdobył zakupił sobie czarna szatę z dziurawym kapturem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podszedł do drzwi, były stare i spróchniałe. Zapukał w nie, lecz nic się nie stało. Próbował otworzyć, co także nic nie zmieniło. Stary Ksut by usiadł i pomyślał, lecz nowy miał zadanie, musiał wskrzesić prezydenta. Tak więc Nowy Były Premier (NBP) zaczął walić w drzwi rękami i nogami. Po chwili zmęczył się i usiadł. Nagle usłyszał skrzypnięcie, odwrócił się. Jedyne co jego receptory wzrokowe zdążyły zarejestrować to lecące drzwi. Po chwili gramolenia, wylazł spod nich i z dumą na ustach wlazł do środka starego, opuszczonego domu. Nie przeszkadzał mu w tym guz wystający z dziury w kapturze. Zaczął szukać jakiś ksiąg, przepatrzył juz cala bibliotekę lub to co z niej zostało. Gdy podszedł do ostatniego regału nagle coś zatrzeszczało. &amp;nbsp;Odgłos ten wydała podłoga, która zapadła się akurat w tym miejscu gdzie stał Były Premier.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy już doszedł do siebie po upadku zaczął się gramolić po zimnej posadce. Zabrał dwa zęby, które stracił podczas uderzenia o ziemie. Wreszcie udało mu się wstać i dostrzegł mroczny ołtarz, a na nim księgę, której tak namiętnie, z pasją i poświęceniem szukał. Podszedł i wziął ja w swe piękne dłonie i zaczął wertować.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;"Wszystkie życzenia spełni serce Kevina Jonsona, który został dwa razy sam na statku. W czasie, kiedy jego rodzina wypłynęła gwałcić i rabować, a zapomnieli o biednym Kievinie. Podczas samotnych chwil napadła gogrupa &amp;nbsp;mątw jeżdżących na meduzach, lecz udało mu się je pokonać używając najróżniejszych pułapek. Kevin stał się bohaterem, w nagrodę za to jego serce zaczęło spełniać życzenia. Jonson postanowił ukryć serce z powodów osobistych. Od tej pory jest ono zamknięte w skrzyni i umieszczone w podziemiach krypty rodziny Jonson. Kto otworzy skrzynie i potrze serce spełnione zostanie jego życzenie. Klucz znajduje sie w tym ołtarzu pod tobą". &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/i&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ksut usiadł i zaczął rozmyślać nad tym co przeczytał. W końcu wpadł na pomysł ze wskrzesi Prezydenta VIII RP Reppela za pomocą tego serca, a przy okazji sprawi sobie nowy płaszcz i majtki. Następną godzinę zajęło mu rozmyślanie nad tym gdzie jest ten tajemniczy ołtarz. Rozmyślał siedząc na nim, gdy wreszcie styki w mózgu mu zadziałały wziął klucz i ruszył w poszukiwanie grobowca.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;-&lt;b&gt; Teraz jest nasza szansa -&lt;/b&gt; krzyknął Palipies, który został przywódcą buntowników i nowym władcą IX RP. - &lt;b&gt;Państwo jest słabe musimy umocnić władze i rozbudować kraj, lecz nie zrobimy tego siłą i buntując się...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Nie?&lt;/b&gt; - spytał Józio Bambaryła.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Nie.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;To jak?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Będziemy dawać ludziom miłość, będziemy kochać wszystkich, bo miłość nas wyzwoli. Musicie pójść ze mną i kochać się nie patrząc na płeć, czy wiek. To nie jest ważne. Ważna jest miłość.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Ale Panie Prezydencie Palipsie&lt;/b&gt; – przerwał Józio. –&lt;b&gt; Co to jest ta miłość w ogóle?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Hmm… To jest hmm… To jest to co wiecie. Ile razy wam mówiłem? Aż tyle. Więc wiecie co to.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;- Aha, ma pan świętą racje.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;- No właśnie musicie się kochać nawzajem. Ja nowy Prezydent RP Palipies mówię wam kochajcie się. Idźcie i dawajcie tą miłość ludziom.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak też zrobili buntownicy. Poszli w świat dając miłość wszystkim naokoło.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Komendant Marcin Hulajnoga ruszył ze swym Andrzejem do domu, musiał się zastanowić nad sprawą śmierci prezydenta Reppela. To co znalazł w raporcie zaciekawiło go, na miejscu zbrodni znaleziono dużo wody morskiej, ryb, oraz butelkę po rumie. Intuicja, którą wykształcono mu do granic możliwości w elitarnej szkole policyjnej podpowiadała mu, że związek z zabójstwem mają piraci. &amp;nbsp;Gdy wyjeżdżał na Diabla Gorę nagle zza drzewa wyskoczyła zgraja buntowników i hultai.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Rozdajemy miłość -&lt;/b&gt; krzyknęli chórem buntownicy jak jeden mąż.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale widać było wśród nich szefa, nosił on czapkę świętego Mikołaja. Był to nie kto inny jak Józio Babmaryła i już był w drodze, by dać całusa dzielnemu Marcinowi i jego niesamowitemu koniu Andrzeja iha iha.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Koniku dawaj na nich&lt;/b&gt; – krzyknął Komendant widząc wrogów. – &lt;b&gt;Chyżo na nich najeżdżaj&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak komendant Marcin Hulajnoga wpadł miedzy buntowników szerzących miłość i ich sprał niemiłosiernie. Wyciągnął swą strzelbę na szyszki i wymierzył prosto w oczy pierwszego wroga. Poszkodowany nie był zbyt szczęśliwy, gdyż stracił panowanie nad nogami i wpadł do rowu, krzycząc hasła miłosne (później został wzięty jako pierwszy męczennik buntowników). Następnemu Komendant wymierzył kopa pod oczy i nad szyje czyli w gębę. W locie mignęło osiem zębów, jeden był lśniący, a reszta wymagała leczenia stomatologicznego. Kły podczas lotu trafiły dwóch kolejnych buntowników. Koń Andrezj również nie próżnował, wywijając na czworaka nogami, trafiając podłe gnidy gdzie popadnie. Buntownicy zostali zgromieni, Bambaryła zawołał do odwrotu, gdy już wszyscy jego żołnierze zostali pokonani. Lecz w tej chwili Andrzej i Marcin ruszyli pędem zostawiając za sobą buntowników.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Komendant Hulajnoga jak tylko dotarł do swego domu, przeszukał Internet i znalazł człowieka, który może coś wiedzieć. Pirat o długoletnim fachu Jack Daniels mógł mieć coś wspólnego z tą sprawą. Marcin swoje myślenie poparł na jego wykształconej intuicji w elitarnej szkole policyjnej w jego państwie RP. Tak więc zawołał swojego konia Andrzeja i ruszyli razem do portu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Nasa milosi &lt;/b&gt;- zawołał Józio bez dwóch zębów do Palipsa -&lt;b&gt; Nie udaje nam sie szerzyć miłości, parady sie nie udają, policja nas prześladuje i ponieśliśmy sromotną klęskę.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Nie do wiary!! Wszystko muszę robić sam&lt;/b&gt; – krzyczał nowy prezydent RP –&lt;b&gt; wszystko musze robić sam… Lecz nie lękajcie się moi mili &lt;/b&gt;– rzekł zaiste Palipies. –&lt;b&gt; Los nam sprzyja. Nasz przyjaciel Leonardo Di Vaprio skonstruował nam cudowny wynalazek, łatająca maszynę, balon. Będziemy z nieba gromić ludzi naszą miłością. Rodacy, krajanie, mężczyźni i kobiety! Pomyślcie tylko, będziemy spuszczać miłosne bomby, zamaskowanych miłosnych wojowników, będzie cudownie. Pakujcie się na balon, lecimy na Tęczową Wyspę do naszych braci, by nauczyli nas nowych technik miłosnych.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I tak grupa buntowników z Palipsem na czele, wlazła do balonu i ruszyłą w podróż na Tęczowy Ląd.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W katakumbach było ciemno, spokojnie i cicho. Nagle coś zaczęło wiercić się na ziemi. Wyglądało to na robaka szukającego dziury w ziemi, by schronić się przed goniącą go śmiercią. Lecz w rzeczywistości był to wszystkim znany i kochany Ksut, który uciął sobie krótką drzemkę. Przybył tu szukając wejścia w grobowca i tunelu prowadzącego do serca Kevina Jonsona. Obudził go szczur, który w planach na dziś miał ochotę narobić NBP na głowę. Lecz Ksut w porę się zbudził, wstał i zobaczył to czego szukał wczoraj całą noc. Wielką dziurę w ścianie, a nad nią napis „&lt;b&gt;DROGA DO SERCA PRZEZ CIEMNY TUNEL, ZAPRASZAMY&lt;/b&gt;”. Były Premier ruszył więc w tę stronę. Głowiąc się czemu wcześniej tego nie zobaczył. Szkoda, że nie wiedział, że podczas snu zsunął mu się kaptur z głowy i tak naprawdę w krypcie nie było takich strasznych ciemności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Marcin Hulajnoga razem ze swym towarzyszem dotarli do przystani. Komendant dowiedział się od miejscowych, że Jack Daniels właśnie wypłynął w celach hobbistycznych razem ze swoim ojcem Kevinem Jonsonem. Marcin wynajął łódź tak ekskluzywną na jaką mu pozwalała pensja w IX RP. Popłynęli tratwą w stronę łodzi Jacka Danielsa.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak więc Komendant Marcin Hulajnoga znalazł się na łodzi, Palipies na latającym balonie, a Ksut w podziemiach. Czy każdy z nich osiągnie swój cel?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-1543212933803337382?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/1543212933803337382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/nowa-rp-nowe-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1543212933803337382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1543212933803337382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/nowa-rp-nowe-zycie.html' title='Nowa RP - Nowe życie'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-8840336094731749580</id><published>2011-12-22T17:31:00.001+01:00</published><updated>2011-12-22T17:31:42.878+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Święta!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-Gwl4HFNJ2_A/TvNYjaldwNI/AAAAAAAAAeI/4OW6Gh167kY/s1600/swieta.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z roku na rok obchodzimy ten magiczny czas, ten niesamowity okres, kiedy to nasze serca wypełnia tajemnicze ciepło. Zapominamy choć na moment o wiecznych waśniach, składamy sobie życzenia, spożywamy wspólnie wigilijne potrawy, otwieramy prezenty pod pachnącą choinką... Święta Bożego Narodzenia &amp;nbsp;to definitywnie szczególny czas, kiedy to wszyscy&amp;nbsp;winniśmy&amp;nbsp;zapomnieć o naszych problemach, a rozkoszować się jedynie spokojem i beztroską. Nawet jeśli to niemożliwe, musimy pamiętać, że cokolwiek by się nie działo, Duch Świąt Bożego Narodzenia żyje w nas, w naszych sercach. I tylko od nas będzie zależeć, czy usłyszymy jego szept...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I właśnie tego życzy wam ekipa Pod Smoczym Diamentem oraz wszystkie Smoki całego świata. Fantastycznych Świąt Bożego Narodzenia, sytej Wigilii, niezapomnianego Sylwestra i - standardowo - szczęśliwego Nowego Roku!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-8840336094731749580?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/8840336094731749580/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/swieta.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8840336094731749580'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8840336094731749580'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/swieta.html' title='Święta!'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Gwl4HFNJ2_A/TvNYjaldwNI/AAAAAAAAAeI/4OW6Gh167kY/s72-c/swieta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-5229231149708419263</id><published>2011-12-19T19:06:00.004+01:00</published><updated>2011-12-19T19:10:01.425+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Smoczy Teatr odc. 1</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;książka publikowana na &lt;a href="http://intermaks.pl/"&gt;InterMAKS.pl&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;strong&gt;INTRO&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BdCsZ_cnL5g/Tu92wbmj8vI/AAAAAAAAAds/8Mw0Z_1Cz0E/s1600/smoczy+teatr+skompresowane.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-BdCsZ_cnL5g/Tu92wbmj8vI/AAAAAAAAAds/8Mw0Z_1Cz0E/s400/smoczy+teatr+skompresowane.jpg" width="305" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 12px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Ciemne, burzowe chmury zbierały się z wolna na niebie. Wirowały w swym mrożącym krew w żyłach tańcu, grzmiąc gniewnie... złowieszczo. Słońce przygasło, jakby z obawy przed narastającą w powietrzu furią. Zawiał nagły wiatr, pragnący dać upust swemu gniewowi. Przeradzał się jednak w coraz to większą wichurę, zatracając się sam w sobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potężna błyskawica uderzyła z furią, przecinając na wskroś ziemię i niebo. Jej nieziemski ryk zagłuszył wszystko inne. Nikt nie mógł dosłyszeć jęku żalu i niesprawiedliwości zranionego w podbrzusze smoka. Zsunął się bezwładnie ze szponów swego pobratymca. Zaczął opadać bezsilnie, mogąc jedynie przyglądać się zbliżającej zagładzie. Widział jeszcze tysiące skrzydlatych gadów, walczących ze sobą w beznadziejnej bitwie. &lt;i&gt;W czyim to imieniu...&amp;nbsp;&lt;/i&gt;– przemknęła myśl w jego gasnącym umyśle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A one wszystkie walczyły. Walczyły z dziką furią, godną ich instynktu. Nikt już nie pamiętał o co, nikt nie pamiętał czemu. Panowała jedynie żądza krwi. Śnieżna równina powoli przebarwiała się szkarłatem, ścieląc puchowy wierzch smoczym trupem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez pole bitwy mknęła jasna iskra. To złotołuski przywódca, Zabivzzlg. Jego oczy przysłonił szał bitewny, poczucie beznadziei, bezsilna wściekłość. Nie wiedział co chce osiągnąć, po prostu leciał, bił w powietrze, uciekał! Krew pulsowała jak szalona, tętniła w rytm uderzeń skrzydłami. Wiedział, że go goniły, ścigały wrogie skrzydlate bestie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ryk walczących smoków zagłuszał wszelki dźwięk. Coś przemknęło przed nim, para spleciona w morderczym uścisku. Jucha trysnęła w powietrzu. Nie wiedział czyja. Zabivzzlg wpadł między hordę mordujących się smoków, chciał zgubić pościg. Dobiegł go wściekły ryk. Kolejny wróg, atakuje znienacka. Machnął potężnie skrzydłami wybił się ku górze, uniknął śmiertelnego ciosu szponami. Miał dosyć! Nienawiść przepełniła jego serce! Niczym strzała wznosił się ku górze, bił wściekle skrzydłami. Machał bez ustanku, ignorując protest jego ciała, zacisnął kły. Nagle przewrócił się na grzbiet, złożył skrzydła. Zapikował, prosto na zaskoczony pościg. Wiatr świszczał w uszach, pęd trząsł nim całym. Wrogowie już czekali, byli pewni swego. Nagle zajaśniały szpony w blasku kolejnej błyskawicy, cień przemknął pomiędzy ścigającymi. Za nim pomknęła mgiełka krwi, dwa smoki bezwładnie zaczęły spadać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złotołuski rozłożył gwałtownie skrzydła, z wysiłkiem wytracił pęd. Obrócił się. W samą porę by ujrzeć szarżującego smoka. Odbił w bok. Nie zdążył! Szok, zamroczyło go. Ale walczył! Kłapnął szczękami tuż przy krtani wroga, ten jeździł pazurami po jego łuskach. Zabivzzlg trzasnął go skrzydłami. Odepchnął nogami czarnołuskiego wroga. Machnął skrzydłem, obrócił się. Jego ogon zdzielił przeciwnika po skrzydle. Kościste palce strzeliły paskudnie. Czarnołuski jęknął z bólu, stracił równowagę, począł spadać. Próbował się ratować, machał desperacko zdrowym skrzydłem, wił się w powietrzu. Miał szansę! Złotołuski ryknął wściekle. Nie miał zamiaru odpuścić! Machnął skrzydłami. Złożył je, spadając prosto na rannego. Leciał jak kamień, żeby nagle uderzyć potężnie w grzbiet nieprzyjaciela. Czarnołuski ryknął w agonalnym proteście. Spadali razem, ku pewnej śmierci pokonanego. Spojrzał na złotołuskiego błagalnym wzrokiem. Nie chciał umierać! Serce Zabivzzlga drgnęło...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wsunął się pod przeciwnika, rozłożył gwałtownie skrzydła. Ziemia zbliżała się w zastraszającym tempie. Nie zdąży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niczym pocisk wbili się w śnieg, wzbili w powietrze tumany puchu. Wszelkie dźwięki jakby ucichły, stłumione tajemniczą energią. Śnieg powoli opadał, odsłaniając ciała dwóch smoków. Nie poruszały się... Z burzowych chmur zaczął prószyć gęsty śnieg...&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;div style="font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;&lt;a href="http://www.podsmoczymdiamentem.blogspot.com/" target="_blank"&gt;Pod Smoczym Diamentem&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;prezentuje:&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: 12px; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nagle złotołuski uchylił powieki. Zakaszlał, kiedy śnieg wpadł mu do gardła. Obolały się podniósł, składając skrzydła. Obok leżał czarnołuski. Oddychał. Zabivzzlg przyglądał mu się z szeroko otwartymi oczami. Jego szparkowate źrenice drgały lekko z nagromadzonych emocji. Podniósł wzrok. Smoki jeden za drugim odpadały z walczącej chmary, spadając bezsilnie ku ziemi. Każde uderzenie wywoływało eksplozję śniegu, niektórym towarzyszył ryk bólu, śmierci...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego zła natura wygrała z sumieniem. Pierwotny zew zła, wlany do jego duszy przez samego Szatana. &lt;i&gt;Jak mógł tak dać sobą zawładnąć?&lt;/i&gt; – myślał przerażony. Dyszał ciężko. Niedowierzająco oglądał rzeź ogarniętych furią walki pobratymców. Wzbił się z trudem w powietrze. Musiał to zatrzymać!&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center;"&gt;&lt;div style="font-size: 12px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: x-large;"&gt;„Smoczy Teatr”&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-5229231149708419263?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/5229231149708419263/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/smoczy-teatr-odc-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5229231149708419263'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5229231149708419263'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/smoczy-teatr-odc-1.html' title='Smoczy Teatr odc. 1'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-BdCsZ_cnL5g/Tu92wbmj8vI/AAAAAAAAAds/8Mw0Z_1Cz0E/s72-c/smoczy+teatr+skompresowane.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-8914613394977273907</id><published>2011-12-12T21:38:00.001+01:00</published><updated>2011-12-13T07:36:08.719+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Konkurs!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ci bardziej spostrzegawczy z pewnością zauważyli, że na stronie szykuje się coś niezwykłego. Pojawiała się nowa zakładka na stronie głównej, na forum powstały nowe działy. Także wiele projektów zostało wstrzymanych, na rzecz tego jednego, objętego tajemnicą. I w końcu nadszedł czas.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Pod Smoczym Diamentem&lt;/b&gt; oficjalnie rozpoczyna konkurs "&lt;b&gt;Nić Przeznaczenia&lt;/b&gt;"!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/p/konkurs.html" target="_blank"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://2.bp.blogspot.com/-rNBEXvmhSFo/TuZlckP9kUI/AAAAAAAAAdk/GB4mwRRhM_k/s640/ogloszenie-konkurs.jpg" width="476" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;Więcej informacji w zakładce &lt;a href="http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/p/konkurs.html" target="_blank"&gt;KONKURS&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Konkurs patronuje:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.intermaks.pl/" target="_blank"&gt;&lt;img border="0" height="70" src="http://3.bp.blogspot.com/-QHJUvZlXvhg/TuZDmR4oDsI/AAAAAAAAAdM/g3igKWI0ANE/s320/patron+medialny.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-8914613394977273907?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/8914613394977273907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8914613394977273907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8914613394977273907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/konkurs.html' title='Konkurs!'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-6650478732399894054</id><published>2011-12-04T22:48:00.002+01:00</published><updated>2011-12-04T23:53:53.856+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Jesteśmy Smokami</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/--kTK2lwnND4/Ttvi6jt5orI/AAAAAAAAAdE/ZmTUHUE8Lrw/s1600/jestesmy+smokami.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/--kTK2lwnND4/Ttvi6jt5orI/AAAAAAAAAdE/ZmTUHUE8Lrw/s1600/jestesmy+smokami.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;"Jesteśmy Smokami" powstało za sprawą ponownego odkrycia Immediate Music, genialnego zespołu idealne trafiającego w mój gust muzyczny. Co prawda sam pomysł miałem już wcześniej, ale całą sytuację wyobrażałem sobie w&amp;nbsp;akompaniamencie innego dźwięku. Kiedy moja luba podesłała mi kilka tytułów tego utworu, momentalnie w moim sercu narodziła się potrzeba spisania czegoś pod muzykę Immediate. Tak narodził się ten One Shot.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: medium;"&gt;Ta opowieść jest metafora. To historia, która tak na prawdę może zdarzyć się każdemu z nas, czego serdecznie nie polecam. Byłbyś, drogi czytelniku, w stanie poświęcić wygodę, żeby żyć tylko według własnego sumienia i zasad?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;b&gt;Jesteśmy Smokami!&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://dingo12.wrzuta.pl/audio/5fjkoV4qRkm/immediate_music_-_darkness_on_the_e..." target="_blank"&gt;Soundtrack 1&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jak on się w to w ogólewpakował? Jego poczynania przecież dotyczyły tylko JEGO. Chciałjedynie uciec od rzeczywistości, której nie potrafił znieść, odrosnącej ignorancji, której sam nie mógł zatrzymać, choćpróbował. Od niesprawiedliwości, która pragnęła złamać jegoducha nie od dziś. To dlatego wyruszył do uniwersum ludzi. Tam żyłw ukryciu i samotności, z dala od problemów, które przecież omalgo nie zabiły. Jak to możliwe, że z jego osobistych pobudekzagrożony był nagle cały świat? Jego pobratymcom odbiło... !Albo to on był dziwny? Nie! Na pewno nie! Tylko on jeszcze pamiętałco znaczy być smokiem! Nie mógł dać zawładnąć zwątpieniu.Musiał słuchać serca, a ono wyraźnie mówiło co robić!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zabił mocniejskrzydłami. Miał mało czasu, coraz mniej, coraz mniej! Nahoryzoncie zaczęły wyłaniać się wysokie wieżowce ogromnejmetropolii. Ciemne chmury zbierały się nienaturalnie szybko nadmiastem. Zdąży? Zignorował prądy powietrzne. Machał skrzydłamijak najszybciej potrafił, czuł jak siły powoli go opuszczają. Aleteraz wszystko zależało tylko od niego... To absurd. Nienawidziłludzi. Czemu chce ich ratować... Czemu?!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jego ciało przeszłodziwne uczucie. Czuł je... Inne smoki. Wściekłość w nim rosła.Furia bezsilności. Świadomość podjęcia beznadziejnej decyzji.Mniejsze zło.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;Pierdolenie!&lt;/b&gt; – ryknął&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nagle wleciał pomiędzywieżowce. Brawurowo manewrował między nimi, na milimetry unikałpołamania skrzydeł. Powietrze świszczało mu w uszach. Machałcoraz wścieklej, frunął szybciej z każdą chwilą. Widziałhelikoptery krążące po całym mieście, niektóre wojskowe. Czułcoraz bardziej, duszą, ciałem... Zbliżał się, zbliżał. Dojdziedo masakry, bał się tego! Jeszcze kawałek! Minął jeden drapacz,drugi. Niespodzianie pojawia się  trzeci, odbija w bok, ledwieunikając zderzenia. Jeszcze kilka machnięć!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;I zobaczył je. Setki,nie! Tysiące smoków szybujących nad miastem. Nie zatrzymał się,bił skrzydłami dalej. Ryknął wściekle z całą furią. Jego głosodbił się echem po całym mieście. Złapał powietrze i ryknąłjeszcze raz, wwiercając się w mózgi latających jaszczurów. Gadyzamarły&amp;nbsp;w miejscu. Z niedowierzaniem oglądały pędzące zło wcielesnej postaci. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Furia rosła,wściekłość, agresja. Jego serce wypełniał mrok. Ryknął po raztrzeci, jakby chciał uwolnić całą swoją moc, rozkładającszeroko skrzydła. Zahamował gwałtownie, uderzając&amp;nbsp;o dachwieżowca, tuż przed popielatołuskim smokiem.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Czy was już całkiem popierdoliło!?&lt;/b&gt; – ryknął mu w pysk, ale kierując swe słowa do wszystkich.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;To ty...&lt;/b&gt; – zauważył smok z lekkim rozczarowaniem.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W tym momencie obokdwóch gadów wylądowała smukła smoczyca, o jaskrawych barwachłuski i przenikliwym spojrzeniu. Przybysz dyszał, spojrzał na niątak morderczym spojrzeniem, że nawet jej serce mocniej zabiło.Nigdy go takiego nie widziała:&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Xiuve. Jak ci się udało wrócić do smoczego ciała?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Zamknij się, zdrajczyni!&lt;/b&gt; – warknął Xiuve, czarnołuski jaszczur.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Wzniósł się wpowietrze, bijąc szybko skrzydłami.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Czy już wszyscy zapomnieliście kim jesteście?! To oczywiste&lt;/b&gt; – prychnął.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Obrzucił smokiwzrokiem. Ich oczy zaiskrzyły. Słuchały go.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;WY śmiałyście się nazywać SMOKAMI?! Jak bezmózgie śmiecie poszłyście wszystkie za chorymi mrzonkami jednego smoka, dałyście się zmanipulować jak człowiek, którego przybyłyście zamordować. Jesteście nikim! Nie zasługujecie na życie! Jesteście tu w imię czego?! Wygodniejszego życia, pozbawionego trosk i problemów?! Uwierzyłyście, że kiedy zabijecie każdego, kto ma inne poglądy niż wy, Vaskar podaruje wam świat, gdzie wszystko jest pod dostatkiem? Żal mi was!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;-&amp;nbsp;I to mówi istota, która jak tchórz uciekła z naszego świata&lt;/b&gt; – skomentował popielatołuski, nawet nie ruszając się ze swojego miejsca.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Jesteś skurwysynem, Vaskar! ... Ty nawet nie wiesz co to znaczy&lt;/b&gt; – dodał do siebie Xiuve.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Smoki powoli traciłyzainteresowanie. Jeden po drugim wracały do kołowania nad miastem&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;- Koniec!&lt;/b&gt; – zażądał Vaskar i ryknął potężnie.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;To był sygnał doataku. Właśnie zacząć się miała eliminacja ludzkiego czynnika.Wszystkie smoki zlatywały w jedno miejsce.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Nie...&lt;/b&gt;  – jęknął wściekle  Xiuve.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Było tak jakpoprzednio. Znowu bezsilność opanowała jego duszę. Po prostu gozignorowały, świadomie dając sobą zawładnąć. Czemu? Mógłtylko patrzeć jak cała armia skrzydlatych bestii rusza powoli kucentrum miasta. Beznamiętnie... bez emocji. Z zimnym wyrachowaniem. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Obok przeleciałaZaithis, smoczyca która potrafiła zdradzić go jedynie dla własnejkorzyści.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;JESTEŚMY smokami&lt;/b&gt; – mruknęła perfidnie.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Wściekłość ogarniałajego duszę na nowo, wypleniała wszelki rozsądek. Całe jego życiebyło pasmem niepowodzenia. Przeznaczenie z którym tak usilniewalczył, ZAWSZE było o krok przed nim. Ale teraz przegrałnajważniejszą bitwę w swoim życiu. Ceną miało być siedemmiliardów istnień. To go przytłoczyło, zaczął opadaćbezsilnie... Wiedział, że krążące helikoptery przekazywałytransmisję na żywo... Wiedział, że ludzie, na których mu choćtrochę zależało, obserwowali jego porażkę.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;NIE! Zamachnąłskrzydłami. Był smokiem! BYŁ SMOKIEM! Nie przegra, nie tym razem!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;- VASKAR!&lt;/b&gt; – ryknął – &lt;b&gt;Vaskar! Twoje stado wkroczyło na moje terytorium, jako przywódcę wzywam cię do walki!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zaithis obrzuciła goostrym, niedowierzającym wzrokiem. Wszystkie smoki zamarły.Popielatołuski trawił przez chwilę wyzwanie. Odwrócił sięnagle. Nie mógł odmówić. Takie było prawo. Jedno z nielicznychsmoczych praw.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Jesteś gotowy za nich zginąć?&lt;/b&gt; – zapytał zaskoczony smok.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Oddech Xiuveprzyspieszył. Vaskar był mordercą. Nikt nigdy nie wygrał z nimwalki, a pokonanych zabijał bez litości.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Nie&lt;/b&gt; – mruknął do siebie i zaraz po tym głośniej: – &lt;b&gt;Zamknij się i walcz!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zrównali się na tejsamej wysokości. Mierzyli się wzrokiem. Vaskar łamał ducha Xiuvesamym spojrzeniem. Oczy tak przesiąknięte złem, tak pewne siebie,tak niezwyciężone. Coraz ciężej było mu znieść tąniematerialną siłę... Nagle przymknął powieki. Popielatołuskiprychnął tryumfalnie. I wtedy czarnołuski zaśmiał sięszaleńczo. Uświadomił sobie. Nie był już smokiem. Jego duszadawno temu zmieszała się z ludzkim duchem. Pozwolił, żeby furiaogarnęła go całego, żeby krzywdy z całego życia zaśpiewałyjednym głosem. Otworzył oczy, tak aroganckie, tak przepełnionenieznaną mocą. Blask, który nigdy nie zgasł, nagle zniknął.Została tylko dzika żądza zemsty. Pragnienie krwi... To była jegoprawdziwa natura, to była prawdziwa tożsamość. Oszalały z bólu,odrzucony, zdradzony, samotny. Wreszcie mógł uwolnić swe emocje!NARESZCIE! CHCIAŁ KRWI!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Vaskar obserwowałto, tracąc pewność. Znów prychnął.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;TO JA JESTEM ZŁEM, VASKAR. NIE TY!!!&lt;/b&gt; – ryknął.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zaithis przyglądałasię jak wryta. Przecież to nie mógł być on. Xiuve... Tak długomogła przyglądać się jego duchowi. Ukrywał ten ból?&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Czarnołuski rzucił sięna wroga. Vaskar machnął ogonem z pogardą, ruszył. Lecieli nasiebie z furią... Obaj bili wściekle skrzydłami. Zbliżali się.Powietrze zafurczało, jeszcze kilak metrów. Zabłysły kły ipazury&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Mówi się, że smokktórego dusza umierała, tracił kontrolę nad swymi emocjami.Tracił kontrolę nad sobą...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zderzyli się. Ich ciałasplotły się w jedno. Xiuve machnął szponami, ale pazuryześlizgnęły się po szarych łuskach. Kłapnął szczękami,chciał wyrwać krtań wroga. Przeciwnik uderzył czarnłuskiegogłową. Oszołomiło go, instynktownie odepchnął Vaskara nogami.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Chwilę spadał, aleszybko odzyskał równowagę. Wyhamował skrzydłami.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Potężny cios wyrwałmu powietrze z płuc. Vaskar trzasnął go ogonem w tułów, Xiuvezaryczał wściekle. Zaczął na ślepo walić szczękami w gardło.Pazurami chlasnął wroga w brzuch. Syknął tryumfalnie. Odbił wbok w ostatniej chwili, unikając kłów, ale stracił równowagę.Vaskar dobił do niego momentalnie, uderzając ogonem i skrzydłamirównocześnie. Nie mógł uniknąć, nie wiedział co blokować. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Potężne chlaśnięcietrafił go w głowę. Świat Xiuve zawirował, kiedy zacząłbezwładnie spadać w dół. Nie wiedział co się dzieje, wszystkomiał rozmazane, pulsowało...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nagle oprzytomniał,ziemia szybko się zbliżała, wiatr świszczał w uszach.Ustabilizował się, rozpostarł skrzydła. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Kolejne uderzenie.Kręgosłup zapulsował. Chciał się uwolnić, nie mógł,przygniatało go! Wróg warkną z furią, złapał szczękamiskrzydło Xiuve, szarpnął wściekle. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Błękitna krewrozprysła się w powietrzu. Czarnołuski zawył z bólu. Fragmentjego skrzydła oderwał się od reszty. Nagle Vaskar odepchnął go,sam hamując gwałtownie. Xiuve dostrzegł jeszcze zbliżający siębudynek.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Z hukiem przebił sięprzez dach, wzbijając pióropusz dymu. Ściany zapadły się dośrodka, zawaliło się całe piętro, aż w końcu konstrukcja niewytrzymała i zapadła się w sobie, grzebiąc smoka.  Dźwiękjeszcze chwilę roznosił się w powietrzu.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/439120" target="_blank"&gt;Soundtrack 2&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nagle wszystko ucichło.Vaskar, dysząc ciężko, wleciał w chmurę pyłu i wylądował obokruiny. Nie dostrzegał żadnego ruchu, ani nie słyszał dźwięków.Ryknął na to tryumfalnie.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Przegrany zawsze pozostanie przegranym!&lt;/b&gt; – drwił.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Obok wylądowałaZaithis. Przyglądała się zniszczonemu budynkowi nieobecnymwzrokiem.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Jesteśmy smokami&lt;/b&gt; – mruknęła cicho.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W jej duszy szalałaburza. Dwa skrajnie różne uczucie walczyły o dominacje. Jej upartość mówiła, że los&amp;nbsp;Xiuve&amp;nbsp;był słuszny. Próba ratowania ludzi to jego wybór. Stanął im na drodze i musiał za to zapłacić... Ale z drugiej strony to kiedyś faktycznie był jej przyjaciel. Dużo dla niej zrobił, z własnej woli. Czy to było sprawiedliwe, że go tak zdradziecko potraktowała? Ale była przecież smokiem...&amp;nbsp;Nagle jejciało przeszedł dziwny dreszcz. Przeczucie co powinna zrobić. Taksilne... Tak realne... I otworzyła oczy. Zrozumiała. To chciałprzekazać! Xiuve wiedział, że przegra! I wiedział, że w tensposób ukaże im prawdę...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Smoki nie miały celu wżyciu. Ich czyny pozbawione były wszelkich konsekwencji. Miaływolną wolę. Mogły robić co tylko chcą, jak tylko chcą, kiedytylko chcą... Dlatego kierowały się jedynie egoistycznymipobudkami. Vaskar obiecał im nowe, wspaniałe życie, wspaniałyświat, który wystarczy oczyścić z istot, niebędących nigdy wstanie zrozumieć jego sposobu myślenia. Lepsze życie miało byćnagrodą za posłuszeństwo. A on, Xiuve, sprzeciwił się temu.Pokazał, że każdy może sobie stworzyć taki świat, na jakizasługuje, według WŁASNEGO sumienia. Oddał życie, żeby stworzyćświat o jakim marzył. Świat, w którym smoki przypomną sobie kimsą. I mu się udało.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Smoki, jeden po drugimzaczęły lądować dookoła zniszczonego budynku. Patrzyły smętniena szczątki, uświadamiając sobie prawdę. Było ich coraz więceji więcej... Do&amp;nbsp;Zaithis&amp;nbsp;dotarło, że czarnołuski smok odszedł, że nigdy nie usłyszy więcej jego głosu, nigdy nie zobaczy oczu... tych przedziwnych oczu. Oddał życie dla nich...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Podeszła doVaskara. Jego wzrok ciągle skrzyły od niedawno odniesionegozwycięstwa. Euforia wypełniała serce... Kiedy usłyszał jejkroki, odwrócił ku niej łeb.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;On nie mógł tego zrozumieć. Dlatego musiał zginąć&lt;/b&gt; – podsumował.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ale wtedy ujrzał jejoczy. Zalśniły od kilku nielicznych łez. Vaskar od razuzrozumiał.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Ty już też nie chcesz nowego, lepszego domu. Więc przepadniesz&lt;/b&gt; – syknął&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Lecz wtedy zacząłopadać kurz, ujawniając smoki, jednego za drugim. Otaczałypopielatołuskiego. WSZYSTKIE.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Jesteśmy Smokami. Ty nie&lt;/b&gt; – rzekła Zaithis.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Podeszła do ruin,ignorując wściekłe posykiwania Vaskara. Tam stała błekitnołuska smoczyca, jej przyjaciółka, a zarazem wielka miłość czarnołuskiego. Łkała cicho, tępo wbijając wzrok w gruzy. Sama nie rozumiała czemu nawet ona opuściła&amp;nbsp;Xiuvena. Zaithis pogłaskała ją delikatnie ogonem. Nikt nie miał do nikogo pretensji. Wszyscy zawiedli...&amp;nbsp;Razem z wysiłkiem usunęły kilka ciężkich kamieni, odkopując ciało Xiuvena. Chciały oddać mu ostatni hołd. Zasługiwał na to. Nagle ujrzały jego głowę. Powieki smoka pozostawały otwarte, a źrenice skierowały się na błękitnołuską.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Wyglądasz na bardziej żywego, niż martwego&lt;/b&gt; – skomentowała Zaithis zaskoczona.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Niewiele mi brakuje&lt;/b&gt; – odpowiedział słabym głosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błękitnołuska chwile wpatrywała się w smoka niedowierzająco. Nagle rzuciła się z niesamowitą radością na rannego. Znowu się popłakała... tym razem z radości.&lt;br /&gt;- &lt;b&gt;Ale jak?! Czemu żyjesz?!&lt;/b&gt; – ryknął wściekły Vaskar.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Jeżeli zrozumiesz, to wróć do nas&lt;/b&gt; – charknął czarnołuski. – &lt;b&gt;Znaczyć to będzie, że jednak jesteś jednym z nas.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Szybko go odkopali. Dwajaszczury wzięły Xiuvena na swój grzbiet i machając wspólnieskrzydłami, poszybowały w dal. Razem z tysiącem innych smoków...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-6650478732399894054?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/6650478732399894054/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/jestesmy-smokami.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6650478732399894054'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6650478732399894054'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/jestesmy-smokami.html' title='Jesteśmy Smokami'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/--kTK2lwnND4/Ttvi6jt5orI/AAAAAAAAAdE/ZmTUHUE8Lrw/s72-c/jestesmy+smokami.png' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-3999751090682146720</id><published>2011-12-04T10:12:00.000+01:00</published><updated>2011-12-04T10:12:21.297+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Mroczna RP - Zapowiedź</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"VIII RP pogrążyła&amp;nbsp;się&amp;nbsp;w mroku... &amp;nbsp;Główny lider, wódz i przewodnik tego państwa, gorące serce wszystkich mieszkańców, zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Został znaleziony martwy w swoim gabinecie przez Ksuta. W kraju zapanował chaos, zabrakło władcy. Czy znajdzie sie ktoś kto udźwignie ten ciężar?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Premier miał zostać zastępcą lecz uciekł z gospodarstwa, popadł w obłęd i za wszelka cenę stara&amp;nbsp;się&amp;nbsp;wskrzesić Reppela. W kraju szerzy&amp;nbsp;się&amp;nbsp;zaraza, ludzie wstają z grobów, napady staja&amp;nbsp;się&amp;nbsp;coraz częstsze. Czy znajdzie&amp;nbsp;się&amp;nbsp;ktoś kto powstrzyma ten rozkład i zniszczenie?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tak, znalazł&amp;nbsp;się&amp;nbsp;jeden wybraniec i nie jest to grupa nastolatków ratująca świat na miotłach i patykami w ręce. a jego imię to Palikot."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Nie trudno domyślić się czego tyczy się to intro. Cesc22 oficjalnie zapowiedział nową serię Polityki, będącą kontynuacją poprzedniego sezonu. Z niecierpliwością oczekujemy pierwszego odcinaka!&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-3999751090682146720?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/3999751090682146720/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/mroczna-rp-zapowiedz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3999751090682146720'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3999751090682146720'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/12/mroczna-rp-zapowiedz.html' title='Mroczna RP - Zapowiedź'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-2614125082078197529</id><published>2011-11-17T21:58:00.003+01:00</published><updated>2011-11-17T22:07:48.350+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Soul: Mustang z dzikiej doliny 2 odc. 5</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rxvJ4JrELbk/TgMbbeoYNgI/AAAAAAAAAYk/uYiD94rCHlU/s1600/Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-rxvJ4JrELbk/TgMbbeoYNgI/AAAAAAAAAYk/uYiD94rCHlU/s1600/Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niespodzianka! Dzisiaj ukończyłem pisanie 5 odcinka Mustanga. Myślałem, że wrzucę to dnia następnego, no ale co mi tam. Robię to dziś, specjalnie dla fanów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odcinek jest krótki, prawie 5 stron, ale to dla tego, że przedstawia głównie opis podróży. Wracamy do Soula, którego historia zawisła zaraz po uratowaniu przez dziwnego człowieka. Mustang przez prawie miesiąc leczy nogę, żeby w końcu wyruszyć z Jabłkowitą na poszukiwanie swoich rodziców i reszty stada. Lecz najpierw muszą pokonać zagradzający im drogę łańcuch górski...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Opowiadanko dostępne jest na&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;a href="http://issuu.com/polak149/docs/mustang_z_dzikiej_doliny_2_odc_5" target="_blank"&gt;Issuu.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Komentujcie, subskrybujcie, oceniajcie. Zapraszam na forum, gdzie życie aż tętni od natłoku wiadomości :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-2614125082078197529?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/2614125082078197529/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/11/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2614125082078197529'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2614125082078197529'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/11/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-5.html' title='Soul: Mustang z dzikiej doliny 2 odc. 5'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rxvJ4JrELbk/TgMbbeoYNgI/AAAAAAAAAYk/uYiD94rCHlU/s72-c/Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-6600413363356860584</id><published>2011-11-10T15:57:00.001+01:00</published><updated>2011-11-10T16:05:38.060+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: dwunasty</title><content type='html'>&lt;i&gt;"Witajcie ludzie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ostatni list był na waszą korzyść, ale nie przyzwyczajajcie się. Znów wdaliście się mi we znaki. Dlatego dzisiaj będę pisać o waszym sumieniu. Nie jestem pewien, czy już o tym coś pisałem szczegółowej, na pewno pojawiły się wzmianki. Ale od początku.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Sumienie jest dla ludzi narzędziem, które informuje was kiedy robicie coś &lt;b&gt;wbrew sobie&lt;/b&gt; (nie kiedy robicie coś złego). Według wielu religii, tylko człowiek może mieć sumienie. Takie bezduszne stworzenia jak zwierzęta już nie. I tu się zastanawiam. No dobra, uważacie siebie za specjalnych, najlepszych oraz wybranych, i wiele rzeczy przypisujecie tylko swojemu gatunkowi. Ale czemu odmawiacie sumienia zwierzętom?! W żaden sposób nie mogłoby ono zagrozić jakoś teorii, że tylko wy macie prawo władzy. Może inaczej. Nie wszyscy WY. Zauważyłem, że w dzisiejszych czasach coraz mniej ludzi przejmuje się prawami swoich religii (o tym też będę pisał, ale nie w tym liście) i przestaje ślepo wierzyć we wszystko co mówi ich doktryna. I oni wiedzą, że zwierzęta MAJĄ sumienie. Dowód? Ile to razy wasz pupilek zesikał się na dywan, zgryzł coś, albo przeskrobał. Widzieliście wyraz jego oczu, kiedy go ochrzanialiście? To nie tylko strach przed karą cielesną. To także SKRUCHA, coś co powstaje przez POCZUCIE WINY, a to w kolejności może być efektem tylko SUMIENIA. U psów to najlepiej widać. U pozostałych zwierząt jest to raczej ciężkie do zaobserwowania. Mnie udało się ty tylko kilka razy. Czemu? Odpowiedź jest prosta. Bo one nie mają w zwyczaju robić coś wbrew sobie. Takiemu psu nie przeszkadza, że rozwali cały dom. Przeszkadza to właścicielowi, i czworonogowi jest przykro, że zdenerwował swojego pana. Zwierzęta, które nie są tak ściśle związane z człowiekiem, mają sumienie czyste, niezanieczyszczone czynnikami zewnętrznymi. Nie mają dylematów, rozterek, ambiwalentnych uczuć... I co ciekawe. One nie mają pojęcia co jest dobre a co złe. To nasuwa wiele pytań...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A człowiek ma pojęcie. W domyśle sumienie miało być bardzo prostym narzędziem, którego zadanie stanowiła pomoc w uniknięciu duchowych niezgodności. Przez wasze kombinacje, sumienie stało się ich powodem. Dobro i zło... Czym to w ogóle jest?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ludzie to zwierzęta stadne. Kiedy jednostka robi coś zgodnie z założeniami społeczeństwa, jest to dobre. Kiedy nie, jest to źle. To bardzo socjologiczna definicja. A mówi się przecież o duchowym pojęciu dobra i zła. Bóg na przykład jest dobry, a Szatan jest zły. Zastanawialiście się kiedyś nad tym? Zwróćcie uwagę. Kiedy postępuje się zgodnie z przykazaniami, człowiek czyni DOBRO i trafia do nieba. Jeżeli nie, czyni ZŁO i trafia do piekła. Znowuż idea dobra i zła opiera się na systemie zakazów i nakazów. Jeżeli kogoś zabijesz, jest to wbrew dekalogowi i to jest złe, jeżeli pomożesz, działasz zgodnie z dekalogiem. Czyli inicjatorami tej idei są religie. No dobra, ale ktoś może zadać pytanie: Czy ktoś, kto jest wolontariuszem od 5 lat i pomaga dzieciom specjalnej troski, nie jest "dobry"? W tej sytuacji to nie IDEA, tylko SŁOWO. "Dobro" określa czyn pomagania innym. Może to być wiele czynów, pozytywne emocje na przykład. Tutaj jest to tylko określeniem jakiegoś zbioru rzeczy (i tu wracamy do punktu wyjścia) akceptowalnych, bądź nie akceptowalnych przez społeczeństwo. Rozumiecie? Pewnie nie. Mnie samemu przychodzi to z trudnością. Ale nie to miało być tematem dzisiejszego listu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tak wiec zwierzęta (tworzące stada)&amp;nbsp;teoretycznie&amp;nbsp;również powinny mieć jakieś takie wewnętrzne pojęcie dobra i zła. Ale nie mają. Bo ich sumienie kształtują od urodzenia każde sobie, po swojemu. W przeciwieństwie do człowieka którego sumienie kształtują inni ludzie. I tu dochodzimy do punktu kulminacyjnego. Idea dobra i zła jest stworzona po to, aby kontrolować sumienie człowieka, żeby łatwiej nim manipulować. Bardziej tego nie rozwijam, zostawiam wam do przemyślenia&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czyli to oznacza, że możemy uwolnić nasze sumienie od jarzma tych "u góry"? Robić to co chcemy bez wewnętrznych rozterek? Owszem. Ale pojawia się pewien problem. Coś co wy nazywacie KARMĄ. Lecz nie chce mi się już pisać. O tym opowiem wam w przyszłości.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Przemyślcie sobie moje słowa. Może zrozumiecie."&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-6600413363356860584?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/6600413363356860584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/11/list-od-smoka-dwunasty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6600413363356860584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6600413363356860584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/11/list-od-smoka-dwunasty.html' title='List od smoka: dwunasty'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-7397800713125149026</id><published>2011-10-30T17:28:00.001+01:00</published><updated>2011-10-30T20:54:05.665+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Update</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UqsYv324LCw/Tq15JW2j6II/AAAAAAAAAb8/TUuOrRMNjMU/s1600/wiesci.png" imageanchor="1"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-UqsYv324LCw/Tq15JW2j6II/AAAAAAAAAb8/TUuOrRMNjMU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Dzisiaj trochę wieści.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Po napisaniu nowego Xue, mam zamiar wykreować kolejną część Mustanga, coby nie kazać czekać fanom kolejne pół roku :). &amp;nbsp;Będzie to o tyle trudne, że muszę zrobić to szybko. Szykują się ogromne zmiany, efektem których Pod Smoczym Diamentem stanie się szanowanym wortalem. Pierwsze zmiany już niedługo :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Jak już mówimy o zmianach, to zacząłem robić programik, który pomoże mi polepszyć nieco wygląd strony. To też wiąże się z nadchodzącymi zmianami. Kto wie? Może w końcu wyemigrujemy na własny serwer?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;I informacja z ostatniej chwili. Nasza pani grafik wypicowała nam kolejną okładkę, tym razem do Przeklętego Anioła&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-c2hDcGj26VA/Tq2rPBHEuwI/AAAAAAAAAcE/-pwjzgrb4_c/s1600/Przekl%25C4%2599ty+Anio%25C5%2582.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/-c2hDcGj26VA/Tq2rPBHEuwI/AAAAAAAAAcE/-pwjzgrb4_c/s320/Przekl%25C4%2599ty+Anio%25C5%2582.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Fajowe, prawda?&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: left;"&gt;Piszcie i komentujcie na forum :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-7397800713125149026?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/7397800713125149026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/update.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7397800713125149026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7397800713125149026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/update.html' title='Update'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-UqsYv324LCw/Tq15JW2j6II/AAAAAAAAAb8/TUuOrRMNjMU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-835542721075243165</id><published>2011-10-26T22:31:00.006+02:00</published><updated>2011-10-30T21:15:09.614+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: xue'/><title type='text'>Koszmar przeszłości</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-sZl79CfyofE/Tqh1ym1o-dI/AAAAAAAAAbs/iuz1vM6Jhqo/s1600/Koszmarna+przesz%25C5%2582o%25C5%259B%25C4%2587.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pięć miesięcy! Około tyle zajęło mi pisanie najnowszej części przygód Xue. Owszem, to nie jest jednolite pięć miesięcy, gdzie dzień w dzień siedziałem i klepałem tę opowiastkę. Ale nie zmienia to faktu, że jest to póki co najdłuższy mój projekt, który ukończyłem. Stwierdzam przy okazji, że jest to jedna z lepszych rzeczy, jaka wyszła z pod mojego piór... klawiatury. Często mam wątpliwości czy coś co napisałem jako tako ujdzie, ale nie w tym wypadku. Tym razem nie wstydzę się tego co stworzyłem!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Koszmar przeszłości&lt;/b&gt; to kolejna część z serii "Opowieści samotnego wędrowca" czyli przygód o Xue. Tym razem dowiemy się co nieco o jego przeszłości i odkryjemy, że KAŻDA czynność niesie ze sobą&amp;nbsp;konsekwencji, które prędzej czy później nas dopadną. Ta część jest jeszcze bardziej przesiąknięta czarnym humorem i nieco niesprawiedliwym podejściem do życia w wykonaniu Xue, ale i również doprawiona szczyptą powagi i&amp;nbsp;psychodelii&amp;nbsp;. Jeśli tylko nie jesteś zbyt wrażliwy, zapraszam cię do lektury!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;Opowiastka dostępna jest na &lt;a href="http://issuu.com/polak149/docs/koszmar_przeszlosci" target="_blank"&gt;issuu.com&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Komentujcie, oceniajcie, wypowiadajcie się na forum. Odpowiem na KAŻDE pytanie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-835542721075243165?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/835542721075243165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/koszmar-przeszosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/835542721075243165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/835542721075243165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/koszmar-przeszosci.html' title='Koszmar przeszłości'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-sZl79CfyofE/Tqh1ym1o-dI/AAAAAAAAAbs/iuz1vM6Jhqo/s72-c/Koszmarna+przesz%25C5%2582o%25C5%259B%25C4%2587.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-5397666866999427327</id><published>2011-10-23T11:12:00.000+02:00</published><updated>2011-10-23T11:12:26.499+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Smoczy jeździec – okaleczona dusza</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uOj81ITi1q8/TqPZ9kikhAI/AAAAAAAAAbk/yekGlJNLFpo/s1600/smoczy+jezdziec+okaleczona+dusza.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-uOj81ITi1q8/TqPZ9kikhAI/AAAAAAAAAbk/yekGlJNLFpo/s1600/smoczy+jezdziec+okaleczona+dusza.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś to już było na naszym blogu, ale usunąłem z powodów konkursowych. Jest to ulepszona i poprawiona wersja Smoczego jeźdźca. Enjoy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Cichy stukot podkutychkopy rozległ się w powietrzu. Dźwięk ten momentalnie wywołałzaciekawienie wśród wielu turystów, wybierających się akurat tądrogą na przyjemną wycieczkę po bieszczadzkich górach. Zgodnie zoczekiwaniem, ujrzeli oni konia, karego wierzchowca, stępującegopłynnie przed siebie po bulwarze. Rumak tu i ówdzie rzucałzaciekawione spojrzenia, parskając z rzadka na niektórychprzechodniów. Następne co rzucało się w oczy to jeździec zacnegozwierzęcia, szczupły i niezbyt wysoki mężczyzna. Swym odzieniemsprawiał wrażenie jakiegoś podróżnika, pochodzącego z całkieminnych krajów. Ubrany on był w długi, brązowy, skórzany płaszczpodróżny, głowę osłaniał mu duży kapelusz kowbojski, a czarneoficerki przylegały luźno do również skórzano-brązowych spodni.Nieliczni obserwatorzy byli w stanie dostrzec nikły uśmieszek,tańczący na twarzy podróżnika, skrytej pod kapeluszem. Poniedługiej chwili, stukot kopyt utoną w ryku pobliskiej rzeki,zmąconej tego dnia przez nocny deszcz. Turyści stracilizainteresowanie nieznajomym...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; Lecz jeździec podążałdalej. Po jakimś czasie podróż brukowanym deptakiem dobiegłakońca. Szlak wskazywał, że podróżnik musiał skręcić w las, nawyznaczoną ścieżkę. Zrobił to. Oddał swojemu wierzchowcowitrochę luzu, ażeby koń mógł bez przeszkód skupić uwagę napodłożu. Jadąc między drzewami, otoczeni jedynie przez przyrodę,obaj się odprężyli. Co jakiś czas poszumiał mały, niewidocznystrumyk, co jakiś czas zaśpiewał ptak. A czas płynął leniwie,nieśpiesznie. Podróżnik nawet nie zauważył, kiedy minął chłódporanka. Zamglone powietrze rozwiało się i teraz słońce mogłobez przeszkód prześwitywać przez liście korony drzew. Podróżnikwyciągnął z kieszeni siodła mapę Bieszczad. Była tak złożona,że od razu pokazywała użytkownikowi fragment na którym znajdywałsię jeździec. Porównując teren, szybko się odnalazł. Chwilępotem dojechał do niewielkiej, płytkiej rzeki. Szlak skręcał&amp;nbsp;wprawo. On jednak kazał rumakowi jechać na wskroś potoku. Końniepewnie stawiał nogi&amp;nbsp;w zimnej wodzie, dokładnie zastanawiającsię nad każdym krokiem. Nosem niemalże dotykał tafli, próbującwypatrzyć potencjalne zagrożenie w postaci luźnych kamieni iukrytych dołków. Jeździec uśmiechnął się szeroko widzącostrożność konia. Potok sięgał wierz-chowcowi zaledwie pęcin.Ale w końcu dotarli na drugi brzeg. Koń wrócił do normalnegotępa. Teraz jechali przez kompletną dziczą. Pozornie. Mężczyznasprawnie manewrował między gęstymi chaszczami, powalonymi drzewamii innymi przeszkodami. Sprawiał wrażenie kogoś, kto doskonale znadrogę. Jego dobre samopoczucie polepszało się&amp;nbsp;z każdymprzejechanym metrem. Myśl o nadchodzących wydarzeniach, o kończącymsię okresie oczekiwania, wprawiała go w fantastyczny nastrój.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; Przeminęła godzina,potem następna... Jeździec dotarł na niewielką polanę, gdziepostanowił się zatrzymać, zaraz obok starego, powalonego drzewa.Jego zegarek wskazywał piętnastą trzydzieści cztery. Miał dużoczasu. Zsiadł więc z konia i rozsiodłał go nieśpiesznie. Założyłmu kantar i przywiązał długim uwiązem do pobliskiego pnia. Końod razu zaczął skubać trawę. Tymczasem podróżnik rozkulbaczyłz siodła spory zwitek materiału i linek. Namiot miał jużtrzydzieści lat i nosił ślady wielu wypraw. Żeby go rozłożyć,podróżnik musiał znaleźć dwa solidne kije, potrzebne dopodparcia zielonej płachty materiału, co nie stanowiło trudnegozadania. Widać było wprawę w ruchach mężczyzny, rozbijającegoobóz. Koń parsknął głośno, kiedy poczuł dym rozpalanegoogniska. Moment później ogień złapał się drewna. Człowiekusiadł obok wierzchowca, opierając się o pień. Zwierze spojrzałona niego żywymi oczami, przeżuwając trawę.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;  Minął jakiś czas.Podróżnik dopijał już trzecią herbatę, zaparzoną w starym,stalowym imbryku. Oczekiwanie przeciągało się, a każda minutazłośliwie trwała znacznie dłużej niż zwykle. Słońce leniwiepłynęło po nieboskłonie. W końcu ognista kula poczęłaczerwienić się, jakby wpadając w złość, że musi ustąpićciemności. Zrobiło się chłodno. Do tej pory w miarę spokojny icichy las zaczął nabierać życia. Symfonia dźwięków i głosównabierała na sile, wraz z pogłębiającą się nocą. Jeździecubrał płaszcz i dorzucił opału do ognia. Koń natomiast niezbytprzejmował się nocnym koncertem. Patrzył na wychylający się zzadrzew jasny księżyc w pełni. Zwierzę próbowało zrozumieć o cochodzi w tym zjawisku. Było inteligentne. Koń jednak doszedł downiosku, że tak po prostu jest i nie ma co się nad tym rozwodzić.Skubnięcie jeszcze raz trawy było ciekawszym zajęciem. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; Mężczyzna wstałnagle, zakładając kapelusz na głowę. Wreszcie nadszedł czas.Podszedł niespiesznym krokiem do swojego konia i odpiął mu kantar.Karosz spojrzał na człowieka zainteresowanym wzrokiem. Coś wisiałow powietrzu. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; Tarcza księżycazajaśniała niespodziewanie. Smugi światła poczęły spływać znieba niczym śnieżny puch, sunący po górskim stoku. Światłozalało mężczyznę i konia wypełniając im cały świat. Dookołanich zaczęły powstawać kolory. Były one jasne, leczniedefiniowalne przez ludzie oko. Barwy powoli zaczęły przybieraćkształty, żeby nagle eksplodować, rozpryskując się po całymświecie...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; Znaleźli się narówninie, zewsząd otoczoną odległymi górami, wierzchołkiktórych topniały w gęstych chmurach. Z rzadka pojedyncze promieniesłoneczne przebijały się przez niewielkie otwory w białychobłokach, padając na piękne, różnokolorowe kwiaty, dumnieprezentujące swe płatki. Bujna trawa falowała lekko, w rytmiepowiewów wiatru, wyglądając przez to zupełnie jak spokojne morze.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; Koń otrząsnął się.Nie lubił tego momentu zmiany. Od niechcenia spojrzał na swojegopana. Nie zobaczył człowieka, lecz duże, łuskate stworzenie obłoniastych skrzydłach, białych kolcach na grzbiecie i długim nakilka metrów ogonie. Nie zdziwił się. Za każdym razem tak było.Fioletowołuski smok stał przez chwilę w bezruchu. Po chwilipodniósł głowę i zaczął wypatrywać czegoś na niebie. W oddalipojawił się niewielki, czarny punkcik. Rósł on&amp;nbsp;z wolna,przybierając najpierw kształt, potem kolor. Wkrótce, przed nimiwylądowała przepiękna smoczyca, o srebrno-szarych łuskach,naznaczonych czarnymi liniami; o skrzydłach niezbyt szerokich leczimponujących; o niebieskich, szparkowatych oczach, z których biłaogromna inteligencja; o ciele smukłym, poruszającym się z pełnągracją i płynnością, począwszy od dumnie uniesionej głowy,przez szybko opadającą i unoszącą się klatkę piersiową,kończąc na długim ogonie, czubek którego kołysał się w rytmiepulsującej krwi smoka.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; Koń niecierpliwił się.Była jedna rzecz, która podobała mu się w tym miejscu – nieodczuwał żadnych trosk ani strachu przed czymkolwiek. Magia biegunie była niczym skażona, a pozostawała jedynie czysta esencjagalopu. Chciał pędzić bez opamiętania... Ale smoki patrzyły siętylko na siebie. Zdawały się chłonąć każdą chwilę. Nagle obarzuciły się na siebie, wpadając w smoczy uścisk. Ich ogonysplotły się w jedno, tak jak całe ciało, a dwie pary skrzydełschroniły tulące się stworzenia przed całym światem. Minęładługa chwila, zanim się rozłączyły. Smoczyca podeszła doznudzonego konia, który ożywił się mome-ntalnie. Wierzchowiecpatrzył się na łuskowatą istotę wielkimi oczami, dysząc ciężko.Zwierze się jej nie bało, lecz dwa razy większe stworzenieprzytłaczało go. Ona zniżyła głowę na poziom oczu konia iprzyjrzała mu się. Ciężko było wyczuć co myśli smok, lecz jejoczy nie wyrażały wrogości, a nawet można było dostrzec iskręprzyjaźni. Dotknęła nagle swym pyskiem nosa konia, po czymodwróciła się szybko i wzbiła w niebo. Fioletowołuski przyglądałsię tej scenie z zainteresowaniem. Ruszył za smoczycą, wręczemanując radością. Koń kompletnie nie wiedział co o tym myśleć.Próbował jakoś interpretować zachowanie smoczycy... Kiedyzorientował się, że został w tyle, ruszył biegiem za lecącymitowa-rzyszami, zapominając o wszystkim.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; W powietrzu smoki czuły,że żyją. Ale dopiero będąc ze sobą, osiągnęły szczęście...prawdziwie szczęście. Latały dookoła siebie, tańcząc wpodniebnym tańcu. Ich ciała stykały się bez przerwy. Smoczycypociekło kilka łez radości. Krople spadały długo na ziemiętargane wiatrem, aż kiedy jedna z nich znalazła się metr nadziemią, nagły podmuch wiatru, wywołany przez przebiegającego obokkonia, pchnął ją na duży, czerwony kwiat. Płatki zalśniły wsłońcu.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; Czas minął takszybko... tak beztrosko. Smoki nie chciały się rozstawać. Leżałyna skraju dużej przepaści, oglądając zachodzące słońce. Koństał kawałek za nimi, czekając na powrót. W jego oczach odbijałasię już prawie niewidoczna, pomarańczo-czerwona tarcza. Przybyszewiedzieli... ich czas się skończył. Ten moment był zawszenajtrudniejszy. Smoczyca ostatni raz przytuliła się do ciałafioletowołuskiego, lecz nie poczuła go już. Ze smutkiem zdołałajeszcze dostrzec rozwiewający się fioletowy pył...&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; Podróżnik wjechałznowu na deptak. Rzeka biegnąca wzdłuż bulwaru opadła znacznie&lt;br /&gt;iuspokoiła się, nie szumiąc już tak intensywnie jak poprzedniegodnia. Przypadkowi turyści licznie przyglądali się jeźdźcowi...On zamyślony nie zwracał na nich uwagi. Jego wędrówka na raziedobiegła końca. Poprawił swój kapelusz, ukrywając oczy. Z jegokamiennej twarzy nie można było nic wyczytać.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;Nienawidzę was...&lt;/b&gt; - mruknął jeździec do swojego konia. Ten zerknął do tyłu, słysząc głos swego pana. - &lt;b&gt;Bo przez to, że was tak kocham, nie mogę wrócić...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt; Stukot podkutych kopytroznosił się w powietrzu...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-5397666866999427327?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/5397666866999427327/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/smoczy-jezdziec-okaleczona-dusza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5397666866999427327'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5397666866999427327'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/smoczy-jezdziec-okaleczona-dusza.html' title='Smoczy jeździec – okaleczona dusza'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-uOj81ITi1q8/TqPZ9kikhAI/AAAAAAAAAbk/yekGlJNLFpo/s72-c/smoczy+jezdziec+okaleczona+dusza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-5448373910278375820</id><published>2011-10-20T18:52:00.001+02:00</published><updated>2011-10-20T18:57:14.315+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: jedenasty</title><content type='html'>Dziś na próg naszej karczmy wylądował nowy list. O dziwo, tym razem anonimowy smok nas nie krytykuje! Zapraszam do lektury.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Witajcie ludzie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Już minął pewien czas, odkąd napisałem do was ostatni list, aczkolwiek pewne sprawy nie pozwalały mi na kontynuację tego dzieła. Mianowicie nie chciało mi się. Ale dzisiejszego dnia spotkała mnie dziwna rzecz, o której MUSZĘ napisać. Dało mi to trochę do myślenia...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W większości jesteście wredni i egoistyczni, to fakt. Ale nagle odkryłem, że przestałem zwracać uwagę na waszą dobrą stronę. Pewnie zaraziłem się od was zdolnością widzenia jedynie negatywnych rzeczy, no ale cóż. Przynajmniej to odkryłem.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W ciągu jednego dnia spotkałem kilku ludzi, którzy zechcieli mi pomóc, mimo że o to nie prosiłem... Wtedy uświadomiłem sobie, że przecież osobą, która mnie wspiera duchowo, jest człowiekiem (choć to ciekawe, bo niektóre ludzie cechy są w niej aż nadto wyraziste). Okazuje się, że nie każdy musi mieć mroczne myśli, nie każdy jest negatywnie nastawiony, nie każdy jest egoistą... Że są tacy, co bez powodu podadzą pomocną dłoń, nawet jeśli będzie to ich kosztować nieco wysiłku. Niesamowite...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Albo fakt, że to spostrzegłem świadczy o tym, iż wasza aura zaczyna się zmieniać na lepsze? Nie wiem. To nie ważne. Ważny jest skutek, a jest on bardzo pozytywny. Pierwszy raz od bardzo dawna daje wam pochwałę a nie krytykę. I tu już bym skończył temat. Krótki ten list, ale właśnie taka jest ta pozytywna strona. Jest prosta, przejrzysta, treściwa... Negatywne rzeczy są znacznie bardziej skomplikowane, dlatego mam już dziewięć listów na ich temat.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zobaczymy jak się dalej potoczy historia."&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-5448373910278375820?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/5448373910278375820/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/list-od-smoka-jedenasty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5448373910278375820'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5448373910278375820'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/list-od-smoka-jedenasty.html' title='List od smoka: jedenasty'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-7256778514192388137</id><published>2011-10-18T22:45:00.000+02:00</published><updated>2011-10-18T22:45:56.004+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Awaria - To już koniec!</title><content type='html'>Zdenerwowałem się na voilę. Dobrze służyła, ale postanowiłem z niej całkiem zrezygnować. Wszystkie opowiadanie przeniosłem na Issuu, tak więc powinno nie być już problemu z niedziałającymi linkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jeszcze przy okazji powiem, że chcę się zebrać w sobie i dokończyć tą nową część o Xue: "Czarna Godzina". Bo projekt fajny, a już w teorii niewiele mi zostało. Zobaczymy co z tego wyjdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i nasza kochana Wodzionka strzeliła nam fantastyczną okładkę do Mustanga! Oto ona:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gFf-9cVDjjs/Tp3lVAHvPnI/AAAAAAAAAbc/Kjn6iHNbTO8/s1600/Soul-+Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-gFf-9cVDjjs/Tp3lVAHvPnI/AAAAAAAAAbc/Kjn6iHNbTO8/s320/Soul-+Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Serdecznie dziękuję!!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-7256778514192388137?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/7256778514192388137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/awaria-to-juz-koniec.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7256778514192388137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7256778514192388137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/awaria-to-juz-koniec.html' title='Awaria - To już koniec!'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gFf-9cVDjjs/Tp3lVAHvPnI/AAAAAAAAAbc/Kjn6iHNbTO8/s72-c/Soul-+Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-3880864557602184449</id><published>2011-10-06T18:33:00.000+02:00</published><updated>2011-10-06T18:33:28.005+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Awaria ciąg dlaszy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NQjcnfviT3o/ThDAuW5uXoI/AAAAAAAAAYw/rkyMj8PRr1k/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-NQjcnfviT3o/ThDAuW5uXoI/AAAAAAAAAYw/rkyMj8PRr1k/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Jeszcze niedawno temu miałem problem z Voila.pl, lecz problem został rozwiązany... Rzekomo. Chwilę faktycznie działało, lecz znowu żaden link nie chce się wczytać. Zmuszony jestem zrezygnować z usług tego serwisu. Przenoszę się na Issuu.com, który oferuje znacznie więcej możliwości, jest szybszy i (chyba) niezawodny. Przykład możecie znaleźć na &lt;a href="http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-4.html"&gt;stronie czwartego odcinak Mustanga&lt;/a&gt;. Jak tylko dostanę pewną rzecz, która niech na razie będzie niespodzianką, przenoszę tam resztę pdf'ów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji chciałem jeszcze powiedzieć, że znów zabrałem się za poprawę "Smoczego Teatru". Z każdą nową opowiastką, moje doświadczenie w pisarstwie rośnie, więc chcę wykorzystać swoje aktualne umiejętności do próby uratowania mojej książki. Mam do niej sentyment i naprawdę chciałbym ją kiedyś wydać ^^&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie to tyle. Bywajcie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-3880864557602184449?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/3880864557602184449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/awaria-ciag-dlaszy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3880864557602184449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3880864557602184449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/awaria-ciag-dlaszy.html' title='Awaria ciąg dlaszy'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-NQjcnfviT3o/ThDAuW5uXoI/AAAAAAAAAYw/rkyMj8PRr1k/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-4991443412787233368</id><published>2011-10-02T18:08:00.005+02:00</published><updated>2011-10-18T22:52:50.659+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Soul: Mustang z dzikiej doliny 2 odc. 4 PREMIERA</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-rxvJ4JrELbk/TgMbbeoYNgI/AAAAAAAAAYk/uYiD94rCHlU/s1600/Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-rxvJ4JrELbk/TgMbbeoYNgI/AAAAAAAAAYk/uYiD94rCHlU/s1600/Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Od trzeciego odcinka nastąpiła naprawdę długa przerwa. Było tak, gdyż zostałem praktycznie pozbawiony czasu. Klepałem też inne opowieści, gdyż nie do końca miałem wenę na opowieści o naszym konika. Ale kiedy zostałem poproszony o kontynuację tej serii, moja motywacja wzrosła kilkukrotnie. I oto jest efekt dwutygodniowej pracy! Obiecałem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odcinek czwarty tym razem opowiadać będzie dalsze losy Jabłkowitej, o tym jak ona i jej stado trafili do fortu amerykańskiej armii. Koń niezwykle przeżywa pobyt w niewoli, lecz otrzymuje wsparcie od... człowieka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania! Odwiedzajcie również mój profil na &lt;a href="http://www.facebook.com/profile.php?id=100000561207703"&gt;Facebooku&lt;/a&gt;, gdzie komentuję moje aktualne poczynania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opowiadanie dostępne jest na &lt;a href="http://issuu.com/polak149/docs/mustang_z_dzikiej_doliny_2_odc_4" target="_blank"&gt;Issuu.com&lt;/a&gt; w PDF&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-4991443412787233368?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/4991443412787233368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-4.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/4991443412787233368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/4991443412787233368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/10/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-4.html' title='Soul: Mustang z dzikiej doliny 2 odc. 4 PREMIERA'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rxvJ4JrELbk/TgMbbeoYNgI/AAAAAAAAAYk/uYiD94rCHlU/s72-c/Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-3372065431036509700</id><published>2011-09-28T19:52:00.000+02:00</published><updated>2011-09-28T19:52:49.930+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Mustang - update</title><content type='html'>Prace idą szybko i sprawnie.&amp;nbsp;Już 3 strony nowego odcinka za nami. Może nawet do dwóch tygodni będzie premiera czwartego odcinka? Nie jestem w stanie powiedzieć ile ta część będzie miała stron, lecz już wiem o czym będzie konkretnie. Znajdzie się w niej parę fajnych rzeczy :). Jeśli jesteście zainteresowani, to mogę wam zdradzić ten sekret. Piszcie w komentarzach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śledźcie mnie na &lt;a href="http://www.facebook.com/profile.php?id=100000561207703"&gt;facebook'u&lt;/a&gt;&amp;nbsp;oraz zaglądajcie oczywiście na &lt;a href="http://podsmoczymdiamentem.feen.pl/"&gt;forum&lt;/a&gt; karczmy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-3372065431036509700?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/3372065431036509700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/mustang-update.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3372065431036509700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3372065431036509700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/mustang-update.html' title='Mustang - update'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-9083974489148141253</id><published>2011-09-26T16:50:00.000+02:00</published><updated>2011-09-26T16:50:59.640+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Update</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Wieści, wieści. A właściwie to będę się po prostu tłumaczył, czemu cicho i głucho. Otóż sprawa jest nieco skomplikowana. Nie mam czasu. Żywcem nie mam czasu. Wiecie, zdaje na prawo jazdy (kat. B i A), szkoła, zbliżająca się matura, wolontariat przy koniach, kilka rzeczy, które trzeba zrobić w domu... Od dziś przechodzę w tryb okrojonego snu, więc powinienem wytrzasnąć dodatkową godzinę, czy dwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale mustanga napiszę! Muszę go napisać, bo to część mojego wielkiego planu, który przygotowałem sobie, żeby ustawić się w przyszłości. Tak samo jak zrobię do końca roku "Drugi Plan", gdyż też jest istotny. Żeby nie było, to już mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że zacząłem drugą stronę A4 4 odc. mustanga i teraz prace znaczy przybiorą tempa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dziś to tyle, bo jestem w trakcie robienia zajda z matematyki i kończy mi się czas przeznaczony na posta :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-9083974489148141253?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/9083974489148141253/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/update_26.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/9083974489148141253'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/9083974489148141253'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/update_26.html' title='Update'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-7374501938761595168</id><published>2011-09-15T21:13:00.000+02:00</published><updated>2011-09-15T21:13:07.992+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: dziesiąty</title><content type='html'>&lt;i&gt;"Wy ludzie, jesteście przecież przedstawicielami jednej rasy. Potomkami tej samej małpy, bakterii, boga, ufo, czy czego sobie tam chcecie. Mimo to, macie bardzo różne zdania na różne tematy. O tym już pisałem. Ale w niektórych sprawach przechodzicie samych siebie. Dzisiejszy temat listu: "ochrona środowiska"&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Geneza problemu jest prosta. Od jakiegoś XVII, XVIII wieku, kiedy to wasza technika zaczęła się błyskawicznie rozwijać, zapomnieliście o wpływie waszej nauki na środowisko. Nikt się tym nie przejmował, aż w XXI wieku kilku ludzi się nagle obudziło i zrobili straszny szum, dookoła tego tematu. Obecnie bardzo dużo mówi się o ochronie środowiska, staracie się nawet&amp;nbsp;przedsięwziąć&amp;nbsp;jakieś działania w celu powstrzymania wyniszczania przyrody. Aczkolwiek są ludzie, którzy mają gdzieś środowisko i niszczą je dalej, gdyż bogacą się na tym okrutnie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A ja to widzę tak. Napiszę najpierw o pewnym fakcie. Środowisko to nie jest coś, co człowiek może zabić. Owszem, może zniszczyć, ale w ten sposób zabije sam siebie. Ekosystem do to czuły system, ale nie bezbronny. Działania człowieka w pewnym stopniu faktycznie wyniszczają środowisko, zabijają roślinność i przyczyniają się do znikania gatunków różnych istot. Łańcuch pokarmowy się zmienia, dostosowuje. Zabrakło drapieżników, które regulowałyby ilość "szkodników". Szkodniki niszczą pola uprawne, na świecie zaczyna brakować jedzenia. Ludzka populacja spada, aż jej ilość nie jest w stanie już oddziaływać na ekosystem. Wszystko wraca do normy. To jest oczywiście tylko jeden z możliwych efektów waszej działalności, w założeniu, że dzieje się to na globalną skalę. Cokolwiek byście nie zrobili, nie jesteście w całości zabić całego życia. Myślę, że nawet wojna atomowa nie dała by rady.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Strony konfliktu. Najpierw ci "źli". Wredne, egoistyczne skurwysyny, które myślą, że pieniądze to szczęście.&amp;nbsp;Nienawidzę ich za swój skurwysynizm i egoizm.&amp;nbsp;Nie obchodzi ich nic innego, poza zbijaniem forsy.&amp;nbsp;To moja osobista opinia. &amp;nbsp;Skoro jesteście przedstawicielami tej samej rasy, to czemu nie zdejmiecie ich ze stanowisk. Jest was przecież więcej, więc jesteście silniejsi. &amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zieloni też nie są lepsi. Ekoobrońcy to często nie mające żadnej wiedzy na temat przyrody, przewrażliwione dzieciaki. Myśląc, że zjedli wszystkie mózgi, wymądrzają się i irytują innych. Zawsze wyolbrzymiają sytuację na swoja korzyść. Nie zdają sobie sprawy z tego, że są wykorzystywani i stanowią biznes dla powyższych skurwysynów.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A tak na prawdę nic się nie zmieniło. Wprowadzenie płatnych reklamówek nic nie zmieni. W sumie to sam jestem ciekawy, czy uda wam się zniszczyć środowisko, czy coś faktycznie się zmieni. Bo fakt jest faktem. Dążycie do samo destrukcji, niszcząc przyrodę (choć nie w takim stopniu jak wykrzykują zieloni). Wkrótce zacznie ona was traktować jako zagrożenie. Ciekawym jest, jak to się rozwinie.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pokazałem wam, jak to naprawdę wygląda. Czy to wykorzystacie, wasza sprawa."&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-7374501938761595168?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/7374501938761595168/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/list-od-smoka-dziesiaty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7374501938761595168'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7374501938761595168'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/list-od-smoka-dziesiaty.html' title='List od smoka: dziesiąty'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-5796294110693556414</id><published>2011-09-13T22:39:00.000+02:00</published><updated>2011-09-13T22:39:30.261+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Porażka</title><content type='html'>Poezją zazwyczaj się nie zajmuję, bo to nie moja działka. Wystarczy, że nie umiem pisać prozą. Wierszyków kaleczyć bardziej już nie muszę... A przynajmniej takie było moje podejście. Z rzadka, kiedy coś mi siedzi na sercu, napisze sobie coś, co potem i tak nie ma nic wspólnego z moim stanem. Zazwyczaj usuwam taką twórczość. Ten utwór, w drodze wyjątku, postanawiam opublikować, gdyż jest to jedyna rzecz, którą napisałem, posiadającą drugie, ukryte znaczenie... i jako taki sens. Spróbujcie znaleźć to drugie dno. Odnaleźć prawdziwą treść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S. Szybkie newsik. Otóż jestem zawalony robotą i moje tworzenie mustanga i innych opowieści będzie znacznie spowolnione.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Porażka&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Leciałem przez życie, leciałem przezczas&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;dziś ma dusza uległa, przepadłem wlas&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Me skrzydła bezwładnie leżą naziemi&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;ujmę to krótko, ten stan się niezmieni&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Płaczę cichutko, nad mym marnym losem&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;mego krzyża nie dźwignę, nie jestemkolosem&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Pomocy znikąd, chcę wołać ratunku&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;a dusza zabrania, brak jej rozumku&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;I tak sobie czekam, aż ktoś znajdziemnie w lesie&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;stworzonko biedne co już więcej niezniesie&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;To jeszcze nie koniec tej opowieści&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;mnie los ostatnio wcale nie pieści&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Nikt nie przybywa, więc sam siępodnoszę&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;obrażony na wszystkich, o nic nieproszę&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Nagle grzmot słyszę, wiatr szybki sięzrywa&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;kropla po mych łuskach... ach, takzimna spływa&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Co ja zrobiłem, czym sobie zasłużyłem&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;akurat nikogo przecież nie wkurzyłem&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;I wtedy błysk jasny w mym mózguzachodzi &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;urodziwa panienka, karma, ciągleprzychodzi&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;„Ja jestem lepszy, wspanialszy,piękniejszy”&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;mojego to życia iluzja, bo nie jestemfajniejszy...&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Zerkam ku niebu, przez liści gęstwinę&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;a dusza przyjmuję uczuć lawinę&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Pokora to czucie mej rasie nieznane&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;rzadko w uległości me czyny byłytkane&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Jest mi wstyd bardzo, lecz złość wkońcu odchodzi&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;ładnie me zwycięstwo, cierpieniełagodzi&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Okruch zimowy z bólem wypada z oka&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;ale wreszcie mogę przejrzeć, zgodniez wolą smoka.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-5796294110693556414?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/5796294110693556414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/porazka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5796294110693556414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5796294110693556414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/porazka.html' title='Porażka'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-3612858993708078255</id><published>2011-09-10T00:15:00.000+02:00</published><updated>2011-09-10T00:15:02.955+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Update</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Zauważyłem, że dużo osób interesuje się mustangiem. Cóż, ta seria chyba cieszy się jako taką popularnością i z racji, że już minęło trochę czasu, odkąd ostatni raz napisałem coś o naszych konikach, postanowiłem wznowić pracę nad tym projektem. Po przerwie mam świeże podejście do tego, nowe chęci i wenę. Więc od dnia dzisiejszego począwszy, rozpoczynam prace tylko i wyłącznie nad IV odcinkiem. Mam nadzieję, że nie wymięknę przed jego ukończeniem :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-3612858993708078255?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/3612858993708078255/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/update_10.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3612858993708078255'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3612858993708078255'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/update_10.html' title='Update'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-7708744170435327660</id><published>2011-09-05T13:11:00.001+02:00</published><updated>2011-09-05T15:16:19.006+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Update</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wszelkie awarie zostały już usunięte. Serwer Voila.pl miał drobne problemy techniczne, na&amp;nbsp;szczęście&amp;nbsp;szybko je rozwiązali. Można więc bez przeszkód ładować wszystkie opowieści, które są w pdf. Dziękuję wam za informacje o tym, bo sam bym się w życiu nie zorientował :).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-7708744170435327660?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/7708744170435327660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/update.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7708744170435327660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7708744170435327660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/update.html' title='Update'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-6143148499573182590</id><published>2011-09-04T09:36:00.000+02:00</published><updated>2011-09-04T09:36:54.007+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Awaria</title><content type='html'>Uwaga, uwaga!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serwis na którym umieszczam wszystkie moje pliki, wyleciał w powietrze. Już kontaktuje się z suportem i będziemy ten problem rozwiązywać. Zapraszam na forum, które na szczęście ciągle działa, na czas awarii :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-6143148499573182590?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/6143148499573182590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/awaria.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6143148499573182590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6143148499573182590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/awaria.html' title='Awaria'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-8902515532228690950</id><published>2011-09-02T17:23:00.005+02:00</published><updated>2011-09-02T21:50:16.777+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: dziewiąty</title><content type='html'>&lt;i&gt;"Dzisiaj trochę o jednym z narzędzi, którym posługujecie się codziennie. Kłamstwo. Bez przerwy kłamiecie. Nawet osoba która mówi, że jest prawdomówna, kłamie. Podobno niby żyją wśród was ludzie, którzy nie mają w zwyczaju kłamać, lecz ja takiego nigdy nie spotkałem.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Są różne rodzaje kłamstwa. To najpopularniejsze to normalne kłamstwo, którego używacie jedynie dla własnej korzyści, żeby na przykład uniknąć konsekwencji własnych czynów, wymigać się od powinności, albo po prostu zabawić się czyimś kosztem. Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność, ale mi się nie chce. Jest to rodzaj, za którym ja osobiście nie przepadam. Sam jestem świetnym kłamcą i manipulatorem, ale mam pewną zasadę, której przestrzegam. Nie kłamię tak, żeby komuś zaszkodzić. Moje łgarstwo jest tylko moje.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Inny rodzaj jest bardzo charakterystyczny dla waszej rasy, choć jego zastosowanie dziwi mnie, przeczy mojemu poglądowi na wasz temat jako ogółu. Spotkałem się kiedyś z określeniem "białe kłamstwo". Używacie je, żeby kogoś pocieszyć, bądź poprawić mu nastrój. To by oznaczało, że jednak zależy wam na na sobie nawzajem. Ale to tylko w zamkniętych grupach, takich jak rodzina, przyjaciele. Relacje między członkami takich grup faktycznie mogą być zażyłe. Lecz kiedy do czynienia mają ze sobą dwaj, obcy ludzie, ich białe kłamstwa powodowane są tak zwanym "taktem", przeze mnie zwane również hipokryzją.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Co ciekawe, kłamstwo jest u was bardzo skomplikowaną rzeczą. Żeby funkcjonowało, musi istnieć przynajmniej jedna rzecz bądź osoba, która będzie zaświadczała o danym kłamstwie. Lecz jeżeli zniknie cokolwiek, co mogło by mówić o fałszywości kłamstwa, wtedy staje się ono prawdą. Tak więc czy kłamstwo jest faktycznie fałszem? Macie takie przysłowie, że łgarstwo powtarzane odpowiednią ilość razy, staje się prawdą. I tak właśnie jest. W takim wypadku kłamstwo jest po prostu inną prawdą, głoszącą odmiennie niż dominująca prawda. I zaczyna się szereg dywagacji, na które nikt z was ani ja, nie będziemy potrafili odpowiedzieć.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dajmy przykład, żeby lepiej wam było to zrozumieć. Tomek napisał książkę, która opowiadała o parasolce. Asia, siostra Tomka, opowiedziała swoim kolegom, że jej brat napisał książkę nie o parasolce, lecz o kiju golfowym. Mamy kłamstwo? Mamy. Tego samego dnia Tomek wrzuca książkę do zapalonego kominka w swoim domu i idzie po siostrę do... banku na przykład. Wracając do domu, zostali przejechani przez tira, ginąc na miejscu. Zakładając, że oboje nie mówili więcej o książce Tomka za życia, jej treść znają tylko koledzy Asi. Nie ma już dowodów ani światków, którzy zanegowali by to stwierdzenie. Więc kłamstwo staje się jedyną wersją jaka istnieje.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Fałszywa prawda, która może się stać autentyczną prawdą? Jak dla mnie to świadczy tylko o zawodności takiego systemu. Znaczy to, że życie budowane jedynie na kłamstwie, jest bardzo niestabilne. Prędzej czy później wyskoczy jakaś sprzeczność, jak na przykład opisana wyżej. A w tedy nawet ja nie jestem w stanie powiedzieć co się z tobą stanie. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Swoją drogą, fałsz staje się prawdą tylko wtedy, gdy znika przedmiot kłamstwa. Jeżeli coś nie istnieje, to czy można w ogóle kłamać na ten temat? Jak dla mnie tylko wtedy, gdy kłamstwem jest egzystencja tej rzeczy bądź istoty, ale to prawdopodobnie jedynie wyjątek&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Cóż, to chyba tyle na ten temat. Mówi się, że kłamstwo ma krótkie nogi. A to dlatego, że nie jesteś, drogi człowieku, w stanie przewidzieć, czy fałsz faktycznie stał się już prawdą, czy jeszcze nie. Jeżeli stworzysz zbyt zawiłą sieć, sam w nią się złapiesz. To moje przestroga. Jeśli nie wiesz jak, nie baw się w to."&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-8902515532228690950?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/8902515532228690950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/list-od-smoka-dziewiaty_02.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8902515532228690950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8902515532228690950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/09/list-od-smoka-dziewiaty_02.html' title='List od smoka: dziewiąty'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-3357267278703596591</id><published>2011-08-25T18:59:00.001+02:00</published><updated>2011-08-25T20:17:54.029+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Drugi Plan ver 0.9.1 WYPUSZCZONA!</title><content type='html'>Witam was.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiecie jednym z moich projektów jest stworzenie własnego świata w programie komputerowym. &amp;nbsp;I oto dzisiaj wychodzi nowa wersja. 0.9.1!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim, największą nowością są szczegółowe mapy poszczególnych lokacji. Na razie jest tylko jedna, krainy Kalmateem, która ma stanowić tylko taki pokaz na razie. Nie powiem, nie było to łatwe zrobić, szczególnie, że ten porąbany flash wcale mi nie ułatwiał zadania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprawiłem również redukcję jakości. Na "średnich" wygląda to całkiem ładnie, a chodzi 3x szybciej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zredukowałem również wymagane zasoby komputerowe. Ciągle jest to jednak zasobożerne i nic więcej na to nie poradzę. Flash jest do kitu. Błąd, że zacząłem w ogóle w nim to robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;System oddalania i przybliżania został poprawiony. Wyeliminował to kilka błędów z tym związanych!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i przede wszystkim dodałem sporo nowych lokacji z opisami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najnowszą wersję można pobrać w formie &lt;a href="http://www.wrzuc.to/hvbz7pgz5.wt"  target="_blank"&gt;exe&lt;/a&gt;&amp;nbsp;na swój komputer lub uruchomić z &lt;a href="http://megaswf.com/file/1165796" target="_blank"&gt;przeglądarki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S&lt;br /&gt;Dopiero dzisiaj zauważyłem, że link to wersji 0.8 nie był prawdziwy. Prowadził do 0.5, więc informuje o tym fakcie :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-3357267278703596591?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/3357267278703596591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/drugi-plan-ver-091-wypuszczona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3357267278703596591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3357267278703596591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/drugi-plan-ver-091-wypuszczona.html' title='Drugi Plan ver 0.9.1 WYPUSZCZONA!'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-8566985422665346264</id><published>2011-08-18T23:32:00.000+02:00</published><updated>2011-08-18T23:32:34.339+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: ósmy</title><content type='html'>&lt;i&gt;"Witajcie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dzisiejszym tematem listu będzie specyficzny objaw waszej hipokryzji, który mnie już od dawna intryguje, lecz najpierw muszę o czymś wspomnieć, nieco nie na temat.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Spotkałem się już z krytykującymi mnie opiniami. "Te listy nie oddają prawdziwej rzeczywistości", "przekazują&amp;nbsp;sfałszowane&amp;nbsp;treści...". Cóż, czytając takie komentarze mogę się tylko szczerze roześmiać. Moja teoria się sprawdziła. Te listy zostały tak skonstruowane, żeby osoby do których się odnoszę, trafił szlag. Żeby wywołać w nich bezsilną złość. Bo jeżeli uraziły cię moje poglądy, to znaczy, że&amp;nbsp;utożsamiasz&amp;nbsp;się z podmiotem listów, znaczy się z debilami. Najfajniejsze jest to, że to nie ja cię nazwałem matołem, tylko ty sam. Albo po prostu chciałeś pohejtować. Tym samym sam strzeliłeś sobie w stopę. Są jeszcze argumenty odnośnie tego, że robię sporo błędów. Niezwykle cieszę się, że tak świetnie znasz język polski, no ale to nie ja pracuję na kasie w supermarkecie ;&amp;gt;. Tyle w tej kwestii. Wracamy do tematu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wasza hipokryzja ujawnia się u was niemalże na każdym kroku. Ba! Jestem skłonny powiedzieć, że wasza egzystencja jest jedną wielką hipokryzją. Weźmy na przykład Internet. Mamy takiego pana Kowalskiego, który w normalnym życiu jest miłym, kulturalnym &amp;nbsp;facetem. Lecz czując się nietykalny dzięki anonimowości zapewnianej przez Sieć (która tak na prawdę jest tylko złudzeniem), staje się wrednym skurwysynem zaprogramowanym jedynie na hejting. I każdy dobrze zna takie przypadki. Jest to dowodem na to, że styl życie wielu ludzi to jedynie kłamstwo, i to kłamstwo oszukujące ich samych. Czemu nie możecie być tacy sami jak jesteście z kimś i jak jesteście sami. Bo wasi znajomi będą na was krzywo patrzeć. Skoro nie zaakceptują cię takim, jakim jesteś na prawdę, to co to za przyjaciele?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Z tego wynika, że całe wasze życie oparte jest na kłamstwie (zakładając, że ogólna podstawa waszego rozumowania jest taka sama). To zabawne, bo przecież mówicie, że kłamstwo ma krótkie nogi. A jednak to wszystko się trzyma, a nawet funkcjonuje. Może to po prostu czas sprawił, że wasza hipokryzja zarosła rzeczywistość, tworząc spójną sieć nie do rozerwania? Ale taki system będzie istnieć tak długo, jak długo nic nie będzie się działo nadzwyczajnego, na przykład jakaś globalna katastrofa ekologiczna. Wtedy, w obawie o własne życie, zrzucone zostaną maski i okaże się kto jest kim. Z drugiej strony to ciekawe, że rdzeń waszej duszy ujawnia się tylko w obliczu śmierci.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ehh... Smoki są znacznie prostsze niż wy. Prosto do celu. Wy robicie wszystko na około. Ale powoli dochodzę do wniosku, że wy się tak po prostu bawicie. Taka rozrywka...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na dziś to tyle."&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-8566985422665346264?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/8566985422665346264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/list-od-smoka-osmy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8566985422665346264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8566985422665346264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/list-od-smoka-osmy.html' title='List od smoka: ósmy'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-5957745520672780608</id><published>2011-08-15T20:01:00.000+02:00</published><updated>2011-08-15T20:01:01.161+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>News</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9SFyZ_ceoLI/TklYfvyzqRI/AAAAAAAAAbI/DPbZN-1w8Tc/s1600/Dzie%25C5%2584+ko%25C5%2584ca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-9SFyZ_ceoLI/TklYfvyzqRI/AAAAAAAAAbI/DPbZN-1w8Tc/s320/Dzie%25C5%2584+ko%25C5%2584ca.jpg" width="240" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Widzicie to? To jest, drodzy państwo, wspaniałe dzieło pani Wodzionki, które zostało nam obiecane. Patrząc się na jej początkowe rysunki, jest pewna różnica, nieprawdaż? Oficjalnie dziękujemy! (bo zgodziła się to zrobić za darmo!) Obrazek podziwiać można w dziale galerii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem ja muszę się pochwalić, że zaczynam prace nad moim pierwszym scenariuszem do gry komputerowej, którą z resztą mam zamiar sprzedać. Fabuła jest mocna. Właściwie to fabuła zawsze była jedyną rzeczą, która mi wychodziła w mych opowiadaniach. Gra będzie długa, pełna niespodzianek, z grywalnymi trzema postaciami (4 bonusowo). Tylko żeby to ktoś jeszcze kupił... Fabuły nie podam na razie. Żyje nadzieją, że jednak to sprzedam :D&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-5957745520672780608?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/5957745520672780608/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/news.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5957745520672780608'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5957745520672780608'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/news.html' title='News'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-9SFyZ_ceoLI/TklYfvyzqRI/AAAAAAAAAbI/DPbZN-1w8Tc/s72-c/Dzie%25C5%2584+ko%25C5%2584ca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-3440141705646849968</id><published>2011-08-11T19:36:00.005+02:00</published><updated>2011-08-15T20:01:27.880+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Bez granic</title><content type='html'>Ze specjalną dedykacją dla użytkowników Fantastyka.pl i im podobnym nieszczęśnikom!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Granice... Nie magranic. Jest tylko własna siła. To nie jest kwestia wybicia, aletego czy utrzymamy się w powietrzu. Czy nasze skrzydła nie zawiodąnas w drodze do gwiazd. Czy nasz umysł wytrzyma szyderstwa od tychskrzywdzonych istotek na ziemi, pozbawionych skrzydeł. Wezmą swemądre księgi i rzekną ci: „Ty nie możesz latać! Tak niemożna!”. To zaboli. Będą zasłaniać twój widok wszelkimisposobami, coby inni cię nie dostrzegli. Jeżeli uwierzysz w tekłamstwa, twe skrzydła znikną, a ty sam spadniesz w otchłań inikt cię nie zapamięta. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Ale jeśli zaciśnieszzęby, jeśli przetrzymasz ich ataki... osiągniesz nie tylkogwiazdy. Bo to jedynie granica. Twe marzenie się spełni. Otwórzumysł. Spójrz, jak twe fantazje ogarniają tych szyderców, spójrzjak oświetlają ich klatki. A oni będą walczyć. Rzekną ci:„Jesteś beznadziejny, twe fantazje są beznadziejne!”. Inni ichnawet nie dostrzegą. I to zaboli. Znienawidzą cię, będąpróbowali pogrążyć, ściągnąć na ziemię i połamać tweskrzydła! &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Jeśli się poddasz, udaim się. Jeśli zabraknie ci sił... zniszczą twą duszę, twąfantazję. Ale nie możesz też z nimi walczyć. Oni są ślepi.Niczego nie zrozumieją. Nie pojmą tych kolorów, które formująsię dookoła ciebie w przedziwne kształty, kiedy to fruwasz bezpamięci. Nie pojmą tych stworów i bohaterów, które walczą zesobą w twych własnych światach. Nie pojmą ciemnego światła,które to tańczy dookoła ciebie. I nie pojmą twych uczuć, twejduszy, która gra w takcie ogarniającej cię muzyki. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Po prostu leć przedsiebie i zignoruj ich. Twe przeznaczenie dostrzeże cię, jeślibędziesz przemierzał niebo piękny i dumny. Pamiętaj o tym. Tamyśl ci się przyda...&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Przemierzam świat nabiałym pegazie. Kolory są blade, uczucia nikłe, a me siły skąpe.Patrzę na nich z góry, na mych prześladowców. Zostawili w mejduszy śmiertelne rany. Czy ja umieram. Czy ja spadnę na dół i jużnigdy nie wzbiję się w niebo? Kolory... Te kolory... Już nieformują kształtów, ledwie je widzę. Kim jesteś pegazie...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Jam jest twąwyobraźnią. Jam jest promieniem, co przemierza świat i jam jestesencją twej bytności. I jak czujesz, ja ciągle żyję! Lecz jeślisię ty poddasz, umrę i ja. Leć, po prostu leć. Zapomnij oprzeszłości, zapomnij o przyszłości. Nie ma teraźniejszości.Nie ma granic. Wiatr to twoja wolność, prędkość to twój pokarm.Rozwiń swe skrzydła i po prostu leć...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Czy to ma sens, czy ktośna to czeka? Ja chcę, ja chcę lecieć. Chcę znów poczuć kolory,tak piękne i żywe, chcę znowuż zobaczyć muzykę co w mej duszygra. Chcę być piękny i lecieć&amp;nbsp;w przestworza. Ale po co? Gdyjestem sam, gdy w ciemności żyję. Cienie te rosną, rany boleją.Wspomnienie napiera, kryjówek już mi brak. Tchu mi brakuje i powodubrak... żeby poczuć wiatr...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Nie ma powodu, nie maczegokolwiek. Wszystko jest fałszem, ty jesteś prawdą. Żyćchcesz dla siebie, a ja chcę żyć z tobą. Ciemność napiera,ciemności nie ma. To tylko granica, granica,&amp;nbsp;a przecież ona nieistnieje. Twe rany nie istnieją. Nic nie jest prawdą!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Patrz, patrz na dół.Widzisz ich twarze, widzisz ich wściekłość? Ty już lecisz, ichto nie bawi. Oni nie mogą, a by bardzo chcieli. Dlatego ranią,dlatego kąsają. Cytują cytaty, mędrkują z mądrych ksiąg. Lecznas nie dosięgną, bo my jesteśmy ponad nimi. Rozwiń swe skrzydła,powstań z tych martwych. Nie pozwól, żebyśmy spadli, w paszczętych nieszczęsnych stworzonek. &lt;br /&gt;&amp;nbsp;Te kolory, co pulsują własnym życiem, co zmieniają swe własne kolory, które zmieniają kolejne. Te światła które tańczą w tobie i na zewnątrz ciebie. Nie opiszesz ich, nie zrozumiesz ich. Nie próbuj zrozumieć! Po prostu żyj!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Czuję. Czuję to! Czujęmuzykę, czuję kolory. Słyszę to światło, a mrok już znika.Rozwijam skrzydła i wzbijam się sam. Nie słyszę już szyderstw,nie słysz kłamstw. Czuje za to ich dziki gniew. Ich włócznie jużmnie nie ranią, znikają tuż przede mną. Żyję dla siebie!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Pegaz leci obok mnie.Niestworzone historie w nim czuję, niewiarygodne przygody. Widzęteż światło, mieszające się z ciemnością. Widzę smak iemocje. Widzę zapach i miłość. To nie ma sensu, nic nie ma sensu!To jest sekretem, kluczem do całej bytności, do osiągnięciamarzeń i złamania granicy granic. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Lecę, lecę ku górze!Lecę przez chaos, lecę przez bezsens, lecę przez nicość i przezbezsens też. Nie ma granic, wszystko jest dozwolone. Minąłemgwiazdy, minąłem zwycięstwo. Porażka jest za mną, i znikłanagle. Me słowa lecą, me litery wirują. Czujesz to? Tak, do ciebie to mówię! Czujesz brak granic,widzisz to, czego widzieć nie można? Ja czuję innych. Inny szumskrzydeł, inne bicia serc. Są i inni co się oderwali, są i innico zrozumieli! To wbrew pozorom ma sens. Tylko trzeba go najpierwporzucić, żeby go zrozumieć. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Wszystko jest możliwe,wszystko możesz osiągnąć. Porzuć swą klatkę i rozwińskrzydła. Omiń szyderców i baw się razem ze mną. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;Póki twój sen ci siępodoba, póty nikt zabić go nie może,&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-3440141705646849968?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/3440141705646849968/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/bez-granic.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3440141705646849968'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3440141705646849968'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/bez-granic.html' title='Bez granic'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-4338388548408346767</id><published>2011-08-09T21:56:00.001+02:00</published><updated>2011-08-09T21:59:00.675+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: siódmy</title><content type='html'>Muzyka. Dzisiaj będę pisał o muzyce. To przedziwny twór. Ludzki? Nad tym zastanawiam się do dziś. Przede wszystkim muzyka kompletnie nie pasuje do waszego świata. Wasz świat jest w dużej mierze pozbawiony emocji, szary, brutalny... A muzyka stanowi całkowite przeciwieństwo! Wywołuje intensywne emocje, często te, które towarzyszyły autorowi w procesie tworzenia, jest barwna, podnosi na duchu, potrafi w takim samym stopniu uspokoić jak i pobudzić do działania...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Dźwięk to tylko drgania cząsteczek powietrza w odpowiednich częstotliwościach. Muzyka składa się z wielu różnych dźwięków, odpowiednio skomponowanych w całość. I sama w sobie jest pusta, jak wasz świat. Bo jest tylko ludzkim tworem. Przecież ludzie tworzą miliony różnych rzeczy. Nigdy jeszcze nie wyczułem czegoś niezwykłego w takim bloku mieszkalnym, na przykład. To czemu muzyka jest taka niezwykła? Hah... I tu musimy sobie najpierw coś wyjaśnić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie rzecz biorąc, nie tylko muzyka jest "nośnikiem" emocji. Mamy jeszcze poezję, sztukę. Ale mamy też na przykład ręcznie zaprojektowany i złożony przez kogoś samochód. Mamy na przykład przepiękny miecz, wykuwany przez wiele godzin w pocie czoła przez kowala. Co te wszystkie rzeczy charakteryzuje? Podczas ich tworzenia autor przelał w nie część siebie. Swoim zaangażowaniem, swoją chęcią osiągnięcia perfekcji, swoimi emocjami i swoją miłością do tworu, którego życie zapoczątkowały jego ręce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc nie każda muzyka jest dobra. Ktoś, kto robi ją dla pieniędzy nigdy nie doścignie kogoś, kto tworzy ją z czystej radości tworzenia, gdyż będzie ona tylko pustą skorupą. Ale większość ludzi nie potrafi już wyczuć tej duszy. Dlatego dla nich ważniejsza jest popularność i stan budżetowy autora. Dlatego w dzisiejszych czasach wygra ten, kto umie zrobić wokół siebie więcej szumu. A prawdziwa sztuka zostaje zakopana pod tonami tego chłamu, który się dzisiaj tworzy. Wyjdzie taka baba ubrana w garnczki i powie, że to sztuka. A banda debili, pozbawiona wszelkiej uczuciowości, zwana również "koneserami sztuki" bądź "krytykami" będzie się tym zachwycać, w tym samym momencie skreślając prawdziwe arcydzieło "bo nie jest oryginalne".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest przykre. I wnerwiające zarazem. Kiedy słyszę jak ktoś mi mówi, że piosenka którą słucham jest do bani, gdyż jest stara, szlag mnie od środka trafia. Bo nawet nie mogę takiej osobie wygarnąć, bo nic nie zrozumie! Najgorsze jest to, że wcale tak nie myśli. Pomijam fakt, że wcale nie myśli! Taka osoba po prostu przyjmuje odgórne założenia tłumu zwane "modą". Ludzie, ludzie! Miejcie własne zdanie! Bo to tutaj leży problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście dopóki będzie choć jedna istota, która tworzy coś dla samego piękna swego tworu, dopóty ta prawdziwa sztuka nie umrze. Nawet nie wiecie jakie to ma znaczenie. Jak spowalnia waszą autodestrukcję...   &lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-4338388548408346767?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/4338388548408346767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/list-od-smoka-siodmy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/4338388548408346767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/4338388548408346767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/list-od-smoka-siodmy.html' title='List od smoka: siódmy'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-3958483290733992419</id><published>2011-08-07T15:18:00.092+02:00</published><updated>2011-10-02T18:24:37.812+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Dzień końca</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-IUkCSTMJy4s/Tj6WoblWLoI/AAAAAAAAAbE/xJfkYcNyqWU/s1600/dzien_konca.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowem wstępu. Jest to tak zwany One Shot, który w domyśle miał być króciutki, ledwie kilka godzin pisania. Tak zawsze było z opowiastkami, które zaczynałem pod wpływem impulsu. Ale jakoś mi się to rozrosło troszkę i zajęło około pięć dni tworzenia. Jest to historia o dniu ostatecznym, przez chrześcijan nazywanym apokalipsą, widziana oczami mojej wyobraźni. O tym jak los potrafi zaskakiwać i być nieprzewidywalny, o ogromnych emocjach i szalejących uczuciach. I o tym, że&amp;nbsp;każda&amp;nbsp;lina, nie ważne jak mocna, naciągnięta zbyt bardzo może pęknąć. Zapraszam do lektury&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-9SFyZ_ceoLI/TklYfvyzqRI/AAAAAAAAAbI/DPbZN-1w8Tc/s1600/Dzie%25C5%2584+ko%25C5%2584ca.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://1.bp.blogspot.com/-9SFyZ_ceoLI/TklYfvyzqRI/AAAAAAAAAbI/DPbZN-1w8Tc/s640/Dzie%25C5%2584+ko%25C5%2584ca.jpg" width="480" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/360211" target="_blank"&gt;Soundtrack 1&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"&gt;- &lt;b&gt;Jesteś pewien?&lt;/b&gt; – zapytała delikatnie kobieta.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Znajomy głos wyrwałszatyna z zamyślenia. Wzrokiem lekko zaskoczonego rozejrzał sięnieznacznie na boki. Od razu uświadomił sobie, że znajduje się nasamym szczycie starej, kościelnej dzwonnicy, stanowiącej najwyższypunkt całego obozu Rosomak. Sam nie wiedział czemu przyszedł w tomiejsce. Chciał chyba zobaczyć w pełnej krasie to, co go jutroczeka. Przyglądał się jeszcze chwilę czerwonej łunie,jaśniejącej w oddali na tle nocnego nieba. Zastanawiał się coodpowiedzieć kobiecie. W końcu odrzekł spokojnie, nie odrywającwzroku od krajobrazu.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Nom...&lt;/b&gt; – Pragnął jeszcze coś dodać, ale zrezygnował.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Kobieta oparła się oporęcz zaraz obok chłopaka i powędrowała za jego wzrokiem. Tejnocy demonów było jakoś mało wokół placówki wojskowej.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Ile to już czasu minęło?&lt;/b&gt; – zapytał szatyn. – &lt;b&gt;Pamiętasz co robiliśmy jeszcze rok temu?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zamknął oczy.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Pamiętasz jeszcze czasy sprzed apokalipsy? Gdzie naszymi jedynym problemami były tak przyziemne sprawy... Miałem jechać na Karaiby, poopalać się... Ta...  Teraz co dzień walczę o życie, zostałem odrzucony i przez ludzi i przez smoki, większość moich przyjaciół, których przecież i tak miałem mało, nie żyje, a reszta, kiedy dowiedziała się o mojej prawdziwej tożsamości, odeszła. Nawet nie wiesz jak to boli. Szczególnie mnie, cholernego smoka!&lt;/b&gt; – Jego głos stawał się coraz bardziej roztrzęsiony, podenerwowany. – &lt;b&gt;Jestem obwiniany za rzeczy, których nie zrobiłem. Wiedziałem, żeby nie ufać, wiedziałem! Zawsze mnie zdradzali. I... Ale... Ugh!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W jednej chwili w jegogardle skotłowało się zbyt wiele zdań naraz, których nie był wstanie wykrztusić. Ukrył twarz w rękach. Dopiero po chwili udałomu się skończyć. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Nienawidzę was. Nienawidzę ich. Wszystkich!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Ale nam pomagasz&lt;/b&gt; – zauważyła łagodnie kobieta. – &lt;b&gt;I rozmawiasz ze mną, mimo, że nigdy nie chciałeś z nikim pogadać, choć nie raz widziałam, że chcesz.  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Heh... Ty jako jedyna zauważyłaś, że jestem nieszczęśliwy. Nie wiem na ile to była kwestia poczucia obowiązku, ale miałem wrażenie, że tobie jednej na mnie zależy. Chciałaś mi pomóc, mimo, że szybko zdałaś sobie sprawę z tego jaki ze mnie trudny przypadek. Nawet nie wiesz jak mnie to podnosiło na duchu. Długo czekałem okazji, żeby ci powiedzieć „przyjaciółko”. Jutro prawdopodobnie mój ostatni dzień.&lt;/b&gt; – Odwrócił do niej głowę. Jego oczy wyrażały ogromny smutek i cierpienie. –&lt;b&gt; Dziękuje ci, przyjaciółko... Nawet nie wiesz ile dla mnie zrobiłaś.  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Mężczyzna odepchnąłsię od barierki i ruszył ku schodom, zostawiając kobietę samą.Wkrótce ucichły nawet odgłos jego kroków.&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/370077" target="_blank"&gt;Soundtrack 2&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;To było dwunastegolipca, dwa tysiące dwunastego roku. Bardzo ciepły dzień, o dziwo,na całym globie. Dziwna anomalia została szybko wytłumaczonanadmierną aktywnością jądra Ziemi. W połowie dnia na południuplanety i połowie nocy na północy, na całej skorupie ziemskiejpoczęły powstawać ogromne szczeliny i pęknięcia, tryskającelawą. Zniszczenia były ogromne, zginęło tysiące ludzi. Po kilkugodzinach erupcje ustały. Myślano, że to już koniec. Ale to byłdopiero początek. Ze szczelin zaczęły wyłaniać się demony icienie, potwory które stanowiły armię zniszczenia i końca.Pozycję generałów zajmowały smoki. Niewiele ich było, aleniewielu również było takich, co przeżyli samo ich ujrzenie. Anajgorsi byli czterej jeźdźcy: Zwycięzca, Wojna, Głód i Śmierć.Nikt nigdy ich nie widział, ale wszyscy czuli ich obecność.Czasami można było usłyszeć tętent kopyt i rżenie demonicznegokonia, dobiegające z daleka. Tam gdzie dosłyszano ten dźwięk,znikało wszelkie życie, a zostawała jedynie jałowa ziemia.Zaczęła się apokalipsa...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Ale los potrafi byćzaskakujące. Nie było na ziemi bezpiecznych miejsc, gdzie można bysię ukryć. Ale udało się ludziom stworzyć coś w rodzaju koloni,niewielkie wioski otoczone stalowymi murami, wypełnione amunicją ibronią. Gdyż okazało się, że demony da się zabić, strzelająctam gdzie miały oczy, bo nie zawsze była to głowa. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;W Polsce istniały dwietakie placówki, zbudowane pośpiesznie ze szczątków pobliskichmiast. Żuraw, znajdujący się gdzieś przy morzu i Rosomak, ukrytyw pobliżu zgliszczy Warszawy. Ale przecież nie da się bronić wnieskończoność. Trzeba w końcu zaatakować. A jest jeden sposóbna zatrzymanie armagedonu. Demony są przybyszami z innego planu.Przejście miało się otworzyć samo, po przeminięciu odpowiedniejliczby lat. Tak... Już na samym początku, gdy tylko powstałczłowiek, Twórca zażartował sobie i na starcie skazał ludzkąrasę na zniszczenie. Ale wystarczy zamknąć portal i zapieczętowaćjeźdźców apokalipsy. Reszta padnie od kul... Pomysł równie łatwyw wykonaniu co przeniesienie na własnych barkach, dajmy na totankowca... Dlatego muszę przedostać się do jakiejkolwiek bazywroga, gdyż we wszystkich trzymany jest KrystalizatorRzeczywistości. Każda istota może zmieniać rzeczywistośćdookoła siebie, lecz w bardzo nieznacznym stopniu. TakiKrystalizator wzmocni moją energię kilkasetkrotnie! Skąd towiem? W końcu jestem smokiem. Kiedyś miałem być jednym zgenerałów... Może starczy mi jeszcze mocy na uratowanie mychpobratymców? Chciałbym. Samo zamknięcie portalu może mnie zabić.Zapieczętowanie jeźdźców zrobi to na pewno. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Trochę to ironiczne.Znienawidzony przez wszystkich, nawet samego Boga, poświęcam siędla ludzkiej rasy mimo ich niewdzięczności. Ale smoki to upartestworzenia. Postanowiłem, że im pomogę, to wytrwam w tym!&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Szatyn odłożył zeszytna pobliską szafeczkę. Była prawie piąta rano, lecz on nie czułsię w ogóle śpiący. Nicht położył się ciężko na łóżku.To takie dziwne uczucie, świadomość, że wszystko się robiostatni raz. Za chwilę ostatni raz usłyszy budzik, za chwilęostatni raz umyje zęby. Chłopak zaczął kalkulować jakie ma wogóle szanse na samo dotarcie do Krystalizatora. Musiał przebićsię przez armię demonów, odnaleźć artefakt, prawdopodobniepokonać też smoka... marne te szanse. Ale coś go pchało doprzodu... Mimo wszystko. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Głośny dźwięk alarmurozległ się po pomieszczeniu. Nicht machnął szybko ręką idezaktywował budzik. Akurat tego, że ostatni raz wyłącza toustrojstwo, nie żałował.&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/433077" target="_blank"&gt;Soundtrack 3&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Mimo tak wczesnej pory,z jednego z budynków dochodził głośny gwar. Remiza strażacka,pełniąca rolę centrum dowodzenia, była pełna ludzi, niedobitkówjednego z oddziałów Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej Polski.Żołnierze pracowali bez wytchnienia, opracowując plany, taktyki, aprzede wszystkim sposób na przetrwanie. Sen to luksus dla nichniedostępny, więc wielu miało podkrążone oczy i wyglądałoogólnie jak zombie, sunąc nieprzytomnie z miejsca na miejsce. Nadodatek ten dzień miał być jeszcze bardziej wymagający, a to zasprawą pierwszej akcji ofensywnej, jaką &lt;span style="text-decoration: none;"&gt;chciano&lt;/span&gt;przeprowadzić od rozpoczęcia apokalipsy. Żołnierze mieli mieszaneuczucia co do niej. Owszem, akcja w domyśle miała zakończyćnierówną wojnę, i mimo nikłej szansy powodzenia, napawałanadzieją. Lecz myśl, że pomysłodawcą akcji, organizatorem igłównym wykonawcą jest smok w ludzkiej skórze, demotywowała ich.Od rozpoczęcia armagedonu minęło już kilka miesięcy i ludziezdążyli poznać czym są wielkie jaszczury oraz znienawidzić jebardziej niż samego Szatana. Okazało się też, iż przedstawicieletej rasy występują w ludzkim ciele. Ci co dali się nakryć, moglina własnej skórze poczuć jak były traktowane czarownice wśredniowieczu. Rosomak to prawdopodobnie jedyna baza na świecie,która gościła w swych murach smoka w innym celu niż spaleniego na stosie. Ale jakby na to nie patrzeć, szatyn każący nazywaćsię Nicht, pomógł im nieraz w przetrwaniu. Nienawiść do niegoani trochę nie zmalała, ale uznano, że nie zlinczują go. Główniedlatego, iż nie byłby w stanie dalej pomagać. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Więc kiedy drzwi dogłównej sali otwarły się ze zgrzytem, gwar momentalnie ucichł.Na progu stanął on. Niewysoki, o kruczoczarnych włosach chłopiec,mający na oko osiemnaście lat. Ubrany był w skórzaną, rozsuniętąkurtkę z polarowym kołnierzykiem, czarną koszulkę z ikoną DreamTheater'u pod spodem, jeansowe, czarne spodnie i wysokie glany. Zzaramienia wystawała mu niebieska rękojeść ostrego jak brzytwamiecza, stylizowanego na kształt smoczego pazura.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nicht obrzucił wzrokiempo obecnych i wszedł do środka. Dopiero wtedy wszystko wróciło donormy, choć żołnierze dyskutowali znacznie ciszej. Ignorująctakie zachowanie, Chłopiec odnalazł dowódcę placówki, sierżantaTomasza Wiśniowieckiego. Całkiem sympatyczny człowiek, nienienawidził smoka ponad wymaganą normę, a na pewno zdawał sobiesprawę z zasług Nichta. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Wielki dzień. Czy się uda czy nie, w końcu się mnie pozbywacie&lt;/b&gt; – zaczął szatyn obojętnym głosem&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- Ty to powiedziałeś – odburknął dowódca.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nicht parsknąłśmiechem. Oboje sobie zdawali sprawę jak sprawy stoją.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Wiem, że moja obecność tutaj skaża to pomieszczenie, więc do rzeczy&lt;/b&gt; – kontynuował smok. – &lt;b&gt;Będę potrzebował jakichś lekkich maszynówek. Ucieszyłbym się z Uzi... kilku. Raczej nie będę miał czasu na przeładowywanie. I po dwa magazynki na sztukę.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;My nie jesteśmy jakąś amerykańską mafią. Na stanie mamy tylko kilka MSBS i praktycznie same Beryle. Mogę ci dać najwyżej jednego MSBS i trzy magazynki. To nie Matrix&lt;/b&gt; – odrzekł Wiśniowiecki, opierając się o pobliskie biurko.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Ehh... Lepsze to niż nic&lt;/b&gt; – skomentował chłopiec. – &lt;b&gt;To możemy zaczynać? Wiesz, oczekiwanie na własną śmierć trochę mnie stresuje.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Za dziesięć minut&lt;/b&gt; – odparł. – &lt;b&gt;Śmigłowiec się tankuje.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Nicht uniósł brwi wakcie szczerego zdziwienia. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Śmigłowiec? Będziesz ryzykował dla paskudnego smoka wasz jedyny helikopter? Co się dzieje z tym światem&lt;/b&gt; &lt;span style="font-weight: normal;"&gt;– pokiwał ironicznie głową.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Nie denerwuj mnie, bo się rozmyślę. Załoga będzie cię osłaniać z góry, ale tylko kawałek. Pięćset metrów. Potem jesteś zdany na siebie.  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Quad już czeka?&lt;/b&gt; – zapytał.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Czy ja wyglądam na punkt informacyjny? Sam sprawdź – odpowiedział zimno sierżant i bez pożegnania gdzieś odszedł.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nichtwestchnął smutno i wyszedł z budynku. Wielu ludzi odetchnęło zulgą. &lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/437753" target="_blank"&gt;Soundtrack 4&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Skierowałsię przed główną bramę. Na murach bacznie obserwowali gowartownicy, zasiadającymi za ciężkimi karabinami maszynowymi.Kilku nawet przezornie wycelowało w niego broń. Smok pokiwałgłową.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Byście otoczenie obserwowali a nie mnie... W tej formie krzywdy wam nie dam rady zrobić...&lt;/b&gt; – mruknął.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nagleujrzał swój pojazd. Czarny quad stał sobie tuż przed bramą,czekając aż ktoś nim pokieruje. Nicht podszedł do niego i odpaliłkluczykiem, który już tkwił w stacyjce. Kasku nie znalazł, ale itak nie miał zamiaru go używać. Spojrzał na przyrządy. Wskaźnikpaliwa pokazywał, że benzyny jest pół baku. Wyłączył silnik.Miał zamiar ruszyć jak tylko dostanie karabin. Dopiero wtedyspostrzegł, że obok niego znikąd pojawiło się kilka osób.Kobieta z którą wczoraj rozmawiał i dwóch chłopaków w jegowieku – „przyjaciele” ze szkoły. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;O! Przyszliście się ostatni raz ponaśmiewać?&lt;/b&gt; – zaczął Nicht, poirytowany już ludźmi.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Pożegnać, ale nazywaj to jak chcesz&lt;/b&gt; – odrzekł ten o słomianych włosach.  &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Zcharakteru był całkiem podobny do Nichta, sarkastyczny i trochępogardliwy, ale i egoistyczny. Kiedy szatyn okazał się smokiem,on jako pierwszy się od niego odwrócił, coby nie napytać sobiekłopotów. Drugi był całkiem postawnym facetem o brązowychwłosach i kwadratowej szczęce. On „tylko” unikał Nichta.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Pamiętasz co ci kiedyś mówiłam?&lt;/b&gt; – zapytała kobieta – &lt;b&gt;Zrobiłeś dla nas tak dużo. Mimo tego jak cię traktują... Dziękuję w imieniu wszystkich ludzi!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Smokuśmiechnął się na wspomnienie lepszych czasów. Spojrzał na nią wzrokiem pełnym wdzięczności inagle skoczył na kobietę, przytulając się do niej. Zaskoczona,dopiero po chwili odwzajemniła uścisk. Nicht odsunął się krok wtył.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Nie daj się zabić&lt;/b&gt; – rzekł do niej. – &lt;b&gt;Pokazujesz mi, że warto. Że jest sens... Że wasza rasa jest coś warta.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nagleznikąd pojawił się żołnierz który przekazał smokowi karabin ikilka magazynków.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Ruszaj&lt;/b&gt; – powiedział tylko i odszedł, znikając za rogiem pobliskiego budynku.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Szatynsprawdził szybko czy w magazynku wsadzonym już do broni sąnaboje i odbezpieczył broń zdecydowanym ruchem, trochę napokaz. Przewiesił sobie karabin przez ramię. Męska częśćkomitetu pożegnalnego chyba nie zamierzała nic mówić. Stali tylkoz kamiennym wyrazem twarzy. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Tylko się nie popłaczcie...&lt;/b&gt; – mruknął złośliwie i odpalił silnik.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Bramarozsunęła się nieznacznie, akurat żeby mógł przejechać quad.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Żegnajcie. Nigdy się już nie zobaczymy&lt;/b&gt; – rzucił jeszcze na odchodne i odjechał nie czekając na ich odpowiedź.  &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Cisnęłomu się na usta „skurwysyny”, ale powstrzymał się, tylko zewzględu na kobietę. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Mimoryku silnika, usłyszał za sobą trzask zamykanej bramy. Zrobiło musię przykro. Nigdy już jej nie zobaczy... Otrząsnął się. Musiałskupić się na misji. Wybrać kierunek jazdy nie było trudno.Ognista łuna jaśniejąca na horyzoncie wcale nie znikła, mimoświatła słonecznego, a wręcz narzucała własną tonację koloru,barwiąc niebo na krwisto–czerwono. Tam była jedna ze szczelin,gdzie skupiały się teraz wszystkie demony. Nicht nie bez powoduwybrał ten dzień. Tam był on. Wyczuwał go... Wiedział, że jestblisko. I niestety obawiał się, że jeżeli zawiedzie, Rosomakpójdzie z dymem. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nagleusłyszał nad sobą warkot śmigłowca. Helikopter leciał jakieśtrzydzieści metrów nad ziemią, wyrównując prędkość zosłanianym obiektem. Smok stwierdził, że to strata cennego paliwa. Tu i tak na razie nie będzie demonów. &lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/381581" target="_blank"&gt;Soundtrack 5&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Jałowarównina rozciągała się bez końca. W końcu Nicht opuściłbezdroża i wyjechał na jezdnię. Komfort jego podróży polepszyłsię nieznacznie. Nagle spostrzegł, że śmigłowiec zawraca. Wtedywłaśnie poczuł się naprawdę sam... dotarło do niego cozamierzał zrobić. Ogarnął go strach, ale nie mógł zawrócić.Musiał to zrobić. Zastanawiał się, co będzie z jego duszą. Czytrafi do jednego z ustalonych przez Boga miejsc, wróci do swojegosmoczego ciała, czy po prostu przepadnie, zniknie. Na samą myśl otym, jego serce poczęło wypełniać się przerażeniem. Gdyby nieogromna dziura, która prawie urwała mu koło, wpadłby w panikę.Znowu potrząsnął głową.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Stary. Jesteś SMOKIEM! Jesteś dumną, skrzydlatą istotą, która nie wie co to strach. To ona wywołuje strach. TY!&lt;/b&gt; – powtarzał sobie.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Zawszeto sobie mówił, kiedy jego psychika powstrzymywała go przedosiągnięciem jakiegoś celu. Postanowił zająć sięistotniejszymi problemami. Jak dostać się do kryształu. Nie miałpojęcia jakże będzie wyglądasz szczelina, ile jest w niej wrogówani gdzie znajduje się artefakt. Domyślnie miał pomysł, żeby poprostu przebrnąć do Krystalizatora. Z nim dałby sobie już radę.Obawiał się jednak, że to nie jest najlepszy pomysł. Nie chciałzostawiać wszystkiego w rękach losu. Zatrzymał więc quada.Zamknął oczy i skupił się. Przez ciało poczęła przepływać muenergia, pochodząca prosto z jego duszy. Kłębił ją chwilę wsobie, po czym pozwolił, żeby swobodnie rozproszyła się wokół,myśląc o problemie dotarcia do artefaktu. Otwarł oczy, dyszałciężko. Jego serce zakołatało nagle nieregularnie i wróciło donormalnego rytmu. Oddech również się po chwili uspokoił. Przezjego ciało przeszły dreszcze. Pozytywnie odczuł próbę zmianyrzeczywistości. To dobry znak. Ruszył w dalszą podróż. Sądzącpo rozmiarach łuny, czekała go jeszcze godzina drogi. &lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=8qWePX39R40" target="_blank"&gt;Soundtrack 6&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Praktyczniecałą trasę przemierzał drogą ekspresową. Widok porzuconychsamochodów, doszczętnie zniszczonych wsi, które mijał po drodze iwszechobecnej krwi... Nicht czuł panikę i przerażeniu ludzi. Touczucie mimo tak długiego czasu ciągle wisiało w powietrzu,wkradało się do jego duszy i wyło w akcie żalu i bezradności.Nigdzie nie było ciał. Smród śmierci wyraźnie roztaczał się wpowietrzu, lecz nie było ciał. Nie było też zwierząt. Jedyniecisza, mącona przez odgłos silnika jego quada. W pewnym momencieujrzał na drodze wielki napis wymalowany czerwoną cieczą: „HELL”.Często widział też przerażające obrazki, przedstawiające czy todemona, czy to jeźdźca na koniu... Raz zauważyłniedokończony rysunek smoka, którego pysk pobrudzony został krwią.Nad każdym takim miejscem wisiała mgła szaleństwa, rozpaczy...&lt;br /&gt;Czterdzieści minut później dotarł do zgliszczy miasta Grójec.Widok jeszcze gorszy. Zawieszone w powietrzu uczucia ginących nagleludzi, atakowały i tak już ranną duszę smoka. Pamięć tegomiejsca, której życie nadali mieszkańcy, próbowała samotnemupodróżnikowi opowiedzieć o ostatnich chwilach miasta. Smok dodałgazu, ale mimo to nie mógł nie zauważyć ścian budynków,pobrudzonych trudnymi do odczytania tekstami, powybijanych szyb,zniszczonych samochodów, wyrzuconych na ulicę licznych przedmiotów.W przedniej szybie poharatanego ambulansu tkwił zmiażdżony,dziecięcy wózek, zakrwawiony od środka... Zacisnął zęby. Chciałjak najszybciej opuścić to miejsce. Bolało... Ale nie mógłobojętnie przejechać obok dużej tablicy ogłoszeń, wyładowanejróżnymi informacjami. W oko rzuciła mu się tylko jedna. Obrazeknarysowany woskowymi kredkami przez dziecko, przedstawiający dom,lecącego nad nim smoka i dwóch, leżących w kałuży krwipatyczkowym ludków, podpisanych „Mama” i „Tata”. Zacisnąłpowieki, zagryzając zęby. Nie chciał tego, lecz uczucia tegodziecka same wyłoniły się z chmury innych uczuć i uderzyłygo, wbijając się w jego duszę jak włócznia. Walczył z nimi, niepotrafił.... &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt; - &lt;b&gt;Mamusiu! Tatusiu! Mamusiu! Czemu się nie ruszasz?&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt; - &lt;b&gt;Twoi rodzice nie żyją.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Ale mamusia ma otwarte oczka!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt; - &lt;b&gt;Ale mamusia ma otwarte oczka!&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt; - &lt;b&gt;Nie bój się, dziecko. Wkrótce się z nimi zetkniesz. &lt;/b&gt;&lt;/i&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt; Pędpowietrza, ułamek przerażenia, ŚMIERĆ!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Otworzył oczy, dysząc jak po przebudzeniu z koszmaru. Oparł sięgłową o kierownicę, walcząc z własnymi i obcymi emocjami. Ztrudnością kontrolował swoje ciało. Wyżerało go od środka. Zogromnym wysiłkiem nacisnął pedał gazu. Potrącił przewróconykosz na śmieci i dopiero spojrzał przed siebie. Musiał uciekać.Zabijało go... Świat mu zawirował. Wiedział, że ma przed sobączystą drogę. Po prostu jechać. Słyszał je. Krzyki ludzi.Błagania o życie. Przerażenie. Chaos, huk, zderzenia, syreny,szkło. Goniły go, ścigały. Nie prosiły go! Żądały! Musiałwytrzymać. Musiał! W imię tych co zginęli...&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=8qWePX39R40" target="_blank"&gt;Soundtrack 7&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nagle wszystko ucichło. Jedyne co słyszał to pomruk quada i jegoprzyspieszony oddech. Spojrzał z trudem za siebie, miasto zostało wtyle. Zatrzymał pojazd. Musiał odetchnąć.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Nigdy więcej...&lt;/b&gt; – sapnął.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Czerwona łuna promieniowała intensywnie za horyzontem. Czułbijące od niej nagromadzenie zła i nienawiści. Na razie byłynieszkodliwe. Ale bał się, że im bardziej będzie się zbliżać,tym bardziej jego dusza ucierpi. Że sytuacja powtórzy się jak wdopiero co przebytym mieście. Niczego w życie tak się nie obawiał.To, co dopiero przeżył było gorsze od samej śmierci...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Ruszył. Nie było już odwrotu. Nie minęło kilka minut. Wpowietrzu rozległo się przeciągłe końskie rżenie. Smok rozwarłszeroko oczy, serce zabiło mu szybciej. A więc miał rację!Któryś z jeźdźców apokalipsy tam był. Obawiał się, żewiedział który. Przyspieszył. Rżenie odbijało się ciągleechem, słabnąc dopiero po kilkunastu sekundach. Nicht zjechał zdrogi i rozpoczął krótką wspinaczkę na pobliskie wzniesienie.Jak tylko wyjechał na szczyt, jego oczom ukazał się cel podróży.Opuścił pojazd i stanął na skraju dość stromej skarpy.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Szczelina przypominała trochę pęknięty wrzód. Lawa wylewałasię z wybrzuszenia, spływając w dół małymi strumyczkami. Ziemiadookoła była wręcz czarna, pozbawiona wszelkiej roślinności, czynawet śladu po niej. Nie brakowało za to demonów, kłębiącychsię dookoła szczeliny. Pokraczne stworzenia coś przyciągało downętrza pęknięcia. Szatyn starł pot z czoła. Czuł się jak wpiekarniku. Rozglądnął się za Krystalizatorem, ale jego nadzieje,że artefakt będzie stał sobie gdzieś z boczku, były bardzopłonne. Przeczuwał, że jest w środku. A w środku był też on...Nawet smok nie mógł się z nim mierzyć, nie mówiąc, że Nichtjest ograniczony ludzkim ciałem. &lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://w107.wrzuta.pl/audio/76H6fskB5U6/bp2_baldurs_gate_2" target="_blank"&gt;Soundtrack 8&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Jego ręka znalazła się na rękojeści miecza. Obrót, cięcie.Martwy demon osunął się na ziemię. Smok stał zaskoczony, dysząc.Miał dobry refleks, ale nie aż tak. Na dodatek nie słyszał, żektoś próbuje zajść go od tyłu. Spostrzegł kilka demonów, którepojawiły się nie wiadomo skąd. Razem rzuciły się na chłopaka.Ten skoczył do tyłu, w dół skarpy. Od razu wbił miecz w ziemię,hamując pęd. Wrogowie skoczyli za nim. Nicht padł płasko nabrzuch i potwory przeleciały nad nim. Przewrócił się na plecy,łapiąc za karabin. Bez celowania nacisnął na spust. Zacisnąłzęby. Kule wylatywały z hukiem z lufy jedna za drugą. Szybowałykrócej niż trwa ułamek sekundy, żeby w końcu, utonąc w ciałachnapastników, jeszcze zanim ci zdążyli dotknąć ziemi. Demonystoczyły się bezwładnie w dół.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Szlag!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Już wiedzieli gdzie jest. Wstał szybko i w biegu wyrwał miecz zziemi. Sekundę później znalazł się na górze. Dostrzegł szybkiruch, zasłonił się mieczem. Potężna siła wyrzuciła go wbok. Miecz wyleciał mu z ręki. Uderzył o ziemię. Jeszcze zanimwytracił pęd, odepchnął się dłonią i ukląkł na jednymkolanie, łapiąc za karabin. Przycelował. To co go uderzyło byłosmokiem, wściekłym, gotowym do skoku gadem wielkości autokaru, obłękitnych łuskach... Znał ją. Nagle do jego świadomościprzebiła się fala bólu. Zamroczyło go. Sekundę później odkrył,że podpiera się karabinem o ziemię.&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=J7gCAmbTSYo" target="_blank"&gt;Soundtrack 9&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Kurde... Spotkanie po latach... a ty mnie tak witasz?&lt;/b&gt; – wystękał, mrużąc jedno oko.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Wyglądało na to, że smoczyca też od jakiejś chwili próbujeskojarzyć znajomą skądś istotę. Szybko odkryła, że to nie oczłowieka chodzi, tylko o jego duszę.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Niemożliwe...&lt;/b&gt; – szepnęła.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Wyszła z pozycji bojowej, stając na równe nogi. Wyglądało na to, że jest zdezorientowana. Nicht spróbował wstać. Zachwiał się, ale utrzymał się na nogach. Rozejrzał się za mieczem. Połówkę, tą z rękojeścią znalazł całkiem blisko siebie.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Rozwaliłaś mi miecz&lt;/b&gt; – skomentował, podnosząc ułamaną, czarną klingę. –&lt;b&gt; I przynajmniej jedno żebro.  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Co ty robisz!&lt;/b&gt; – wybuchła nagle smoczyca. – &lt;b&gt;Znikasz nie wiadomo gdzie, przez lata nie dajesz znaku życia, potem się dowiaduję, że jesteś człowiekiem i próbujesz nam przeszkodzić!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;O to samo mogę zapytać ciebie!&lt;/b&gt; – odparł ostro.  &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Smoczyca cofnęła się o krok jak za sprawą potężnej siły.Znała ten ton, znała ten wzrok. On robił się taki bardzorzadko... Ale każdy taki przypadek zapamiętała ze szczegółami. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Co wy odpierdalacie?! Przecież to ty mi mówiłaś, że smoki nie są ani złe ani dobre, a kierują się jedynie własnym sumieniem. A tu, do kurwy nędzy, co widzę? Masakrę, rzeź! Mordujecie ludzi w imię czego, Szatana?!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Ale taki był plan... Księga apokalipsy... &lt;/b&gt;– próbowała bronić się smoczyca.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;JAKI PLAN?!&lt;/b&gt; – Nicht wpadł w furię. – &lt;b&gt;Kim wy jesteście, kim TY jesteś?! Smokiem o ile dobrze pamiętam! Od kiedy smoki słuchają czyiś rozkazów. Od kiedy smoki dają się wykorzystywać w tak debilny sposób?! Bo co? Bo tak se Szatan i Bóg umyślili, że dla efektów specjalnych ześlą smoki?! Otwórz oczy!  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Ale czy nie w tym celu nas stworzono?&lt;/b&gt; – Błękitnołuska odzyskiwała pewność siebie.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Pierdolić naszych stwórców. Nie mają nad nami władzy.&lt;/b&gt; – To powiedział już nie wrzeszcząc. –&lt;b&gt; Nie przypominam sobie żeby smoki miały hobby w postaci mordowania niewinnych... I Powiem ci tak, Sahra...  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Wycelował w nią broń. W jego oczach tańczyła nuta szaleństwa.W końcu to co robił było szalone. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Jeżeli faktycznie jesteś tą Sahrą którą znam, tą którą kocham ponad życie, pomożesz mi zatrzymać to szaleństwo... Inaczej zejdź mi z drogi.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Smoczyca walczyła ze sobą. Nicht miał rację, ale nie wiedziećczemu, zew który kazał jej siać zło był równie potężny.Szatyn dobrze zdawał sobie z tego sprawę. Skłamał mówiąc, żeSzatan nie mia nad nimi władzy. On MIAŁ władzę i to całkiemsporą. Domagał się wypełnienia przeznaczonego smokom losowi, aleskoro Nicht dał radę się wyłamać, to każdy inny smok też topotrafił.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nagle smoczyca podniosła głowę. Spojrzała na człowieka. Prostow jego oczy. On miał racje, on miał rację! Czemu zło dawało jejtyle radości? Przecież nigdy taka nie była!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Co ja zrobiłam?!&lt;/b&gt; – szepnęła przerażona.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Jej sumienie zostało uwolnione. Chłopak opuścił broń. Odetchnąłz ulgą. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Gdzie jest Krystalizator?&lt;/b&gt; – zapytał już całkiem spokojnie.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; W środku. Nie dostaniesz się tam sam&lt;/b&gt; – odparła ciągle zmartwiona. – &lt;b&gt;Odwiedził nas Śmierć&lt;/b&gt; – ściszyła głos wymawiając imię jednego z jeźdźców apokalipsy. – &lt;b&gt;Wykorzystuje kryształ. Chce zniszczyć to gniazdo ludzi, co jest w pobliżu. Zbiera armię...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;W drodze opowiem ci mój plan. Przeniesiesz mnie na grzbiecie?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Na grzbiecie?&lt;/b&gt; – odrzekła zastanawiając się nad pomysłem dosiadania jej. To takie nienaturalne... – &lt;b&gt;Wchodź.  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Smoczyca położyła się, żeby ułatwić mu zadanie, a Nichtwdrapał się na nią, stękając przy tym z bólu. Gada przeszłyciarki. Prawie zabiła najbliższą sobie osobę...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Przepraszam...&lt;/b&gt; – zaczęła, lecz nie zdołała dokończyć, gdyż głos ugrzązł jej w gardle.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Chłopak wzruszył po prostu ramionami, komentując: &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Trudno się mówi...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Sahrze ulżyło, widząc że jej partner niezbyt się tym przejmuje.Machnęła parę razy potężnymi skrzydłami i wzbiła się wpowietrze. Nicht zachwiał się, niemalże spadając. Utrzymanierównowagi okazał się znacznie trudniejsze niż myślał.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Strzeliłbyś do mnie?&lt;/b&gt; – zapytała nagle.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Zmusiłabyś mnie?&lt;/b&gt; – odparł pytaniem.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Smoczyca nie odpowiedziała. Nie strzeliłby. Wiedział, że mupomoże.  &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Ile jest tam smoków?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Tylko ja&lt;/b&gt; – odrzekła Sahra.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; To źle...&lt;/b&gt;  Trzeba najpierw odciągnąć jeźdźca...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Wyczuje, że jesteśmy zdrajcami&lt;/b&gt; – zauważyła.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Nie. Skupi się na mnie. Będzie chciał przeczytać mnie jak z otwartej książki. Nie zdołam ukryć przed nim intencji&lt;/b&gt; – uśmiechnął się złowieszczo. – &lt;b&gt;Wiec dam mu fałszywe literki.  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Smoczyca momentalnie wyczuła zmianę w szatynie. Zupełnie jakbyjego duszę ogarnęło zło tego miejsca. Ale wiedziała, że totylko sztuczka. Nicht do perfekcji opanował maskowanie swychprawdziwych uczuć, emocji i intencji różnymi zasłonami.Nienawidziła tego. Wiedziała, że w stosunku do niej też tostosował.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; A co potem?&lt;/b&gt; – zerknęła na niego.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nicht sam nie wiedział. Zastanawiał się chwilę, po czymodpowiedział wolno:&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Wystarczy, że dorwę się do Krystalizatora. Coś nazmyślam. Nie spostrzeże się, że kłamię. Założę pierwszą pieczęć, przez co wszyscy jeźdźcy przepadną do swoich światów. Zamknę przejście dla demonów... i tyle.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; I tyle!? Przecież to cię zabije! I nie mówię tu o ciele. To zniszczy twoją duszę!&lt;/b&gt; – wrzasnęła przerażona.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Pogodziłem się z tym...&lt;/b&gt; – mruknął. Tego się obawiał.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;O nie! Zrobimy to razem. Wspólnie mamy szansę na przeżycie! –&lt;/b&gt; zadecydowała. To nie był ton, który sugeruje możliwość kompromisu.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Wiesz w co się pakujesz, prawda?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Lepiej od ciebie...&lt;/b&gt; – odburkła. – &lt;b&gt;Trzymaj się. Wlatujemy do środka.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Istotnie. Byli już praktycznie na miejscu. Szczelina z bliska byłaznacznie większa, niż wyglądała z daleka. Miała rozmiary conajmniej dwóch boisk do piłki nożnej. Demony kłaniały sięnadlatującemu smokowi, lecz ta nie zwracała na to uwagi, skupiającsię na locie. Jeżeli Nicht czuł się wcześniej jak w piekarniku,to wnętrze szczeliny przypominało piec hutniczy. Gorąco buchałozewsząd, ciężko się oddychało, spływająca gdzieniegdzie lawatryskała z rzadka śmiercionośnymi pociskami, a płynne, czerwonedno szczeliny tylko czekało, żeby chłopiec stracił równowagę iwpadł prosto do magmy. O tak ciężkich warunkach nie pomyślał,planując swój atak. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Często zauważał spore półki skalne, do których nierazprowadziło kilka mrocznych tuneli. W większości takie występyzapchane były demonami, oczekującymi rozkazów. Była jednak takapółka, do której prowadziło tylko jedno przejście i żadenpotwór jej nie zajmował. Właśnie na nią kierowała sięsmoczyca. Tuż przed lądowaniem rozłożyła skrzydła niczym żagle,wytracając gwałtownie prędkość. Nicht niemalże nabił się nakolec grzbietowy. Po tym jaszczur wylądował twardo na półce,przypominając tym samym dobitnie chłopakowi, w których miejscachjego ciało jest uszkodzone. Sahra położyła się i ten zsunąłsię po niej, zaciskając zęby żeby nie jęknąć.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Ten tunel przed nami prowadzi do komnaty z Krystalizatorem&lt;/b&gt; – rzekła smoczyca&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Domyśliłem się...&lt;/b&gt; – mruknął. – &lt;b&gt;To chodźmy...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Ciągle nie miał planu. Zamknął oczy i znowu pozwolił, byenergia się w nim zmagazynowała. Myśląc o nadchodzącym wyzwaniu,pozwolił jej delikatnie uciec. Westchnął i już niecopewniejszy siebie, ruszył, zanurzając się w mroku jaskini. Sahraczłapała obok niego, zerkając co chwilę na towarzysza. Wierzyła,że cokolwiek Nicht ma zamiar zrobić, uda mu się. Sama próbowaławymyślić jakiś plan awaryjny, lecz nie miała zbyt dużo czasu narozmyślania. Tunel wił się tylko przez około trzydzieści metrów.Na samym końcu ujrzeli blade, fioletowe światło, promieniujące zwnętrza dużej groty. Z lekkim podenerwowaniem, wkroczyli do środka.&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://w619.wrzuta.pl/audio/9eqOJHiuzTz/petersatera_-_10_reprise_of_the_brave_id_374657_part_1" target="_blank"&gt;Soundtrack 9&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Wewnątrz było naprawdę duszno. Komnata z pewnością byładziełem natury, o czym świadczyły kamienne, nieregularne ścianygroty. Z podłoża wyrastały drobne, lecz ostre stalagmity. Z górynatomiast zwisały znacznie większe od swych kuzynów stalaktyty.Lecz zainteresowaniem Nichta cieszył się tylko klejnot wielkościdorosłego człowieka, stojący na środku jaskini. To ten przedmiotstanowił źródło słabego światła oraz wielkiej mocy, unoszącejsię w tym pomieszczeniu. Mocy, która bez wątpienia była w staniepomóc właścicielowi odnieść wielki sukces... Ale zapach tejpotęgi zakłócała inna woń. Woń śmierci... ale nie takiejzwykłej. To była esencja, kwintesencja śmierci. I Nicht nie miałwątpliwości, że źródłem tej skazy był czwarty jeździecapokalipsy, humanoidalna postać odziana w czarną zbroję, stojącaza kryształem.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt; - &lt;b&gt;Ahhh... Znam ten zapachhhh. Smookkkii...&lt;/b&gt; – &lt;/i&gt;zajęczał Śmierć. Jego mowa bardziej przypominała wycie wiatru. – &lt;i&gt;&lt;b&gt;Wiem czego chcecieeee. Czuję nie tylko wasz strachhhh, wasze kłamstwwoooo, ale i waszą przeszłośćććć. Nie zmienicie Wielkiego Planuuu. Zostało to zapisane w gwiazdachhhh. Poddajcie się woli waszych panówwww.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Wyciągnął do nich rękę, jakby w geście przyzwania. On miałrację. Wypełnienie woli Szatana faktycznie przedstawiało się wlepszych barwach, niż bezsensowna walka... Przecież to byłoplanowane od miliardów lat. Dwa smoki na pewno nie były w staniezmienić przeznaczenia...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; Nie!&lt;/b&gt; – wrzasnął Nicht, potrząsając głową – &lt;b&gt;Skurwysyn używa Krystalizatora!  &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Porwał zwisający do tej pory ma pasku karabin i nacisnął spust.Kule uderzały w zbroję  Śmierci z ciężkimi zgrzytami, wybuchającprzy tym iskrami. Pod naporem ostrzału postać cofała się w tyłu.Nagle szatyn przerwał ogień. Wyrzucił z broni prawie pustymagazynek i wsadził nowy. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Nicht co ty robisz?!&lt;/b&gt; – zawołała przerażona Sahra.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt; - &lt;b&gt;Głupczeee... Nic nie może mnie zraniććć. Teraz poniesiecie kaaaarę.&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Może i nie można cię zabić&lt;/b&gt; – zaczął chłopiec, trzymając Śmierci na muszce. –&lt;b&gt; Ale...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nagle podniósł karabin do góry i strzelił kilka razy. Pociskitrafiły prosto w nasadę stalaktytu, pod którym stał Śmierć.Ciężki stożek oderwał się od sufitu i uderzył prosto w karkCzwartego, następnie przybijając go do podłoża. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;... Można przybić cię stalaktytem do ziemi&lt;/b&gt; – dokończył.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Był wyjątkowo dumny z tego manewru. Znowu potrząsnął głową,nie było czasu na zachwycanie się sobą. Z końca tunelu zaczęłydochodzić jakieś dźwięki, wrzaski i pomrukiwania. Nadciągałydemony.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Szlag&lt;/b&gt; – krzyknął szatyn.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Smoczyca podbiegła do Krystalizatora i zamknęła oczy. Nagle przezNichta przeleciał potężny podmuch energii, niczym fala uderzeniowabomby. Fala mocy niosła ze sobą tylko jedno przesłanie, wściekłyryk, który sam w sobie stanowił groźbę losu znaczniestraszniejszego niż śmierć: „ROZKAZ: STÓJ”. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Dźwięki ucichły. Chłopak spojrzał zaskoczony na smoczycę.Źródłem energii nie była jej dusza, lecz bardzo długo gromadzonafuria.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Śmierć zaraz przełamie mój rozkaz&lt;/b&gt; – powiedziała, jeszcze dysząc. – &lt;b&gt;Zróbmy to...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Nicht kiwnął głową. Dopiero teraz poczuł prawdziwy stres, leczmimo to podszedł pewnie do artefaktu. Stanął zaraz obok smoczycy.Chciał się z nią pożegnać. To była ostatnia okazja.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Sahra, dzięki za towarzyszenie przez całe życie...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Zamknij się. Wszystko będzie dobrze&lt;/b&gt; – odparła szybko.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Uśmiechnął się. Ona była jedyną istotą, która potrafiłapodnieść go na duchu. Której szczerze ufał...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Więc niech się zacznie. Najpierw przejście międzywymiarowe.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Zamknął oczy. Wyrzucił wszelkie myśli ze swojego umysłu ioczami wyobraźni odszukał Krystalizator Rzeczywistości. Klejnotlśnił w jego głowie bez udziału mózgu. Skupił się na nim iniemalże zachłysnął się własną mocą. Poczuł obcą energię.Sam zaczął wyzwalać magię... Ale nic się nie wydarzyło... Niemiał kontaktu z kryształem! Coś jest nie tak!&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://w619.wrzuta.pl/audio/8ckV52LdpYt/petersatera_-_10_reprise_of_the_brave_id_374657_part_2" target="_blank"&gt;Soundtrack 10&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Otworzył oczy, lecz przyszło mu to z ogromnym trudem, zupełniejak we wczesny poranek po całonocnej imprezie. Stał... a właściwiewisiał na czymś. Spojrzał w dół. Z klatki piersiowej wystawałmu zakrwawiony smoczy szpon. W jednej chwili świadomość sytuacji uderzyław jego powoli gasnący mózg. Zdradziła go... On jej ufał... zdradziła go...&lt;br /&gt;Resztkami sił zsunął się z pazura,uderzając bezwładnie o ziemię. Nie mógł uwierzyć...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;-&lt;b&gt; I ty...? &lt;/b&gt;– zapytał słabo.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Sahra była szczerze przerażona tym co właśnie zrobiła.&amp;nbsp;Pochyliła się nad ciałem chłopca. Jej oczy załzawiły się.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Nie... Nie mogłam ci pozwolić. Tak jest lepiej. My musimy zrobić to co do nas należy. Tak jak każe przeznaczenie...&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;On nie słuchał. W jego głowie krążyły pojedyncze obrazki iwspomnienia. Widok ciała jego najbliższego przyjaciela... Widokkrwi i śmierci... I ta świadomość, że wszyscy kiedyś go zdradzili. Myśli coraz wolniej przemieszczały się w jegogłowie. Każdy, kogo kiedyś obdarzył zaufaniem, wbił mu sztylet w plecy.Teraz nawet jego ukochana Sahra... Chciał tylko sprawiedliwości, chciał się przysłużyć. A nawet ci, których ratował, swoją wdzięczność okazywali nienawiścią! Gardzili nim, wyśmiewali go! Tyle dla nich zrobił, tyle poświęcił, a co dostał w zamian!? NIC! NAWET NIKŁEJ WDZIĘCZNOŚCI! NAWET PRZYJAZNEGO SPOJRZENIA!! KONIEC!! &amp;nbsp;TERAZ... NADSZEDŁ... CZAS... ZEMSTY!!!!!!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Pozabijam... Was... WSZYSTKICH!&lt;/b&gt; – wrzasnął.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;div style="font-style: normal; font-weight: normal;"&gt;Kryształ zajaśniał ostrym blaskiem. W jednej chwili rozpętało się piekło. Gniew, zniszczenie, zemsta, śmierć! Skrystalizowane z czystej furii tornado rozszalało się po pomieszczeniu. Stalaktyty jeden po drugim wyłamywały się ze sklepienia, wirując razem ze wściekłością. &amp;nbsp;Nagle wszystko skumulowało się w jeden punkt, zrobiło się cicho... i niczym cios z potężnego młota, furia uderzyła w Czwartego Jeźdźca. Ten zawył przerażająco, Nicht zajęczał zwysiłku. Swoją furią miażdżył duszę Śmierci. Wściekłość, zło, nienawiść! Wszystko to splotło się wnierozrywalne węzły, zacieśniające się powoli, nieubłaganie. Jeździec swojąmocą zatrzymał na chwilę pętle, lecz był to&amp;nbsp;zbyt olbrzymiwysiłek. Nie dowierzał w to co się działo.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-style: normal; font-weight: normal;"&gt;&amp;nbsp;-&lt;/span&gt;&lt;i&gt; &lt;b&gt;Jaaak?&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; - zawyła jego dusza.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Usłyszał odpowiedź.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;- &lt;i&gt;&lt;b&gt;Ja jestem złem, ja jestem śmiercią, ja jestem&amp;nbsp;nienawiścią. JA! JESTEM! ZEMSTĄ!&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="font-style: normal; font-weight: normal;"&gt;On! CzwartyJeździec Apokalipsy Śmierć, przewyższający mocą jakiekolwiekstworzenie, został z taką łatwością pokonany.  Zajęczał rozpaczliwie... Ostatni wysiłek! I przegrał... jego dusza rozprysła się jak bańka mydlana,zgnieciona przez czyste emocje. W tym samym momencie Krystalizatoreksplodował od wewnątrz, rozsypując się na miliony kawałków...A mimo to energia rozszalała się na nowo. Radując się pierwszą ofiarą. Nicht&amp;nbsp;wstał. Czuł władzę, czuł potęgę. Nic nie mogło gopowstrzymać. Nigdy więcej nikt nie go już nie zdradzi! Nieskrzywdzi! NIKT! TERAZ ON BYŁ ZŁEM!!!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;div style="font-style: normal; font-weight: normal;"&gt;Jego wzrok powędrował ku smoczycy. Leżała martwa z przebitym stalaktytem przez całą długość pyska.&lt;/div&gt;Uśmiechnął się szaleńczo. TAK! Jej krew&amp;nbsp;wywołała&amp;nbsp;ekstazę. Nieopisaną radość! Jego szaleńczy śmiech odbijał się echem po całej szczelinie.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Ziemia zatrzęsła się. Nagle ściana groty pękła i rozsunęłasię na boki, ujawniając gotowe schody na powierzchnię...&amp;nbsp;Był potężny, niezwyciężony! MÓGŁ WSZYSTKO! FURIA... ŚMIERĆ... ZNISZCZENIE... ZEMSTA!!!!&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;trzygodziny później&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/371639" target="_blank"&gt;Soundtrack 11&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Nicht!&lt;/b&gt; – sapnęła przerażona kobieta. Łzy rzewnie toczyły się z jej oczu – &lt;b&gt;Nicht!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Pełzła na plecach do tyłu. Jego szaleńcze, mroczne oblicze zbliżało się z wolna, kontrastując na tle płomieni. &amp;nbsp;Przerażenie odbierało jej rozum. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Nicht! Co oni ci zrobili?&lt;/b&gt; – Nagle zaświtał jej desperacki pomysł. – &lt;b&gt;Stare czasy, pamiętasz? Karaiby! Miałeś jechać na Karaiby! Obudź się!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Potwór zatrzymał się. On już nie miał pamięci. Nie miałuczuć. Liczyła się tylko potęga i zemsta... Ale coś jakbypróbował przebić się do jego świadomości... Nagle sobieprzypomniał. Znał tę kobietę. On jej ufał!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Energia zawirowała wściekle wokół. Błyskawicznym ruchemsięgnął zza plecy i chwycił rękojeść złamanego miecza.Ostrze zajaśniało w świetle ognia. Stanął wrozkroku nad nią. Ostrze zajaśniało w świetle ognia.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Ufałem ci &lt;/b&gt;– wrzasnął z furią i zamachnął zza pleców.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Nicht!&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;div style="font-style: normal; font-weight: normal;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wielka dziura zionąca w murze, zniszczona remiza, jakby wybuchem od środka, stara dzwonnica jeszcze trawiona przez ogień... Na samym środku zgliszczy bazy Rosomak pojawił się wielki rysunek, wykonany z ludzkiej posoki. Przedstawiał on smoka, którego pysk&amp;nbsp;pobrudzony&amp;nbsp;został krwią...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-3958483290733992419?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/3958483290733992419/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/dzien-konca.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3958483290733992419'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3958483290733992419'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/dzien-konca.html' title='Dzień końca'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-IUkCSTMJy4s/Tj6WoblWLoI/AAAAAAAAAbE/xJfkYcNyqWU/s72-c/dzien_konca.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-1114635297769174481</id><published>2011-08-04T11:19:00.002+02:00</published><updated>2011-10-19T22:07:24.293+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Sksyzder'ski - Smoczy język</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-R45Gel348m8/TjpobYMfeAI/AAAAAAAAAbA/yX5I1CUpcHE/s1600/jezyk.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-R45Gel348m8/TjpobYMfeAI/AAAAAAAAAbA/yX5I1CUpcHE/s1600/jezyk.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno temu, kiedy to pisałem jeszcze "Smoczy Teatr", na potrzeby tejże książki stworzyłem własny język, z zasadami posługiwania się nim oraz słownik. Nie wiem czemu nie umieściłem tego tutaj do tej pory, ale myślę, że najwyższa pora. Miło wspominam ten projekt i szkoda żeby moja praca marnowała się, zajmując tylko miejsce na dysku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc najpierw sam słownik. Do uruchomienia go niezbędna jest Java. W środku pliku jar schowany jest plika baza.txt. To własnie w nim jest zapisane około 600 słów. Możesz go wypakować za pomocą WinRar i dowolnie edytować. Pamiętaj jednak, że jestem beznadziejnym programistą i prawdopodobnie mój słownik nie jest użytkownikoodporny (znaczy się nie wywala ładnych errorów w razie złego zastosowania tylko wywala cały program w kosmos). Więc jeżeli faktycznie chcesz go edytować, to rób to ściśle z przykładem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pobrać go możesz &lt;a href="http://www.sendspace.pl/file/b6b9c96216a316277ccc1c8"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;h1 class="western"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit; font-size: x-large;"&gt;Zasady smoczego języka Sksyzder&lt;/span&gt;&lt;/h1&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wielumoże twierdzić, że język Sksyzder jest ubogim językiem, zważającnp. na to, że czasownik być, w ogóle się nie odmienia. Musimyjednak pamiętać, że smoki mówią i myślą całkiem inaczej niżludzie. Na przykład zdanie &lt;i&gt;Bardzo lubię latać pośród chmur,gdyż jest to fajne &lt;/i&gt;smok powie: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" lang="pl-PL"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;latampływając w chmurach, bo jest to bardzo szczęśliwe.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Trzebawięc ten język tłumaczyć dwa razy. Ze smoczego na nasz język i znaszego języka na zrozumiały. Jedynym ułatwieniem jest to, żesmoki nie posiadają idiomów w swym języku, dlatego w wieluprzypadkach, wystarczy tłumaczyć słowo po słowie, co w innychjęzykach jest niemożliwe. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;ZAPRZECZENIE&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Jeżeliw zdaniu występuje jakiekolwiek zaprzeczenie, trzeba przed zdaniemwstawić 'sss: '&lt;br /&gt;W języku Sksyzder nie ma słowa nie. 'Nie'.Odwzorowuje je jedynie syk, które smoki również wydają przedwypowiedzeniem zdania, aby go zaprzeczyć. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;CZASY&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;Istnieją4 czasy, lecz nie da się dokładnie zdefiniować ich budowy. (Smokisą bardzo chaotycznymi istotami, w mowie również.)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;Przeszły – do czasownika dodaje się 'o&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;Teraźniejszy – czasownik w formie podstawowej&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;Przyszły – do czasownika dodaje się przedrostek az'&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;Przeszło-przyszły – O ile nie trzeba tłumaczyć kiedy pojawiają się powyższe czasy, o tyle ten trzeba. Smoki stosują nieświadomie ten czas wtedy, kiedy nie wiedzą, kiedy było jakieś wydarzenie, lub nie są pewne, czy dane zdarzenie się wydarzy. Do czasownika dodaje się przedrostek az' oraz końcówkę 'o. Na przykład:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;Czy zabawa jeszcze trwa? –  Nav fzasses tyhcev az'kojzs'ot?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;Nie wiem, czy będę lecieć za chwilę na polowanie – sss: meszder zi az'ezzmel az'parlas'o cedken kan drkemalresen (pamiętaj, że takie zdanie smok powie na przykład Nie zdaje mi się, że dolecę zjeść, w tym słońcu)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div align="LEFT" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;LICZBAMNOGA&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;Liczbęmnogą budujemy dodając 'i' na końcu rzeczownika. Jeżeli ostatniąliterą rzeczownika jest 'i' bądź 'j', zamieniamy ją na 'y' orazdodajemy 'i'. np. rodzina – sutrengj;  rodziny – sutrengyi&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;CZASOWNIK'BYĆ'&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;Dlasmoków jest to taki sam czasownik jak inny. Odmienia się go tak jakinne, poprzez dodanie osoby przed czasownikiem, w tym wypadku'ezzmel', oraz ewentualnego dodatku, zależnego od używaniego czasu&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;RZECZOWNIKI &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Deklinacjarzeczowników u smoków jest inna niż w znanych nam językach. Słowo'kamieniom' powiemy 'czse dfter fgmrahlodui'. 'Czse' to zaimekosobowy 'wy' a 'dfter' to nieprzetłumaczalne słowo, które dodajemyprzed odmienianym rzeczownikiem. 'fgmr-ahlodui'znaczy kamienie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;EPITETY&lt;/span&gt;&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Epitety.Smoki Nie posiadają epitetów określający materiał, np.drewniany, tekturowy. Jeśli smok chce powiedzieć 'jesteśkamienny', rzecze w swym języku 'czs ezzmel fgmrahlodu' czylidosłownie 'ty być kamień' cóż... smoki to rozumieją. Co doinnych epitetów, przykładowo 'krótcy' lub 'czarna', zasadaodmieniana jest ta sama.  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit; font-size: large;"&gt;LICZBY&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Wsmoczym języku nie istnieją liczebniki porządkowe. Istniejąjedynie liczby główne. Ciekawe jest również, że smoki posiadajądziesięć cyfr. Budowanie liczb jest różne od znanych namsystemów, lecz chyba najprostszy, jaki ja osobiście widziałem.Liczby do stu budujemy po prostu wymawiając po kolei cyfry np. 64 tobędzie 'mxgth zairku', gdzie 'mxgth' oznacza sześc a  'zairku'cztery.  Jeżeli jednak przekraczamy liczbę 99, musimy dodać doliczby słowo 'lixcyvzs'. Czyli 1254 powiemy  'lixcyvzs zaxe cumgthghale zairku'. Co ciekawe, smoki używają również 'lixcyvzs' jakoodpowiednik naszej dziesiątki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit; font-size: large;"&gt;STOPNIOWANIEPRZYMIOTNIKÓW&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;WSksyzder przymiotnik stopniuje się poprzez dodanie przed nim,odpowiedniego słowa. Są to odpowiedniki naszego 'bardziej' -'jzzave' i 'najbardziej' – 'jizzaveszt'. Np. Ja to bardziej lubię– zi zhty  jzzave migcuna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit; font-size: large;"&gt;ZAIMKIOSOBOWE&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;WSkyzderskim w ogóle nie ma rodzaju niejakiego.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Jajestem – Zi  ezzmel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Tyjesteś – Czs ezzmel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Onjest – Bix ezzmel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Onajest – Biv ezzmel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial;"&gt;Onojest – Nie istnieje &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Myjesteśmy – Zie ezzmel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Wyjesteście – Czse ezzmel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Onisą (tylko rodzaj męski) – Bixe ezzmel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Onesą (tylko rodzaj żeński) – Bire ezzmel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Onisą (oba rodzaje) – Biqve ezzmel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;Brakodpowiednika. Smoki tym zaimkiem określają jedynie przywódcę. –xis ezzmel&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit; font-size: large;"&gt;SŁOWANIETŁUMACZALNE&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;xis– zaimek osobowy przewodnika stada&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;dfter– używany przy konstrukcji rzeczowników&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt; -śkupter&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt; -pazlas&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt; -zshunkme&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt; -wuvzuktie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt; -quzkwze&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt; Pięćokreśleń stylu lotu kolejności od najgorszego do najlepszego(jeżeli smok nie zna stylu lotu, używa średniego określenia)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;vazzafzghstelu– określenie bardzo silnej, ponadczasowej miłości&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="LEFT" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-left: 0.02cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial;"&gt;gźtyder– nieznane słowo. Prawdopodobnie jakieś przekleństwo, rzadkoużywane. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial;"&gt;vaxzzume– nieznane słowo. Brak odkrytego znaczenia. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" lang="pl-PL" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="background-attachment: initial; background-clip: initial; background-color: transparent; background-image: initial; background-origin: initial; font-family: inherit;"&gt;aczyrzaf– brak dosłownego znaczenia. Tak smoki określają swoje smoczespołeczności. Najbliższym znaczeniem było by 'stado'.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-1114635297769174481?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/1114635297769174481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/sksyzderski-smoczy-jezyk.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1114635297769174481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1114635297769174481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/08/sksyzderski-smoczy-jezyk.html' title='Sksyzder&apos;ski - Smoczy język'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-R45Gel348m8/TjpobYMfeAI/AAAAAAAAAbA/yX5I1CUpcHE/s72-c/jezyk.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-5669251314863937190</id><published>2011-07-31T23:52:00.001+02:00</published><updated>2011-08-01T00:03:22.081+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: szósty</title><content type='html'>&lt;i&gt;"Jako smok, mam ciekawą zdolność wczucia się w sytuację innych. W dość zaawansowanym stopniu, ale na razie nie będę tego tłumaczył. No ale postanowiłem sobie spróbować wyobrazić jak wy odbieracie te listy, ludzie. Jakiś świr podający się za smoka pisze o rzeczach oczywistych, których działania również jest proste, a mimo to zadaje miliard pytań. Często pisze też niezrozumiale. Dlatego w tym liście opowiem wam, kim jest smok. Ten prawdziwy smok, faktycznie istniejący. Zapamiętajcie ten list. Bo nigdy więcej czegoś podobnego nie znajdziecie&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Lubie czytać o smokach... tych ludzkich smokach. "Eragon", "Smok jego&amp;nbsp;królewskie&amp;nbsp;mości"... Nawet ten "Smoczy Teatr" przeczytałem, bo tam o smokach było. Kiedyś też była taka fajna seria z De Agostini. Czemu? Bo czasami takie bzdury o nas piszecie, że czytając na przykład na czym polega proces wychowawczy smoczątek, humor mi się momentalnie poprawia. Kompletnie nic o nas nie wiecie. Macie skądś jedynie podstawę, jakieś resztki wspomnień z bardzo odległych czasów. Ale my jesteśmy inni niż wam się zdaje.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Po kolei. Smoki traktuje się albo jak dzikie zwierzęta (Harry Potter), albo jak stworzenia inteligentne (Eragon). Niestety wychodzą po za ten schemat. Czy to człowiek, czy to mysz, czy to smok. Jesteśmy zwierzętami. WSZYSCY. Co ludzi wyróżnia od waszego wyobrażenia zwierząt? Inteligencja? Delfiny też są inteligentne. Dostosowanie otoczenia? Ptaki też budują gniazda, bobry tamy... Tak więc jako tako nie różnimy się od ludzi, myszy czy pszczół.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dobro i zło. Ludzkie smoki są albo te dobre, albo złe. No i znowu. Smoki wychodzą po za ten schemat. Przykładowo weźmy jedną z najbardziej nieakceptowalną i "niemoralną" czynność w waszym społeczeństwie. Zabójstwo. Jest to według was ZŁE. Ale dobrem będzie pomoc staruszce przy przejściu przez ulicę. Macie bardzo posegregowane co jest dobre a co złe. Dla smoka istnieje jedynie sumienie. Jeżeli zabójstwo dla niego nie jest złe, to czemu nie? Za to pomoc staruszce może nie być dobra. U smoków taki system się sprawuje, ponieważ wszelkie działanie jest kierowane jakimś ISTOTNYM powodem. Na przykład nie znajdziecie wśród smoka sadystów. Nie zabiją danego smoka bez powodu. Nie pomogą innemu smokowi, jeśli ten sam nie poprosi o pomoc. Dla człowieka może być to trudne dla zrozumienia. Ale jest znacznie więcej czynników, które jeszcze wpływają na nasze decyzję, a przede wszystkim to, że jesteśmy indywidualistami. I ten system nam nie przeszkadza. &amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tok myślenia. Jeżeli poprzednie dwa punkty były trudne do wytłumaczenia, to ten jest niemożliwy... Ale spróbuję. W którymś liście to już pisałem. Smok myśli całkiem inaczej niż człowiek. Potrafi spojrzeć na sytuację z każdej perspektywy, jest obiektywny, w razie odbierania sprzecznych emocji naraz, potrafi wykorzystać oba, bez podejmowania trudnej decyzji które odrzucić. Jego myśli nie są ograniczane żadnymi schematami... O! Mam fajny przykład. Tok myślenia człowieka to impuls elektryczny, podążający po kablu. Jest jednoliniowy, ograniczony. Tok myślenia smoka to elektron, krążący na orbicie atomu. Jest wszędzie i go nie ma, jest jeden i jest nieskończony. No i zmodyfikujmy sobie jeszcze model atomu - taki elektron nie musi się trzymać jądra. Lata sobie wszędzie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Emocje. Smoki sobie z tym najgorzej radzą. Jest to dość skomplikowana sprawa. Uczucia smoka są bardzo niestabilne. Normalnie smok odczuwa je w bardzo nikłych ilościach, często nawet nieodczuwalnych. Ale Jeśli natężenie ów emocji jest zbyt duże, rozpętuje się potężna burza w duszy smoka. Zazwyczaj kotłujemy takie emocje w sobie, aż wygasną same. Jest to bardzo nieprzyjemny proces ale nasz gatunek trochę sam się wkopał pod tym względem. Nie ma nic idealnego... Ale zdarza się, że taka burza emocji wybucha na wierzch. Ludzie widzieli takie przypadki. To jest właśnie to, co wy nazywacie smoczym ogniem. Emocję tak potężne, tak skondensowane, że powietrze gęstnieje wokół. Każdy dookoła odczuwa to co ten nieszczęsny smok. Nie raz zmienia się to we wściekłość, szaleństwo, furię... Po czymś takim nasza dusza jest... poraniona. Boli.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jak już pisałem wyżej, smoki są indywidualistami. Nie piszę, że samotnikami, bo lubią towarzystwo innych smoków, ale działają sami. Nie istnieją dla nas tematy tabu, gdyż bez skrępowania rozmawiamy o wszystkim. Nie bawimy się w grę pozorów, bo to bez sensu. Jesteśmy leniwi. Lubimy konkretność danej informacji. Nie istnieją dla nas konsekwencje własnych czynów. Jesteśmy bardzo dumni, może też mściwi. Bardzo możliwe, że egoistyczni. W sumie jest dużo jeszcze rzeczy, które nas charakteryzują, ale nie wiem jak je opisać. Przede wszystkim nie ograniczamy się schematami, nie mamy wszystkiego poukładane jak wy. Jesteśmy... wolni!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jak już pewnie zauważyliście, smok ma znacznie lepiej rozwiniętą duszę niż wy. Znacznie lepiej kontroluje swoje duchowe jestestwo, przez co jest znacznie bardziej wrażliwy pod tym względem. Smoka mało obchodzi jak coś działa, jak coś jest zrobione, skąd się coś wzięło. On woli się tym pozachwycać. Właśnie tutaj jest dobry przykład jakim dziwnym tworem jest smok. Jeszcze przed chwilą pisałem, że nie radzimy sobie z emocjami i praktycznie ich nie odczuwamy, a teraz piszę, że jesteśmy bardzo emocjonalni. Dziwne, prawda? Ale tak jest. Jak ten elektron - jest wszędzie i nigdzie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ciekawy jestem czy coś zrozumieliście z tego. Raczej&amp;nbsp;wątpię&amp;nbsp;no ale cóż... starałem się."&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-5669251314863937190?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/5669251314863937190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-szosty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5669251314863937190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5669251314863937190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-szosty.html' title='List od smoka: szósty'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-7326136466374183570</id><published>2011-07-30T21:31:00.000+02:00</published><updated>2011-07-30T21:31:45.524+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Update</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Ok. Przede wszystkim zmiany na blogu. Przez dwa dni pracowałem nad tym nieszczęsnym okienkiem "Nadchodzące". Projekt robiłem we flashu, z wykorzystaniem php i mysql'a. Byłem już w połowie drogi, kiedy uświadomiłem sobie, że to co robię jest bez sensu! Przecież flash już umiera i jest nieudolny, jeżeli chodzi o projektowanie w nim stron html. Na komórkach to by na przykład nie działało, a przecież chodzi o to, żeby wszystkim działało, a nie dać komunkat "Pobierz flasha buehehe". W efekcie okienko nadchodzące przybrało obecną formę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posprzątałem też posty. Mianowicie moje "one shoty" przeniosłem z inne do opowiadania. Tam jest chyba lepsze miejsce dla nich. Zrezygnowałem również z angielskiej wersji bloga. Nie ma to najmniejszego sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i najważniejszy news! Zgłosiłem się do konkursu&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.weryfikatorium.pl/index.php?wiadomosci/nowosci/iii-cia-edycja-konkursu-pigmalion-fanastyki.html"&gt;"Pigmalion Fanastyki"&lt;/a&gt;. Polega to na tym, że ja wysyłam im krótki tekst do pięciu stron. Najlepszy wygrywa. Jako swojego kandydata wystawiłem "Smoczy jeździec - Okaleczona dusza". Przez kilkanaście godzin dopieszczałem te 3 strona A4. Musi to być idealne pod względem estetycznym i fabularnym. Niestety z przecinkami mam problem, gdyż to moja najsłabsza strona. No ale cóż. Już to wydrukowałem. Sam zrobiłem stylową kopertę na modłę średniowieczną. Pozostało mi już tylko wysłać. So! We will see...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na dziś to tyle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-7326136466374183570?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/7326136466374183570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/update_30.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7326136466374183570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7326136466374183570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/update_30.html' title='Update'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-1210956988573971750</id><published>2011-07-26T23:29:00.004+02:00</published><updated>2011-07-26T23:52:39.222+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: piąty</title><content type='html'>Temat tego listu jest niezwykle ciekawy. Zmusza do zastanowienia. Zaciekawieni?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Taa... Ten temat jest kontrowersyjny. Bardzo. Już od dawna chciałem o nim napisać, ale zostawiłem go sobie na później... Taki rarytasek. Temat ten jest przyczyną wybuchu wojen, przedmiotem niekończących się sporów, źródłem wielu negatywnych emocji... Ale jest także tym co daje wam, ludziom, siłę i chyba dzięki temu jeszcze się nie zniszczyliście. O czym mówię? O religii.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Z tego co widzę, podstawą KAŻDEJ religii jest jeden szablon. Mianowicie musi być jakaś wyższa siła i wyznawcy, którzy będą stanowić motor napędowy danej wiary. Wszystko inne jest kwestią odpowiednich ozdobników, nazw, fabuły, ew. doktryn, które nadają kierunek religii. Prawda?  Oczywiście fanatycy, którzy są dla mnie przedmiotem niecodziennej rozrywki, nie zgodzą się z tym, gdyż ich religia JEST prawdziwa. Właśnie! Autentyczność... Zaraz do tego wrócę. Ogólnie pomysł wiary jest dla mnie czymś... niesamowitym. Jest to najgenialniejszy ludzki twór, jaki miałem przyjemność oglądać. Próba odgadnięcia mechanizmów sterujących tym światem w niektórych przypadkach jest tak genialna, że "karczmarz" PSD może schować się pod stół ze swoimi opowiastkami. Ale wiara ma w sobie właśnie to ziarenko, które niszczy mechanizm napędzający religie. Ich prawdziwość. Każda religia dąży do zdominowania i wyeliminowania innych religii, żeby udowodnić swoją autentyczność.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Owszem. Są religie politeistyczne, monoteistyczne, stworzone by denerwować innych albo żeby faktycznie odpowiedzieć na kilka dręczących ludzkość pytań. Ale to wszystko opiera się na jednym schemacie! Czemu wy tego nie widzicie i prowadzicie wojny, a nawet się zabijacie, żeby udowodnić prawdziwość waszego wyznania? Czemu wszyscy nie przyjmiecie jednej religii, co by było chyba najzdrowsze? Mamy takie chrześcijaństwo i islam, które tłucze się ze sobą od wieki wieków. No przecież do jasnej cholery to jest to samo, tylko mają inne nazwy. Allah = Jahwe; Jezus = Mahomet... Nawet fabuła obu religii momentami jest bardzo podobna. Puknijcie się w czółka, co?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Kolejną rzeczą jest cel istnienia takiej religii. Kiedyś i dziś. Bo w przeszłości dane wyznania wyjaśniało działanie całego świata. Dziś, mam wrażenie, że religia to dobre narzędzie do kontroli szarego ludu. Przecież takie chrześcijaństwo już nie raz zaprzeczało samo sobie. Hipokryzja w niektórych religiach jest niezbędnym elementem. A szary lud dalej daje się oszukiwać, mimo że nie raz widzieli oszustwo.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ale o samym chrześcijaństwie będę jeszcze pisał. Tak samo jak będę pisał o ateistach, bo to też bardzo ciekawa grupa społeczna oraz o ich przeciwieństwie - fanatykach. Może znajdę czas na systemy filozoficzne? To też fajny temat.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A teraz chcę jeszcze powiedzieć kilka słów o wyznaniach od tej duchowej strony. No bo owszem, religie to jak najbardziej bardzo ludzkie, więc i przyziemne... "materialne" tematy. Do tej pory dosyć negatywnie się o tym wyrażałem. A przecież wiara to także ludzka dusza, którą człowiek pielęgnuje poprzez modlitwę. Mamy przecież cuda, czyli namacalny dowód na działanie tych wyższych sił i mamy rzeczy, których wy nie dostrzegacie i nie potraficie wytłumaczyć. No bo o to chodzi. To są właśnie te siły sterujące światem, to nawet wy wiecie. Religie właśnie to próbują wytłumaczyć za pomocą różnych bajeczek. Ta wyższa siła... To pytanie jest dla mnie najciekawsze. Co wam strzeliło do głowy, żeby uosabiać te naprawdę potężne moce na kształt ludzi? Na kształt Boga, który mnie zawsze kojarzył się z dużo większą wzrostowo wersją człowieka?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jest wiele rzeczy, drobnych szczegółów o których nie napisałem, jak na przykład te doktryny, ograniczenia narzucane przez wyznania itd. Nie chciało mi się. Swoją aluzję już przedstawiłem. Jeśli jakiś fanatyk spróbuje udowadniać mi, że się mylę, to niech przeczyta ten tekst jeszcze raz. Szczególnie drugi akapit. Jeśli to nie pomoże, to niech strzeli se w łeb. Zrobi coś pożytecznego dla swojej religii...&lt;/i&gt;&lt;i&gt;"&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-1210956988573971750?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/1210956988573971750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-piaty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1210956988573971750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1210956988573971750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-piaty.html' title='List od smoka: piąty'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-6327098902971974162</id><published>2011-07-19T13:26:00.003+02:00</published><updated>2011-07-26T23:30:20.815+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Update</title><content type='html'>Czemu smartphony muszą być tak irytujące? W tej chwili nie mam dostępu do komputera, ale do wi-fi już tak  więc używam komórki do pisania postów, opowieści o Xue itd. I do jasnej cholery nie jestem w stanie napisać głupiego posta, bo po kliknięciu wyśli, kiedy to kciuk mi już mi odpada od klikania w za małe literki, po dwóch godzinach użerania się z lagami telefonu i zwiechamii, on nagle usuwa cały tekst, który z trudem napisałem?????!!!!!!! Szlag by to! Zwyłe alkatele były najlepszymi telefonami. Smartphone się zawiesza, robi dziwne rzeczy i bateria pada mu w 2 godz. Szlag by cię, Android! Szlag by cię google! Do tej pory robiliście kawał dobrej roboty, ale to, to porażka jakaś!! A co do posta właściwego. Siedzę i klepię tego biednego Xue na komórcę praktycznie non stop, więc premiera odbędzie się wcześniej. Miał być dzisiaj nowy list, ale wszystko szlag trafiło, a nie chce mi  się tracić kolejne 3 godz życia. Jak wrócę do domu to będzie. Na razie tyle&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-6327098902971974162?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/6327098902971974162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/update_19.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6327098902971974162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6327098902971974162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/update_19.html' title='Update'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-7596573480296561749</id><published>2011-07-16T08:13:00.004+02:00</published><updated>2011-07-26T23:30:08.632+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: czwarty</title><content type='html'>Kolejny list trafił w nasze ręce. Nasz smok zdaje się mieć ostatnio dużo czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Dzisiaj będę pisał o temacie, który jest dla mnie bardzo aktualny. Jazda konna to sport niezwykle drogi i prestiżowy. Ostatnio rownież modny. Co za tym idzie, przyciąga sobą najgorsz stworzenia, jakie kiedykolwiek miałem okazję spotkać. Jedni nazywają ich pokemonami, lecz pokemonami nie są, gdyż czasami wykazują śladowe ilości intelektu. O kim mówię? O rozpuszczonych dziewczynkach z bogatych domów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nienawidzę takich ludzi! Myślą, że są lepsze i wszystko im się należy. Dlatego źle znoszą porażki. Najlepiej takiej przygadać jakimś durnowatym tekstem rodem z gimnazjum, gdyż inteligentniejszego pojazdu nie zrozumieją. Obserwowanie jak taki głupiec się po tym miota sprawia nielada przyjemność, lecz i tak wolę te debilki unikać. Takie spotkanie nigdy nie daje pełnej satyswakcji, a raczej pozostawia niemiły posmak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Jest na to metoda, ale wy sami zablokowaliście swobodne działanie tego mechanizmu. Selekcja naturalna. W razie jakiegoś globalnego kataklizmu jest spora szansa, że pokemono-pochodne wyginą szybko... chyba, że zmutują. Wasz bóg jeden wie, co się wtedy stanie... Ale jak narazie zmuszeni jesteśmy dzielić z nimi powietrze. Człowieku względnie inteligentny. Rozumiem wasz trud związany z tymi stworzeniami i mogę z czystym sumieniem zakrzyknąć: łącze się z wami w bólu!"&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-7596573480296561749?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/7596573480296561749/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-czwarty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7596573480296561749'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7596573480296561749'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-czwarty.html' title='List od smoka: czwarty'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-5782511318700901666</id><published>2011-07-14T23:19:00.000+02:00</published><updated>2011-07-14T23:19:44.520+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od Smoka: trzeci i pół</title><content type='html'>No tak... Dostałem kolejny list od tajemniczego smoka... Albo najzwyklejszego smoka... Reprymendę. Przeczytajcie zresztą sami:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Witam was&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dzisiaj nie będzie jako tako listu. Będzie to tylko sprostowanie. Szacowny "karczmarz" tejże "karczmy", na "progu" której zostawiam "listy" napisał taki oto wstęp do mojej... wiadomości:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;"&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', Trebuchet, sans-serif; font-size: 15px; line-height: 20px;"&gt;Rozległo się pukanie do drzwi karczmy. Mimo późnej pory podszedłem szybko do wejścia i je otwarłem. Nie zobaczyłem nikogo, choć na progu leżał kolejny list od tajemniczej istoty."&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 15px; line-height: 20px;"&gt;&lt;i&gt;Jakiej karczmy?! Przecież to tylko blog internetowy, założony przez jakiegoś niedowartościowanego nerda... I ten list suchy mimo deszczu. Jak e-mail może być mokry?! Właśnie to mnie zirytowało. Ten suchy list. Ja wiem, że Polak149 próbuje utrzymać jakiś klimat i to rozumiem, ale niech to robi nie niszcząc moją pracę! Nie czepiałbym się gdyby nie to, lecz ja mam niby moc zaginania deszczu? Nie chcę być postrzegany jako mityczna istota, która włada potężną magią, ma kontakty z bogami, jest "fajna" do granic możliwości itd. Jestem stworzeniem z krwi i kości, takim samym jak wy, tak samo ograniczonym przez prawa fizyki, tak samo oddychającą powietrzem itp, tylko wiedzącą coś na tematy, o których wy nie macie pojęcia. Grrrr!"&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 15px; line-height: 20px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 15px; line-height: 20px;"&gt;Więcej nie będę :)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-5782511318700901666?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/5782511318700901666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-trzeci-i-po.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5782511318700901666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/5782511318700901666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-trzeci-i-po.html' title='List od Smoka: trzeci i pół'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-2753094397281356008</id><published>2011-07-09T23:28:00.000+02:00</published><updated>2011-07-09T23:28:34.094+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od Smoka: trzeci</title><content type='html'>Rozległo się pukanie do drzwi karczmy. Mimo późnej pory podszedłem szybko do wejścia i je otwarłem. Nie zobaczyłem nikogo, choć na progu leżał kolejny list od tajemniczej istoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Dzisiaj będzie trochę o waszej fałszywości. Jest to coś, co was charakteryzuje, stanowi waszą wizytówkę. I nie mówię tu o czymś w stylu oszustw czy kłamstw. Posłużę się przykładami, bo pisarzem nie jestem i ciężko mi opisać moje myśli. Udajecie, że kogoś lubicie, mimo że go nienawidzicie; jeśli ktoś chce za was zapłacić w barze za piwo to nagle szlachetnie odmawiacie, mimo że sami wcale nie macie ochoty płacić; kiedy jest wam źle i ktoś się pyta: "Co ci się dzieje", odpowiadacie "Nic", nawet nie próbując udawać, że nic się nie stało złego. Ogólnie rzecz biorąc - pozwalacie, żeby druga osoba odbierała wasz sztuczny pogląd na daną sytuację. Co ciekawe ta druga osoba doskonale wie o tym, że wy to całkiem inaczej odczuwacie, ale z chęcią gra w tą waszą durną grę.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I ja się pytam: Po co? Jeżeli kogoś nie lubicie, czemu tego sobie nie wyznacie? Jeżeli jesteście smutni i ktoś chce wam pomóc, to zamiast perfidnie mówić "nic", co jest niezwykle irytujące, czemu po prostu nie powiecie co wam na sercu leży? (Ja wiem, że są przypadki, gdzie osoba poszkodowana nie chce mówić, bo jest to dla niej zbyt ciężkie. Ja piszę o osobach, które po prostu chcą być w centrum zainteresowania). Jeżeli ktoś chce zapłacić za was, to czemu mu po prostu nie pozwolicie, tylko sztucznie walczycie na portfele.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A w ogóle zatrzymam się przy tym przykładzie z płaceniem, bo to dla mnie komiczne jest. Dlaczego?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na własne oczy widziałem kilkanaście razy taką scenę. Kilku ludzi siedzi w restauracji, jedzą, rozmawiają, dobrze się bawią. No i przychodzi kelnerka z rachunkiem. Wszyscy równocześnie, z niechęcią, wyciągają pieniądze i nagle każdy z niesmakiem deklaruje, że to on zapłaci i podaje jakiś powód. Rozpoczyna się wojna na portfele, a biedna kelnerka stoi i nie wie od kogo&amp;nbsp;wziąć&amp;nbsp;zapłatę. Oglądając taką scenę praktycznie zwijałem się ze śmiechu. Po co? Po co wy tak kombinujecie. Nie możecie się złożyć po równo na zapłatę?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zastanawiam się na ile robicie to nieświadomie, a na ile z premedytacją. Może kiedyś wcale tacy nie byliście, tylko z czasem wryło się wam takie zachowanie w mózgi? Ale nie wszyscy z was są tacy. Nazywa się ich szczerymi, bezpośrednimi, chamami... różnie. Takich ludzi szanuję bardziej. Bo oni na pewno są świadomi tej fałszywości i doskonale wiedzą, że za swą bezpośredniość (inność) zostaną zbesztani i odrzuceni z danej grupy społecznościowej. A może to po prostu inne dziwne stworzenia, których dusze zostały zamknięte w ludzkim ciele?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Mam jedną teorię odnośnie tego waszego udawania. Stworzyliście sobie brutalny i trudny świat. Ta farsa to wasz system obronny, który chroni delikatne wnętrze człowieka przed podrażnieniem oraz ustawia go w centrum zainteresowania. Czemu tak twierdzę? Na podstawie przykładów z pierwszego akapitu tak wywnioskowałem. Pierwszy przykład dobrze oddaje przysłowie "Dobra mina do złej gry". Wśród was są ludzie ważniejsi (lepsi). Gdyby ktoś o niższej pozycji społecznej powiedział temu ważniejszemu, że jego krawat jest do dupy, to mogło by się źle skończyć. Tak to obaj sobie posłodzą i wszystko skończy się szczęśliwie. Potrzebujący wsparcia, odpowiadając ponuro "Nic!", chce zrobić z siebie ofiarę, poszkodowanego. Chce skupić uwagę na siebie. Porównanie z portfelami pokazuje chęć wywyższenia się ponad drugą osobą. "Ja zapłacę, to będę super i bohaterem! On z pewnością będzie mnie podziwiał!" Tak to mniej więcej wygląda.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Trochę to skomplikowane ale ma sens. Dopóki coś ma sens, jest dobre."&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-2753094397281356008?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/2753094397281356008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-trzeci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2753094397281356008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2753094397281356008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-trzeci.html' title='List od Smoka: trzeci'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-1114959435498694287</id><published>2011-07-06T10:39:00.003+02:00</published><updated>2011-07-07T21:15:22.140+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od Smoka: drugi</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Przyszedł kolejny list. Ciekawym jest to, że mimo ulewy, która zaczyna powoli podtapiać karczmę,&amp;nbsp;wiadomość leżąca na progu była całkowicie sucha. Tym razem nasz tajemniczy smok pisze o charakterach. Ciekawe podejśćie muszę przyznać. Oto treść:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;em&gt;"Wiecie co mnie ostatnio zastanawia? Wasze dzieci. Młodemu smokowi charakter kształtuje się bardzo szybko. Już od najmłodszych lat wykazuje on indywidualne cechy, którymi się charakteryzuje i żyje tak jak mu podpowiada dusza. Rodzice smoczątka owszem, opiekują się nim, ale nie muszą mu wskazywać jak ma żyć, nie kształtują jego charakteru - lub jak kto woli - nie wychowują go. &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;em&gt;A wasze dzieci? Im charaktery same się nie kształtują. Pozostawione same sobie często są pozbawione wszelkich zasad. Biorą sobie za przykład jakiś silny charakter i próbują go naśladować (co często się źle kończy). Natomiast kiedy ludzki rodzic wychowuje swoje dziecko, zazwyczaj jest ono nieodporne na wasz brutalny świat, przyzwyczajone do ciepełka i bezpieczeństwa pod opiekuńczymi skrzydłami. I tu pojawia się moje pytanie. Jakim cudem wy do cholery funkcjonujecie? &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;em&gt;Coś mi musi umykać, bo przecież według moich obserwacji, nic nie ma sensu! Przecież ludzkość nie miałaby prawa istnieć. Może jest was po prostu za dużo? No i jednak czasami pojawiają się jakieś silniejsze charaktery, które są coś warte. Ale skąd one się biorą? &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;em&gt;To jest związane z innym fenomenem, który odkryłem u was. Właśnie takie nielogiczne sytuacje, jak ta powyżej, są dla was charakterystyczne... Jako jedność jesteście tacy oczywiści, ale jako grupa, nie da się was przewidzieć. Co z resztą stanowi kolejny dowód na to, że jesteście zwierzętami stadnymi. Silnych indywidualności jest mało i co ciekawe, te indywidualności zazwyczaj kierują grupą ludzi, większą bądź mniejszą. A czemu grupa słucha indywidualność? Bo ludzie się z niej składający mają słabe charaktery i szukają przykładu, za którym będą podążać. &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;em&gt;I chyba właśnie udało mi się odpowiedzieć na jedno z pytań: jakim cudem wy istniejecie? Bo te silniejsze charaktery kierują większością z was i próbują zaprowadzić jakiś porządek. Ma to sens. U innych istot też występuje coś takiego, na przykład wilki, lwy itd.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;&lt;em&gt;Ale ciągle nie wiem skąd biorą się indywidualności. Na pewno nie przez wychowanie rodziców. Myślę, że tu może mieć wpływ jakiś czynnik zwiększonej inteligencji. Dlatego przyjmijmy na razie, że te silne charaktery to UFO."&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-1114959435498694287?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/1114959435498694287/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-drugi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1114959435498694287'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1114959435498694287'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/list-od-smoka-drugi.html' title='List od Smoka: drugi'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-6055305663015843351</id><published>2011-07-03T21:32:00.000+02:00</published><updated>2011-07-03T21:32:00.540+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Update</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-NQjcnfviT3o/ThDAuW5uXoI/AAAAAAAAAYw/rkyMj8PRr1k/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://4.bp.blogspot.com/-NQjcnfviT3o/ThDAuW5uXoI/AAAAAAAAAYw/rkyMj8PRr1k/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Dziś piszę do was z kilkoma newsami. Po pierwsze, najważniejsza wiadomość. Cały lipiec będę ograniczony czasowo. Otóż jestem wolontariuszem na obozie konnym. Wychodzę z domu o 7 rano i wracam o 20. W związku z tym jestem zmęczony i po prostu nie zawszę daję radę coś porobić z PSD. Ale to nie znaczy, że NIC nie robię. W wolnym czasie na obozie, biorę mój sekretny zeszycik i bazgrolę (szyfruję) opowieść. Jak tylko mam trochę siły, jak na przykład dzisiaj, przepisuje na komputer me wypociny. A co bazgrolę? Tu przechodzę do drugiego newsa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż teraz zajmuje się Czarną Godziną. Nie mam kompletnie weny na Mustanga, a nie chce tego popsuć, więc piszę o Xue. Z racji, że kręcąc się w kółko przez 4 godziny prowadzę konia w ręku, mam duuuuużo czasu na wymyślanie fabuły, więc możecie spodziewać się niezłych fajerwerków :D.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ostatni news. Forum jednak zostawiam. Nie wiem czumu, ale dzień po poście, w którym informowałem o zmianie hostera, To beznadziejne Juni się nawróciło i forum chodzi szybciej od mojego bloga! Dziwne, no ale nie będę na to narzekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No może jeszcze dodam, że planuje w przyszłości zacząć kręcić vlogi, ale to na razie abstrakcja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Thats it. Dzięki za wizyty i do&amp;nbsp;przeczytania&amp;nbsp;następnym razem!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-6055305663015843351?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/6055305663015843351/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/update.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6055305663015843351'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6055305663015843351'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/07/update.html' title='Update'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-NQjcnfviT3o/ThDAuW5uXoI/AAAAAAAAAYw/rkyMj8PRr1k/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-2335935827193057983</id><published>2011-06-26T18:26:00.005+02:00</published><updated>2011-07-07T21:17:05.930+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='seria: listy'/><title type='text'>List od smoka: pierwszy</title><content type='html'>Dzisiaj pod drzwiami karczmy zastałem list z dołączoną krótką notką: "Dla was. Może coś jednak uda mi się z was ulepić..." Lekko zaskoczony podniosłem kopertę i wróciłem do środka. Usiadłem na pierwszym lepszym miejscu, gdzieś w pobliżu okna i otwarłem wiadomość. List nie był starannie napisany, a jego treść zdziwiła mnie nieco. Oto treść:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;i&gt;"Witajcie człowieki.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jestem smokiem. Tak tą mityczną postacią, którą wy uważacie za wymysł ludzkiej wyobraźni (szkoda tylko, że motyw smoków pojawia się w starożytnej kulturze chińskiej, biblijnej apokalipsie, na malunkach ludzi prehistorycznych i wielu innych miejscach). Moja dusza jest zamknięta w ludzkim ciele na własne życzenie, a powód takiego postępowania pozostawię dla siebie. Żyję już wśród was jakieś osiemnaście lat i znalazłem sobie rozrywkę w obserwowaniu was.&amp;nbsp;Zdążyłem się o was&amp;nbsp;trochę nauczyć. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Przede wszystkim moją najważniejszą obserwacją jest fakt, że jesteście debilami. Nie potraficie się zjednoczyć, a razem moglibyście osiągnąć wszystko. Jesteście głupcami także dla tego, że wymyśliliście pieniądz i zasadę „nic za darmo”. Ogranicza was to. Ekonomia dąży co prawda do takiego samego efektu, jak w przypadku gdybyście działali z samej chęci działania, ale znacznie trudniejszą drogą. Kłócicie się, toczycie wojny między sobą. To ta wasza chciwość, którą nie do końca potrafię zrozumieć.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Kolejną dziwną rzeczą dla mnie jest wasza ślepota. Wśród was żyje wiele „mitycznych” stworzeń, a wy tego nie widzicie, choć niektórzy mówią o tym otwarcie. Tych co się dostrzeże, uważa się za szaleńców i zamyka w psychiatryku. To ostatnie szczególnie mnie irytuje. Na szczęście anonimowość internetu zapewnia mi ochronę, więc mnie nie dopadniecie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I ostatnia dziwna rzecz. Jak to jest, że w waszej rasie potrafią być skrajnie debilne jednostki i skrajnie wybitne? To przez tą waszą zmasowaną ilość?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Smok nie może powiedzieć, że za kimś nie przepada, bo on myśli w całkiem innym systemie. Ale tłumacząc na wasz tok myślenia, to tak, nie przepadam za wami. Nie mam pojęcia czemu. To ta wasza aura... Jest taka negatywna. Ale jednak postanowiłem pisać te listy. Jestem ciekawy jak zareagujecie, kiedy ktoś otwarcie powie: „Smoki istnieją”. Po za tym chce wam pomóc. Choć nie mogę wam wytłumaczyć jak to działa, mogę wam pokazać jak lepiej żyć i jak podkolorować swoje zwykłe codzienne życie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Może się wydawać, że uważam się za kogoś lepszego. Możliwe. Ale już pisałem. Smok myśli inaczej. Dla niego nie ma granic. Dlatego mogę równocześnie uważać się za lepszego, ale czuć do was swego rodzaju szacunek. I tak właśnie jest. Sam popełniałem straszliwe błędy a już nauczyłem się, że są ludzie po prostu lepsi ode mnie. Ale ja nie jestem ślepy i dostrzegam otaczający mnie, prawdziwy świat. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jest już późno. Idę spać. Spodziewajcie się następnego listu."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Drogi panie smoku. Czekamy z niecierpliwością.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-2335935827193057983?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/2335935827193057983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/06/list-od-smoka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2335935827193057983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2335935827193057983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/06/list-od-smoka.html' title='List od smoka: pierwszy'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-8799153803886662702</id><published>2011-06-25T00:08:00.007+02:00</published><updated>2011-08-11T10:19:45.017+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Spragniony</title><content type='html'>Oto kolejna opowistka z serii "krótkie". Właściwie sam nie wiem czemu napisałem coś takiego. Oglądałem sobie filmiki na YouTube, kiedy nagle dopadła mnie wena. Nie zastanawiałem się długo. Otwarłem&amp;nbsp;OpenOffice i zacząłem pisać. Po chwili wybudziłem się z tego transu, który mnie czasami dopada podczas pisania. Spojrzałem na zegarek. Ta "chwila" trwała dwie godziny :). Znalazłem jeszcze odpowiednią muzykę, żeby jeszcze poprawić klimat i wrzuciłem "Spragnionego" na karczmę. Osobiście nie mam zdania na temat tego dzieła. Jak dla mnie ani dobre, ani złe. Fajnie by było, jakbyście wy, drodzy czytelnicy, rozwiązali mój problem i powiedzieli co uważacie o tym tekście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;~~~~~~~~~~~~&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;SPRAGNIONY&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-St6HqsgkZhs/TgUKvcVuDNI/AAAAAAAAAYo/ngBd496gUmQ/s1600/Spragniony+img.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://w509.wrzuta.pl/audio/7VS7CZIYE0x/peter_satera_-_reprise_of_the_brave" target="_blank"&gt;Soundtarck 1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Była burzowa noc.Deszcz padał gęsto. On siedział na grzbiecie konia, gniadegohucuła. Uciekali. Za nimi jaśniały światła reflektorów szybkozbliżających się pojazdów. Jeździec obrócił się, żebyspojrzeć za siebie. Wierzył w swego przyjaciela. Wiedział, żeznajdzie on siłę na jeszcze szybszy bieg. „Dasz radę!”Krzyknął do niego i uderzył lekko piętami w boki konia. Tenzarżał&amp;nbsp;z irytacją. Zdawał sobie sprawę, że ścigają się ze śmiercią,ale nie był w stanie już szybciej biec. Wozy się zbliżały.Nagle rozległy się strzały. Mrok nocy przecięły jasne linie,ujawniając swą obecność jedynie na ułamek sekundy. Mężczyznawyciągnął swój pistolet. Obrócił się do tyłu. W jego oczachwidniał strach. Bez przymierzania strzelił kilka razy w stronęreflektorów. Trzy linie pomknęły&amp;nbsp;w powietrzu. Dwie zniknęły wmroku, trzecia zgasiła reflektor, wskrzeszając deszcz iskier. Końzarżał. Jeździec odwrócił się. Zobaczył łunę światła,gdzieś w oddali. Tam był ich cel. „Damy radę, stary! Musimy!”krzyczał. Był odważny, ale bał się śmierci. W pobliżu uderzyłpiorun, huk był potężny, błysk oślepiający. Koń sięprzewrócił, upadając ciężko na błotnistej ziemi, jeździec wyleciał z siodła, lądując metr dalej. Nie wiedział co się dzieje.Setki myśli na raz, krążyły po głowie, krzyczały jak gruparozwydrzonych dzieci. Obrócił się na brzuch. Spróbował skupićwzrok. Koń się nie podnosił. Nie ruszał się. Mężczyzna miałtrud ze wstaniem. Nie wiedział czemu. Przeczołgał się do konia.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/381183" target="_blank"&gt;Soundtrack 2&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Wtym momencie przyjechały quady. Światło ukazało wielką dziuręw głowie konia. Wszędzie była krew, mieszająca się błyskawiczniez błotem pod wpływem ciężkich kropel ulewnego deszczu. Jeździecwpatrywał się w martwego konia z szeroko otwartymi oczami. Armagedon, który rozpętał się w jego duszy nie da się opisać.Pogłaskał konia po nosie. Ten pierwszy raz nie spróbował złapaćgo wargami. Nie polizał w nadziei na jakiegoś smakołyka. Jegoszkliste oczy wyrażały jedynie strach, nadzieję na przetrwanie.Dopiero wtedy jeździec poczuł ból.&amp;nbsp;On sam miał przedziurawionybrzuch. Ale odczucie to było jedynie mglistym widmem czegośnieważnego. „Nie!” jęknął. Dotarło do niego. Jego przyjacielnie żyje. Z oczu pociekły mu samoistnie łzy. „Nie!” jęknąłponownie. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Coś pociągnęło go dogóry. Jakaś pięść uderzyła go w twarz. Drugie uderzeniezablokował, choć nie wiedział jak. Miażdżąc nieprzytomnie pięśćnapastnika własną dłonią, czuł jak żal zamienia się w żądzękrwi. Chciał mordować! Chciał zemsty. Jego źrenice zwęziły się,a oczy zapłonęły ogniem najgorszych koszmarów.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Spostrzegł, że stoisam w deszczu. Dookoła niego ścielił się trup. Kilka quadów trawił ogień, mimo gęstej ulewy. W lewej ręce trzymał zakrwawiony nóż. W prawejswój srebrny pistolet. Upadł na kolana zaraz obok zmarłegotowarzysza, rozpryskując wokół wodę. Ostatni raz pogłaskałkonia. Wspomnienia uderzyły jak rozżarzony młot. Czasy kiedy tospędzali razem czas na zabawie, pielęgnacji, galopowaniu. Jegoradosne rżenie, kiedy przychodził do hucuła. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Wszystko znikło. Jakzdmuchnięty pył. Jeździec kipiał. Wrzał z furii. Wstał, zrobiłkrok do przodu i upadł nieprzytomny. &lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Minął miesiąc.Mężczyzna nie wie jak. To było jak czyjeś wspomnienie, któreprzeminęło szybko. Furia nie przygasła nawet odrobinę. Chciałkrwi. Zemsty! Rana po postrzale zagoiła się. Był gotowy. Wiedział,że idzie na śmierć. Ale chciał zabrać tych skurwieli ze sobą,prosto do najgłębszego piekła, gdzie będzie mógł znęcać sięnad nimi w nieskończoność.&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/370286" target="_blank"&gt;Soundtrack 3&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Słońce grzałoniemiłosiernie, z rzadka zawiał nikły podmuch wiatru. Samotnyczłowiek kroczył wolno pomiędzy zdewastowanymi przez czasbudynkami. Jego zdecydowane, pełne energii kroki wzbijałyniewielkie obłoku kurzu. Ruchy miał sztywne, na jego twarzy gościłuśmiech... Morderczy uśmiech. Szarpnął głową, odgarniając tymsamym długą grzywkę brązowych włosów. Szparkowate oczymężczyzny zdawały się być zamglone, nieobecne. Ciągle miałprzed oczami wspomnienie. Wspomnienie w którym jego najbliższyprzyjaciel leży martwy w kałuży własnej krwi.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Mężczyzna stanął.Znalazł się na zniszczonym, brukowanym placu, zarośniętym przezpnącza, chwasty i przepiękne kwiaty. Na środku stała ogromnafontanna, przepołowiona na pół przez jakieś trzęsienie ziemi.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Czekał.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zza fontanny, po obu jejstronach wyszło dwóch łysych mężczyzn, bliźniaków. Ichszydercze uśmiechy zdawały się zapowiadać los naiwnego przybysza.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;A jednak przybył...&lt;/b&gt; - zaczął ten drugi.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Cudem uchylił sięprzed nadlatującym sztyletem. Przybysz skoczył z nożem w rękuna mężczyzn. Ci cofnęli się błyskawicznie do tyłu, dobywającmieczy. Jeździec znowuż zobaczył szkliste oczy swego przyjaciela.Poczuł ból. Wewnątrz. To oni kazali go ścigać. To przez nichzginął hucuł. Wrzasnął jak potwór. Zaślepiła go całkowicieżądza mordu. Jedyna istota, której ufał nie żyła, a oni sąsprawcami!&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;- &lt;b&gt;Chcę krwi!&lt;/b&gt; - wrzeszczał.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Dwaj mężczyźnipoczuli strach. Panikę wręcz, widząc potwora, z którym przyszłoim walczyć. Rozległ się strzał. Nadludzką szybkościąjeździec obrócił się i odbił nadciągający pocisk. Kulaugodziła snajpera, ukrywającego się nieopodal. Zewsząd zaczęliwyłaniać się członkowie mafii, towarzysze bliźniaków, ichpodwładni.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;Więcej krwi&lt;/b&gt; – szepnął szczęśliwy już jeździec.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Tak. Był szczęśliwy.Wreszcie zaspokoi swój ból, który torturuje jego duszę odczterech tygodni. Swoje nienasycone pragnienie krwi. Nie myśląc oniczym oprócz śmierci, skoczył na któregoś członka gangu. Niemyślał, nie rozumował. Mordował śmiejąc się jak szaleniec. Tonie mógł być człowiek. Odbija pociski, był nadludzko szybki isilny. Nie przejmował się ranami, które otrzymywał. On po prostumordował. Krew, śmierć, zemsta! &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Krew nie zaspokajałapragnienia. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Unik, podskok. Wbił nóżmiędzy oczy wroga. Wyrwał broń, uderzył w nadciągający miecz,roztrzaskując go na kawałeczki, z obrotu przeciął następnemuprzeciwnikowi krtań. Przyciągnął ręką charczącegonieszczęśnika, użył jego ciała jak tarczy. Trzy miecze dobiłyich własnego towarzysza. Skoczył do tyłu saltem, przeskakując nadhalabardą. Chlasnął tym samym halabardnika nogą po głowie,wylądował na jego krtani, miażdżąc ją całkowicie. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Jeździec zacząłwpadać w panikę. Krew nie zaspokajała bólu. Wizje martwegohucuła, przeplatane ze szczęśliwy koniem nie znikały nasączonesłusznie przelaną krwią. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Mordował i zabijał, zprzerażającą przyjemnością. Z każdym upadającym na ziemiętrupem, ginęły jego uczucia. Z jękami poległych jęczała jegodusza. &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Siedział na ziemi wśródścielącego się gęsto trupa, bujając się rytmicznie. Ubita,wyschnięta ziemia, teraz nie mogła pomieścić w sobie nadmiarukrwi. Jego zmysły w pewnym sensie wróciły, choć myślami dalejbył w swoim świecie, gdzie jego przyjaciel ciągle żył. Przed nimprzyklękła jakaś kobieta. Mówiła coś, ale jeździec nie słyszałsłów. Inne osoby z przerażeniem ale i podziwem oglądałypozostałości po masakrze. Kobieta pociągnęła delikatniechłopaka. Ten wstał bez oporu. Wybudził się z dziwnego stanu,ale odciął się od świata, popadając w zamyślenie. Kobieta&amp;nbsp;ijeździec zniknęli w opancerzonym transporterze. Kiedy reszta załogiznalazła się wewnątrz, samochód odjechał... &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-8799153803886662702?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/8799153803886662702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/06/spragniony.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8799153803886662702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/8799153803886662702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/06/spragniony.html' title='Spragniony'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-St6HqsgkZhs/TgUKvcVuDNI/AAAAAAAAAYo/ngBd496gUmQ/s72-c/Spragniony+img.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-1124221084890447896</id><published>2011-06-23T12:54:00.003+02:00</published><updated>2011-10-18T22:51:53.350+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Soul: Mustang z Dzikiej Doliny 2 odc. 3</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-rxvJ4JrELbk/TgMbbeoYNgI/AAAAAAAAAYk/uYiD94rCHlU/s1600/Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak obiecywałem, przyspieszyłem trochę pisanie Mustanga. W efekcie daje wam już trzeci odcinek Mustanga z Dzikiej Doliny 2.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej części nasz dzielny Solu goni za swoim ojcem i innymi końmi, zniewolonymi przez ludzi. Srokaty musi zmierzyć się ze samotnością i licznymi wrogami, którzy tylko czekają na smakowitego, samotnego źrebaka. Okaże się również, że człowiek nie koniecznie musi być zawsze zły i spotka nas także pewna niespodzianka, ale nie mam zamiaru zdradzać tutaj czym ona jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Odcinek dostępny jest na &lt;a href="http://issuu.com/polak149/docs/mustang_z_dzikiej_doliny_2_odc_3" target="_blank"&gt;Issuu.com&lt;/a&gt; w PDF&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że wam się spodoba :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-1124221084890447896?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/1124221084890447896/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/06/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-3.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1124221084890447896'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/1124221084890447896'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/06/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-3.html' title='Soul: Mustang z Dzikiej Doliny 2 odc. 3'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rxvJ4JrELbk/TgMbbeoYNgI/AAAAAAAAAYk/uYiD94rCHlU/s72-c/Mustang+z+Dzikiej+Doliny+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-7040590248533307181</id><published>2011-06-21T09:43:00.000+02:00</published><updated>2011-06-21T09:43:25.208+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Co się dzieje?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s1600/wiesci.png" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="133" src="http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s200/wiesci.png" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;No cóż. Przede wszystkim chcę poinformować, że muszę zacząć pisać jakieś newsy, gdyż naszą karczmę odwiedza już kilka osób dziennie! Jest to jak na mój gust fantastyczny wynik, szczególnie kiedy przypomina sobie początki. Ale to temat na innego newsa&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Co się teraz dzieje w karczmie? Na jednej z tablic możemy zauważyć aktualne projekty, nad którymi pracuję. I cóż... schodzi mi trochę nad nimi. Ale chcę, żeby każdy z tych projektów był szczytem mych możliwości. Każdy wymaga ode mnie czegoś innego. Tworzenie świata (aktualnie mapy) wymaga wytrwałości, na "Czarną godzinę" potrzebuje weny i trochę wrednego humoru, żeby dobrze oddać postać Xue, a Mustang chce ode mnie sporej ilości włożonego serca i duszy. I od razu mówię. Nie jestem w stanie tworzyć trzech rzeczy na raz. Ale każdego dnia czuję siły na tworzenie innego projektu, więc skaczę z jednego na drugi. Aktualnie zajmuję się mustangiem. Mam mocne postanowienie pisać jedną stronę dziennie. Może udało by się to skończyć w wakacje, jeśli wytrwam :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Oczywiście pamiętam też o samej stronię, którą chcę trochę udoskonalić. Mianowicie mam już w planach zmienić tą tablicę z "nadchodzącymi" na coś ładniejszego. Forum też muszę zmienić, bo aktualny host to jakiś żart. Kiedyś na stronie leciał temat dźwiękowy naszej karczmy. Myślę, żeby to przywrócić, choć będę musiał douczyć się, jak operować dźwiękiem we flashu :)&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;Na razie tyle. A! I dziękuję wam :) Nawet nie wiecie jakie to budujące, widząc 20 odsłon dziennie :D&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-7040590248533307181?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/7040590248533307181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/06/co-sie-dzieje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7040590248533307181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/7040590248533307181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/06/co-sie-dzieje.html' title='Co się dzieje?'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-X76VHuNONus/TgBH3huPjhI/AAAAAAAAAYg/9y-gjvljTNU/s72-c/wiesci.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-369836538187082405</id><published>2011-06-12T23:27:00.000+02:00</published><updated>2011-06-12T23:27:37.006+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Przeklęty Anioł: remake</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-AtFX-ELWt6U/TfUt4oCZrfI/AAAAAAAAAYc/aZ7DdwDMGvs/s1600/przeklety+aniol.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-AtFX-ELWt6U/TfUt4oCZrfI/AAAAAAAAAYc/aZ7DdwDMGvs/s1600/przeklety+aniol.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Całkiem niedawno, "Przeklęty Anioł" przeszedł gruntowną korektę. Dzięki dołączeniu do akcji Wiosna Fantasy, zyskałem możliwość poproszenia o pomoc kilku korektorów, którzy zajęli się poprawą tej opowieści. Jestem niezwykle zaskoczony efektem ich pracy. Było co prawda trochę zgrzytów, gdyż w pewnym momencie zaczęli oni poprawiać samych siebie, ale w końcu udało się wyeliminować gdzieś około stu błędów, począwszy od literówek, kończąc na stylistyce. Opowieść już została nadpisana, tak więc nowa wersja jest dostępna tam gdzie zwykle, czyli w dziale Serie&amp;gt;Opowieści samotnego wędrowca. &amp;nbsp;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-369836538187082405?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/369836538187082405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/06/przeklety-anio-remake.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/369836538187082405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/369836538187082405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/06/przeklety-anio-remake.html' title='Przeklęty Anioł: remake'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-AtFX-ELWt6U/TfUt4oCZrfI/AAAAAAAAAYc/aZ7DdwDMGvs/s72-c/przeklety+aniol.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-2836639194145788883</id><published>2011-05-31T19:41:00.001+02:00</published><updated>2011-10-19T21:55:56.462+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Serie: Polityka'/><title type='text'>Polityka: IV rozdział</title><content type='html'>TAK! Nareszcie! Po długim oczekiwaniu, Cesc22 w końcu ukończył czwarty już rozdział tejże&amp;nbsp;prześmiesznej&amp;nbsp;opowieści o prezydencie VIII RP. W tym odcinku Reppel dostanie prezent swoich marzeń oraz ulegnie zagubieniu! Przeczytaj już dziś!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Odcinek dostępny jest na &lt;a href="http://issuu.com/polak149/docs/polityka_vi" target="_blank"&gt;Issuu.com&lt;/a&gt;, standardowo w formacie PDF.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-2836639194145788883?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/2836639194145788883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/05/polityka-iv-rozdzia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2836639194145788883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2836639194145788883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/05/polityka-iv-rozdzia.html' title='Polityka: IV rozdział'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-4681560296602352153</id><published>2011-05-26T16:52:00.004+02:00</published><updated>2011-07-30T20:58:20.944+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>W imię boga</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Kolejna opowiastka z serii "krótkie".&amp;nbsp;&amp;nbsp;Czułem potrzebę, żeby wstawić coś nowego na bloga, więc pomyślałem, że zrobię coś niedługiego. "W imię boga"&amp;nbsp;to mój hołd dla genialnej gry "Assassins Creed", a także przemyślenia związane z podejściem niektórych do wiary chrześcijańskiej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Let's begin&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-PlqRZaZLgYU/Td5tj2BkIUI/AAAAAAAAAYA/y8U9qmR-NRQ/s1600/obrazek+-+w+imie+boga.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;img border="0" height="82" src="http://3.bp.blogspot.com/-PlqRZaZLgYU/Td5tj2BkIUI/AAAAAAAAAYA/y8U9qmR-NRQ/s320/obrazek+-+w+imie+boga.jpg" width="320" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Są w życiu rzeczy, októrych nigdy nie powinniśmy zapominać. Są sprawy o którychpamięć winna być ciągle żywa. Są bowiem jak światło, któreprowadzi przez mroki życia, wskazują cel, nadają sensegzystencji... Są to rzeczy tak ważne, że człowiek gotów jestginąć za nie, za swoje ideały... tak samo jak zabijać...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;W IMIĘBOGA &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: large;"&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Rok1191, Syria. Wszystko zaczęło się w gorące, bezchmurnepopołudnie, kiedy to trzech jeźdźców błyskawicznie przejechałona koniach przez bramę niewielkiego miasta, Masyaf, niemalżetaratując przypadkowych przechodniów. Wierzchowce zatrzymały sięgwałtownie, nie mogąc oprzeć się brutalnemu zaciągnięciu wódz.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Mężczyźnisprawnie zeskoczyli z koni. Dwie kobiety, które o włos uniknęłytragedii, przepraszająco ukłoniły się, zauważając kim sąjeźdźcy. W tym rejonie każdy znał ten ubiór.  Białe szaty zzarzuconymi kapturami w kształcie dziobu orła, szeroki pas zprzyczepionymi sakwami&amp;nbsp;i kilkoma niewielkimi nożykami orazzakrzywiony miecz, zwisający przy boku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Asasyninie zwrócili jednak uwagi na owe kobiety. Mieli wieści i musielisię jak najszybciej przedostać do zamku, wybudowanego na niezbytwysokim, lecz stromym zboczu, górującym nad upchanymi,prostopadłościennymi budynkami mieszkalnymi. Pierwotnie mężczyźnichcieli przedostać się na koniach wijącą się w górę ulicą,lecz droga przepełniona była przez tłum mieszkańców. Trwałobyto zbyt długo. Dlatego jeden z asasynów wskazał na jakiśniewysoki budynek. Reszta przytaknęła i szybkim biegiem ruszyli dowskazanego celu. Trójka przybyszów przemknęła sprawnie przez małyplac. Nawet nie zwolnili, kiedy znaleźli się przy wyznaczonym domu.Kiedy już wydawało się, że uderzą w mur budynku, ci naglewybiegli po ścianie i złapali się krawędzi dachu. Jakby to wogóle nie wymagało wysiłku, wciągnęli się na górę domu iprzebyli go w kilku krokach, odbijając się od przeciwległejkrawędzi. Cała trójka równo złapała się oddalonego o metr murui szybko wciągnęła się na niego. Znaleźli się na drodze, którąnormalnie przemierzaliby na koniach. Kiedy przepchali sięniekulturalnie przez ulicę, znowu wybiegli na jakiś dom. Chwilębiegli wzdłuż pasma budynków, żeby nagle jeden po drugim skoczyćna kamienną ścianę, której zadaniem było zabezpieczanie zbocza przed osunięciem. Asasyni&amp;nbsp;z impetem uderzyli o mur, leczzdołali chwycić się wystających kamieni. Ziemia pod nimiznajdywała się dziesięć metrów niżej, lecz ich to nieprzerażało. Mężczyźni zaczęli sprawnie wspinać się w górę ijuż po chwili znaleźli się prawie pod zamkiem. Przebyli jeszczetylko kilkadziesiąt metrów drogą i stanęli przed solidną bramą,prowadzącą do wnętrza zamku, gildii asasynów. Jeden z przybyszówuderzył w nią kilka razy pięścią. Uchyliły się niewielkiedrzwi,&amp;nbsp;w których stanęła kolejna odziana na biało postać.Rozpoznawszy towarzyszy, odźwierny ustąpił miejsca przybyszom. Cibez przywitania wkroczyli na zamkowy dziedziniec. Przemknęli przezplac, nie zwracając uwagi na zaciekawione wzroki innych asasynów, iwkroczyli do wnętrza dużego budynku. Znaleźli się w obszernym,pozbawionym wszelkich ozdób holu. Nie zwalniając kroku, asasyniruszyli w bok, na kanciaste, marmurowe schody. Odgłos ich butówroznosiły się echem po całym wnętrzu. Nie minęło wiele czasu,zanim znaleźli się na piętrze, zaraz na początku szerokiegokorytarza. Bez zastanowienia ruszyli po miękkim dywanie, w stronędużych, czarnych drzwi. Jeden z asasynów zapukał i cała trójkaweszła do pomieszczenia. Znaleźli się w niewielkim gabinecie. Naśrodku znajdowało się solidne biurko, a za nim stał wysoki,odziany w czarną szatę mężczyzna. Był do nich odwrócony plecamii wyglądał czegoś za oknem. Jeden z asasynów rzekł szybko:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;- Zaczęło się, mistrzu.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Al-Mualim,przywódca asasynów odwrócił się do nich powoli. Zmierzyłwzrokiem swoich uczniów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;Artefakt?&lt;/b&gt; – zapytał krótko.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;Mają go&lt;/b&gt; – odrzekł asasyn.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Ciężkiechmury deszczowe przesuwały się wolno po niebie. Ryszard Lwie Sercesiedział&amp;nbsp;w swoim namiocie, ściskając list od samego Saladyna,władcy oblężonej Akki. Król Anglii wpatrywał się w czerwonąpłachtę, rozmyślając intensywnie. Spojrzał na list jeszcze raz.Saladyn odmawia złożenia broni. Jak on stwierdził: „nie oddapokłonu innowiercom”. Bezczelny! Jak on śmie tak bluźnićprzeciwko Bogu Jedynemu?! Ryszard zmiął list i rzucił go gdzieś wkąt. Energicznie wstał ze swego krzesła. Zawołał swego głównegogenerała. Tęgi mężczyzna wszedł do namiotu&amp;nbsp;i uderzył siępięścią w pierś:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;Tak, panie?&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;Wydać rozkaz do ataku! – &lt;/b&gt;rozkazał król.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Byłznak ręką, padło hasło „Ognia!”. Trebusze z hukiem itrzaskiem wystrzeliły, wyrzucając dwustukilogramowe kamienie.Pociski leciały wysoko w powietrzu, żeby na końcu uderzyć&amp;nbsp;wmiastowe mury, siejąc destrukcję i zniszczenie. Kilkunastułuczników zleciało z blanków, ginąc albo od upadku albo odzgniecenia przez gruz. Pozostali, ci których dzieliły centymetry odpodobnego losu, jęknęli z przerażenia. Ale ich strach stopniowomalał, wraz z każdym ugodzonym przez ich strzałę przeciwnikiem.Deszcz pocisków zasypywał oddziały wrogów na dole. Anglicynie pozostawali dłużni, odpowiadając swoimi łukami. Legendarną celnością i wprawą, łucznicy napastników przewyższali obrońcówkilkakrotnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Wpowietrzu świsnął kolejny głaz. Spudłował celu i przeleciałnad murami, niszcząc budynki mieszkalne wewnątrz Akki. Wówczas woddali zazgrzytało coś potężnie. To wieże oblężnicze ruszyły.Potężne machiny z wolna poczęły sunąć do przodu, wypełnioneżołnierzami gotowymi do walki za swoją wiarę. Za nimi ruszyłciężki taran, okryty drewnianym dachem. Gdy tylko machinyoblężnicze zbliżyły się na zasięg łuków, Saraceni przenieśliczęść ostrzału na nadciągające niebezpieczeństwo. Poszłapierwsza salwa. Strzały nieszkodliwie wbiły się w drewno. Znastępną serią było to samo. Obrońcy zaczęli tracić morale.Łucznicy strzelali, ale coraz mniej synchronicznie i bezprzekonania. Nagle nad głowami łuczników świsnęło coś dużego.Pocisk przeleciał nad murami od strony miasta i z destrukcyjnymefektem uderzył w nadciągającą wieżę. Balisty w końcudojechały z drugiego końca miasta! Krzyk radości rozległ się namurach. Ale wieża sunęła dalej, mimo zionącej dziury. Trebuszezawtórowały baliście, posyłając kilka kamieni. Wszystkieuderzyły w jeden cel, w mury bramy. Uderzenie było potężne, alesolidny, ciosany kamień wytrzymał próbę. W tym czasie rozstawiłasię reszta balist. Wystrzeliły równocześnie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Gwarbitwy było słychać z daleka. Całkiem niedaleko, na najwyższychwieżach Akki, majaczyły białe postacie. Czekały...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Kwestiączasu było wejście krzyżowców do miasta. Brama padła i Anglicy zpieśnią na ustach rzucili się na szturm miasta. Na początku kilka oddziałów żołnierzy stawiało opór napastnikom. To nie byłich rozkaz. Za swoje bohaterstwo zostali wycięci w pień. Wtedyrozszalali najeźdźcy rozpanoszyli się po całym mieście. Wniektórych miejscach broniły się pojedyncze oddziały Saracenów,lecz nie wytrzymywały zazwyczaj długo. Tam gdzie pojawiał sięrycerz, tam zawsze lała się posoka. Pożoga i zniszczenie. Ginęliwszyscy, bez wyjątku. Starcy, mężczyźni, dzieci, kobiety... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; W samym środku miasta, szeroką ulicą maszerowało kilku odzianych wbiałe habity księży, trzymających wysoko krzyże, oraz strzegącychich ciężkozbrojnych rycerzy. Jeden z kapłanów niósł nawyciągniętych rękach karmazynową poduszkę, na której leżałaświecąca się własnym światłem, złota kula. Pochód zmierzałdo pałacu, znajdującego się już tuż tuż. Wierni swej modlitwie,mężczyźni wierzyli, że nic nie może ich zranić. Bez obaw więckroczyli wolno naprzód. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Młodakobieta próbowała się ukryć przed nadciągającymi rycerzami. Alebała się... Nie wytrzymała i wybiegła ze swej kryjówki, wpadającniemalże na strażnika księży. Ten bez wahania przebił ją nawylot swym mieczem. Y niedowierzającym wzrokiem patrzyła namężczyznę, aż w końcu jej oczy zrobiły się szkliste. Rycerzbeznamiętnie zepchnął ciało z ostrza i pochód ruszyłdalej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Niespodziewanie,strażnik idący na samym końcu zachwiał się i upadł. To samostało się&amp;nbsp;z drugim, idącym obok. Pochód znów się zatrzymał.Widząc śmierć kompanów, kapłani wpadli&amp;nbsp;w przerażenie,zaczęli jeszcze gorliwiej się modlić. Jeden z rycerzy przeklinającsoczyście, podbiegł do martwego kolegi. W ciele poległego tkwiłbełt. Tak samo było z drugim. Nagle dwa białe demony spadły niewiadomo skąd, na niczego niespodziewających krzyżowców. Postaciepodniosły się, chowając w rękaw zakrwawione ostrza. Ostatni żywystrażnik z wrzaskiem na ustach rzucił się na napastników. Ten naktórego szarżował krzyżowiec, dobył swe zakrzywione ostrze.Rycerz zaatakował z rozmachu, będąc pewnym zwycięstwa. Asasyn złatwością uniknął ciosu, tnąc&amp;nbsp;z obrotu w nogi wroga. Kiedyten upadł na kolana, „demon” przebił wojownika na wylot.Wyszarpnął swój miecz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Księżazbili się w grupkę, trzymając złotą kulę w samym centrum.Jąkali się, byli przerażeni. Nie wiadomo skąd, wyłonił siętrzeci asasyn.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;-&lt;b&gt; Jesteście zwykłymi mordercami...&lt;/b&gt; – mruknął jeden z nich, patrząc na ciało dziewczyny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;My jesteśmy asasynami&lt;/b&gt; – rzekł drugi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;Śmiercią sprawiedliwą. Giniecie w imię waszego boga&lt;/b&gt; – szepnął trzeci.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Pojego słowach, z rękawów asasynów wysunęły się ostrza. Zdawałosię, że kapłani tracili już zmysły ze strachu. Zabójcy płynnymruchem dźgnęli równocześnie, zabijając natychmiast. Trzy ciałaosunęły się na ziemię. Ostatni ksiądz, ten dzierżący kulę,wrzasnął ze strachu i rzucił się do ucieczki. Asasyni popatrzylisię po sobie i jeden z nich ruszył sprintem w pogoń. Ale zatrzymałsię niemalże natychmiast. Zza zakrętu bowiem wyłonił się sporyoddział żołnierzy saraceńskich. Nieszczęsny ksiądz miałnieprzyjemność nadziać się prosto na włócznię jednego z nich.Kula wysunęła się z jego rąk i uderzyła o buta dowódcyoddziału. Ten spostrzegł przedmiot, lecz bardziej interesowała goobecność asasynów. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;- &lt;b&gt;Brać ich!&lt;/b&gt; – wrzasnął bez zastanowienia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt; Białepostacie natychmiast wybiegły po najbliższej ścianie i zanim ktośzdążył zareagować, już zniknęły za krawędzią dachu jakiegośdomu. Widząc, że żołnierze chcą ich ścigać, dowódca od razuwydał rozkaz porzucenia asasynów. Mieli inne problemy na głowie.Podniósł jednak złotą kulę i dokładnie obejrzał. Czuł, żejest to coś ważnego...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="CENTER" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; Bitwawkrótce dobiegła końca. Akka padła, a Saladyn został zmuszony douległości. Niektórzy krzyżowcy zaklinają się, że widzieli nanajwyższych budynkach białe duchy, obserwujące ich pilnie...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;span style="font-family: inherit; font-size: small;"&gt;~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-4681560296602352153?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/4681560296602352153/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/05/w-imie-boga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/4681560296602352153'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/4681560296602352153'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/05/w-imie-boga.html' title='W imię boga'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-PlqRZaZLgYU/Td5tj2BkIUI/AAAAAAAAAYA/y8U9qmR-NRQ/s72-c/obrazek+-+w+imie+boga.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-539828018342007470</id><published>2011-05-09T20:41:00.001+02:00</published><updated>2011-05-09T20:43:35.927+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://republika.iml.pl/"&gt;&lt;img border="0" height="83" src="http://www.iml.pl/republika-logotyp.png" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźcie sobie świat, którego nie ogranicza nawet wyobraźnia. Wyobraźcie sobie miejsce, w którym magia, smoki, epiccy wojownicy i niecodzienne zdarzenia aż kipią swoją obfitością. Takim miejscem jest Insimilion - Republika miłośników fantastyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Insimilion jest&amp;nbsp;to nowatorski projekt utworzenia wielkiej wspólnoty pasjonatów gier i fantastyki, której misją jest wspieranie przedsięwzięć związanych z tą tematyką.&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; font-family: Verdana; font-size: 15px;"&gt;W tych celach chcemy stworzyć "społeczność działaczy" opierającą się na trzech głównych zasadach:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;ol style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; font-size: 15px;"&gt;&lt;li&gt;&lt;span style="font-family: Verdana; font-weight: bold;"&gt;Minimum wymagań&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana;"&gt;Członków naszej grupy będzie obowiązywał jedynie niski próg aktywności (np. kilka wieści na kwartał), będący elementem identyfikującym ich jako zwartą grupę zmierzającą w jednym kierunku.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Maksimum możliwości&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W rękach każdego z nas znajdzie się potężny wachlarz uprawnień, który w praktyce umożliwi całkowitą swobodę w realizacji własnych pomysłów.&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pełna samorządność&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Każdy z nas będzie samodzielnie decydował o tym, jak będzie wyglądała jego aktywność, zaś działalność i kierunek rozwoju portalu będzie sumą prywatnych inicjatyw podjętych lub wspartych przez członków grupy.&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; font-size: 15px;"&gt;Mechanizm działania Republiki jest prosty. Portal ma dostarczać możliwości i integrować jak najwięcej ludzi o różnych umiejętnościach i aspiracjach, którzy dokładając swoją cegiełkę do jego rozwoju i wzajemnie się inspirując, będą mogli swobodnie i z rozmachem realizować własne pomysły.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; font-size: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; font-size: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; font-size: 15px;"&gt;Naszym głównym zadaniem jest teraz przekonanie wszystkich, a także samych siebie, jak wiele możemy razem osiągnąć, jednocząc się w jednym miejscu we wspólnym celu. Dlatego organizujemy akcję&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; color: #d7cea4; font-size: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; color: #d7cea4; font-size: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; color: #d7cea4; display: block; font-size: 15px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: center;"&gt;&lt;span style="color: #33cc66;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wiosna Fantastów&lt;/span&gt;&amp;nbsp;- trzy miesiące dla fantastyki&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; color: #d7cea4; font-size: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; font-size: 15px;"&gt;w ramach której chcemy zebrać kilkaset osób, które w ciągu miesięcy maj-lipiec wykażą wspomnianą symboliczną aktywność. Wówczas każdy sam będzie mógł ocenić, jak wielką wartość niesie za sobą projekt Republiki Miłośników Fantastyki.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; font-size: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; font-size: 15px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="-webkit-border-horizontal-spacing: 3px; -webkit-border-vertical-spacing: 3px; font-size: 15px;"&gt;Jeśli więc tylko uważasz, że nasza idea jest słuszna i jesteś gotów poświęcić jej choć kilkadziesiąt minut miesięcznie, weź udział w naszej akcji i wypromuj ją wśród swoich znajomych!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-539828018342007470?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/539828018342007470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/05/wyobrazcie-sobie-swiat-ktorego-nie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/539828018342007470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/539828018342007470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/05/wyobrazcie-sobie-swiat-ktorego-nie.html' title=''/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-2489480230386490060</id><published>2011-04-19T22:54:00.004+02:00</published><updated>2011-04-22T09:03:07.475+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='News'/><title type='text'>Konkurs</title><content type='html'>Uwaga, uwaga!&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pod SmoczymDiamentem&lt;/b&gt; organizujekonkurs na najlepszą opowieść! Każdy uczeń VII LO w Tarnowiemoże wziąć w nim udział i zawalczyć o tytuł mistrza bajarza!&lt;br /&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;Na czym polegakonkurs?&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Zadaniem uczestnikakonkursu będzie napisanie opowieści zawierającą nie mniej niż 500słów. Temat może być dowolny, aczkolwiek zamieszczony w jednym ztrzech światów: Science Fiction, Steampunk lub Fantasy. Dziełowinno być pisane prozą, co nie stoi na przeszkodzie, żeby wstawiaćelementy poezji. Mile widziane są również zdjęcia i grafiki,które jeszcze bardziej przybliżą nam klimat.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;Jak się zgłosić?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Pretendentdo wzięcia udziału w konkursie ma czas do 14.09.11r. na składanieprac. Opowieść winna być napisana na komputerze. Można jąwydrukować i dostarczyć bezpośrednio Marcinowi Iwańcowi (klasa IID) bądź Andrzejowi Pomykaczowi (klasa II D) lub wysłać na e-mail&lt;i&gt;&lt;a href="mailto:podsmoczymdiamentem@gmail.com"&gt;podsmoczymdiamentem@gmail.com&lt;/a&gt;.&lt;/i&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Dnia 14.10.11r. zostanąogłoszone wyniki oraz nastąpi rozdanie nagród.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;Najlepszy pisarz zostanie wyróżniony dniem bez pytania, a jagopraca zostanie oprawiona w stylową okładkę, oraz uhonorowanamiejscem w szkolnej bibliotece! Za zajęcie drugiego i trzeciego miejsca przewidziane są drobne nagrody.&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; font-weight: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red;"&gt;Uczestniku! Zgłaszając się do konkursu, akceptujesz poniższy regulamin!!!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="JUSTIFY" style="font-style: normal; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;ol&gt;&lt;li style="font-weight: bold;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Uczestnik, poprzez zgłoszenie swojej pracy, akceptuje poniższy regulamin&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: bold;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Uczestnikami mogą być jedynie uczniowie VII LO w Tarnowie.&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: bold;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Praca musi zostać złożona najpóźniej do 14.09.11r.&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: bold;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Praca musi być pisana prozą (dopuszczalne fragmenty poezji).&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: bold;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Praca musi być wykonana techniką komputerową .&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: bold;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Praca musi zawierać minimum 500 słów.&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: bold;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Uczestnik zgłaszając swoją pracę, zgadza się na udostępnienie pliku źródłowego organizatorom konkursu, w celu sformatowania tekstu.&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li style="font-weight: bold;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: 0cm;"&gt;Uczestnik zgłaszając swoją pracę, zgadza się na opublikowanie opowiadania na stronie &lt;a href="http://www.podsmoczymdiamentem.blogspot.com/"&gt;www.podsmoczymdiamentem.blogspot.com&lt;/a&gt;, w celach promowania twórczości uczestnika.&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;div style="font-weight: bold; margin-bottom: 0cm;"&gt;Organizator konkursu zastrzega sobie prawo do zmiany regulaminu w dowolnej chwili. W takiej sytuacji uczestnik zostanie poinformowany o zmianie i będzie miał prawo na wycofanie się z  konkursu.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-weight: bold; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;li style="display: inline !important;"&gt;&lt;div style="display: inline !important; margin-bottom: 0cm;"&gt;&lt;div style="display: inline !important;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-weight: normal;"&gt;regulamin dostępny jest również na &lt;a href="http://podsmoczymdiamentem.feen.pl/"&gt;forum&lt;/a&gt; karczmy, w dziale &lt;a href="http://podsmoczymdiamentem.feen.pl/index.php?c=1"&gt;konkurs&lt;/a&gt;!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/li&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-2489480230386490060?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/2489480230386490060/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/04/konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2489480230386490060'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/2489480230386490060'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/04/konkurs.html' title='Konkurs'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-3484669676297672191</id><published>2011-04-14T16:47:00.002+02:00</published><updated>2011-10-19T21:23:38.195+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Soul: Mustang z Dzikiej Doliny 2 odc. 2 PREMIERA</title><content type='html'>No i oto dzisiaj odbywa się premiera drugiego odcinka. Jak pamiętamy, pierwszy odcinek skończył się w momencie, kiedy to stado zostało pochwycone przez ludzi, a nasze dzielne źrebaki uciekały w popłochu. Co dalej? Jeżeli chcecie się dowiedzieć, zapraszam do lektury&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Druga część dostępna jest na &lt;a href="http://issuu.com/polak149/docs/mustang_z_dzikiej_doliny_2_odc_2"&gt;Issuu.com&lt;/a&gt; w formacie PDF!&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-3484669676297672191?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/3484669676297672191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/04/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-2_14.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3484669676297672191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/3484669676297672191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/04/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-2_14.html' title='Soul: Mustang z Dzikiej Doliny 2 odc. 2 PREMIERA'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-6330267542937654353</id><published>2011-04-08T23:24:00.000+02:00</published><updated>2011-04-08T23:24:58.467+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='książki'/><title type='text'>Soul: Mustang z Dzikiej Doliny 2 odc. 2</title><content type='html'>Witajcie czytelnicy.&amp;nbsp;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Już &lt;b&gt;13 Kwietnia 2011r&lt;/b&gt;. odbędzie się premiera kolejnego, &lt;b&gt;drugiego&lt;/b&gt; już odcinka "Soul: Mustang z Dzikiej Doliny 2"! Pięciostronicowa część opowiadać będzie o dalszych losach młodego mustanga. Chcesz dowiedzieć się, co stało się ze stadem głównego bohatera po złapaniu przez ludzi? Zajrzyj do naszej karczmy koniecznie w dzień premiery&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Soul: Mustang z Dzikiej Doliny 2 to książka, w której zapisana jest kontynuacja przygód dzielnego przywódcy stada, bułanego mustanga. Opowieść pisana jest jednak z całkiem innej perspektywy, gdyż widziana jest z oczu jego syna, srokacza. Już dziś poznaj młodego mustanga i zobacz niezwykłe przygody, które spotkały jego oraz całe stado!&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-6330267542937654353?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/6330267542937654353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/04/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6330267542937654353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/6330267542937654353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/04/soul-mustang-z-dzikiej-doliny-2-odc-2.html' title='Soul: Mustang z Dzikiej Doliny 2 odc. 2'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-897238577326578662</id><published>2011-03-27T22:50:00.002+02:00</published><updated>2011-07-30T20:57:49.948+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Smocza dusza</title><content type='html'>A dzisiaj kolejna opowieść. Jest to smutne opowiadanko o pewnej osobie... I tyle opisu. Właściwie nie mogę nic powiedzieć, gdyż jest to tak krótkie, że mówiąc cokolwiek, powiedział bym za dużo. Nowością za to będą ścieżki dźwiękowe. Pomysł ten wykorzystywałem już dawno. Nie wiem czemu nigdy nie zastosowałem go pisząc opowieści do karczmy.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Najlepiej sami przeczytajcie:&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;~~~~~&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: x-large;"&gt;Smocza Dusza&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://images.quickblogcast.com/4/0/3/5/2/134023-125304/ghost_dragon.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="480" src="http://images.quickblogcast.com/4/0/3/5/2/134023-125304/ghost_dragon.jpg" width="640" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; text-decoration: underline;"&gt;&lt;a class="bbc_url" href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/374621" rel="nofollow external" style="text-decoration: underline;" title="Zewnętrzny odnośnik"&gt;Ścieżka dźwiękowa 1&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Księżyc w pełni świecił jasno, odbijając się razem z gęstymi, pojedynczymi chmurkami w spokojnej tafli dużego jeziora. Nietypowe dno zbiornika wodnego nadawało okolicy dziwną, fioletowo-błękitną poświatę, padającą na pojedyncze drzewa, trawiasty brzeg czy skaliste wyspy, wystające nad taflą na środku jeziora. Koncert nocnych zwierząt, pobudzonych dziwną aurą wiszącą nad tym miejscem, niezwykle wyraziście roznosił się w chłodnym powietrzu.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Długowłosa szatynka szła wolno w stronę jeziora, trzymając w ręce misternie wykonaną lirę. Ruchy wysokiej kobiety przepełnione były płynnością i gracją. Jej purpurowa suknia ciągnęła się za nią, falując dzięki znajdującymi się pod nią zamkniętymi kielichami kwiatów i licznymi kępami bujnej trawy. Postać miała oczy przymknięte, lecz bezbłędnie zatrzymała się kilkanaście centymetrów przed linią wody. Dopiero wtedy podniosła powieki, ujawniając mlecznobiałe oczy, gdzie tylko na obwódce źrenic przebijał się ledwie czarny kolor. Mimo, że twarz kobiety wyrażała spokój, z postaci promieniowała cała gama emocji, takich jak duma, pewność siebie, ale i strach czy żal do całego świata.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: blue;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/388590"&gt;Ścieżka dźwiękowa 2&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Seandra, bo takie właśnie imię przyjęła kobieta wśród ludzi, przycisnęła swój instrument do ramienia. Prawą ręką zaczęła delikatnie trącać struny. Na początku wolno grała cichą melodię, powtarzając tą samą sekwencje dźwięków. Nagle uderzyła mocnej, przyspieszając tempa. Powietrze wokół kobiety zaczęło gęstnieć. Każde szarpnięcie strun zdawało krzesać magiczne iskry. Przestrzeń wokół niej nabrała głębszych barw, rozjaśniając się nieco, żeby w końcu uformować się w pokaźne smocze skrzydła, złożone z czystej magii. Kobieta grała dalej. Skrzydła zafalowały i z impetem zamachnęły się, powodując nie podmuch wiatru, lecz wspomnień. Postać zmieniła trochę melodię, dokładając czyste dźwięki, dzięki czemu jej gra nabrała patosu. Skrzydła uderzyły jeszcze raz. Tym razem wspomnienia były wyraźne. Ukazywały zamierzchłe czasy, kiedy to jeszcze smoki panowały nad wszystkim. Pokazywały czasy, kiedy smoki były wolne, a ich panami było jedynie sumienie. Seandra coraz szybciej powtarzała skomplikowaną sekwencję uderzeń. Skrzydła uderzyły po raz trzeci, unosząc kobietę w górę. Puściła lirę, lecz ta grała dalej. Znikąd pojawiały się dźwięki innych instrumentów, tworząc przepiękną symfonie. Teraz skrzydła biły już regularnie, unosząc kobietę coraz wyżej. Koncert nocnych stworzeń zlał się z wypełniającymi całą przestrzeń dźwiękami liry, tworząc jakby odrębny instrument. Nagle kobieta opadła w takt muzyki i wzbiła się gwałtownie do góry, wirując wokół własnej osi. Jej ciało eksplodowało srebrzystymi iskrami, uwalniając udręczoną duszę. W powietrzu zawisła jakby smocza dusza, zapromieniowała radością niczym nurek, który wynurzył się na powierzchnię. Dusza zaczęła tańczyć nad jeziorem w rytmie muzyki, otaczającej duszę.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="bbc_spoiler" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Po chwili opadła gwałtownie, szybując kilka centymetrów nad taflą wody, zostawiając za sobą ślady wspomnień, tych szczęśliwych. Były to wspomnienia jej życiowego kochanka, rozkoszującego się spadającą wodą gorącego wodospadu. Były to wspomnienia wspólnych lotów dziesiątków smoków, przemierzającego usiane gwiazdami niebo. Były to wspomnienia jej dzieci, dwóch małych smoczków, bawiących się razem w skalnej jaskini. Wspomnienia te promieniowały radosnym, błękitnym światłem.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/399472"&gt;Ścieżka dźwiękowa 3&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Lecz nagle zaczęły się zmieniać. Nabierały powoli czerwonej barwy. Coraz więcej w nich było krwi i ognia, zniszczenia i śmierci. W końcu składały się tylko z tego. Smok walczył ze smokiem. Żądza władzy, bezsilność, nadzieja... Ogromna bitwa. Setki tysięcy smoków w powietrzu, lecących ku sobie! Ona krzyczy! NIE, BŁAGAM! NIE! To na nic...&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Smocza dusza uniosła się do góry, zalewając jezioro krwawo-ognistą materią. Struny w lirze popękały. Woda nabrała bordowej barwy i zaczęła kipieć. Dusza zaryczała żałośnie i wylądowała na jednej ze skał, zalewając całą okolicę jednym tylko podmuchem wspomnienia. Srebrnołuski smok stojący pośród tysięcy zmasakrowanych ciał innych pobratymców. Krew, krew, krew!&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;a href="http://www.newgrounds.com/audio/listen/381183"&gt;Ścieżka dźwiękowa 4&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Wspomnienie rozwiało się. Wszystko wróciło do normy. Na skale nie siedziała już przeźroczysta istota, lecz Seandra w ludzkiej postaci. Opadła swobodnie do tył i po kilku sekundach wpadła do wody. Wynurzyła się twarzą ku powierzchni. Jej obfite łzy zmieszały się z wodą. Była sama. Była sama...&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;~~~~~~~~~~~~~~&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2404974959146146544-897238577326578662?l=podsmoczymdiamentem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/feeds/897238577326578662/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/03/smocza-dusza.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/897238577326578662'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2404974959146146544/posts/default/897238577326578662'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://podsmoczymdiamentem.blogspot.com/2011/03/smocza-dusza.html' title='Smocza dusza'/><author><name>Marcin Iwaniec (Polak149)</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11391480585938160342</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://1.bp.blogspot.com/_Od2HZJGq10c/TRc3k5g4RNI/AAAAAAAAACU/M22UEDwMoKc/S220/Avatar%2Bna%2Bbloga.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2404974959146146544.post-6920549028025484814</id><published>2011-03-22T21:05:00.001+01:00</published><updated>2011-07-30T20:57:20.806+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Zapomniany Bohater</title><content type='html'>&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Jest to opowieść stworzona, o dziwo, w kilka godzin jednego dnia. Na pewnym forum uczestniczę w tak zwanych "wyzwaniach". Dostaje jakieś materiały i mam z tego zmontować coś fajnego. Oto efekt&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;~~~~~~~~~~~~&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Zapomniany bohater&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Słońce powoli zachodziło na tle ledwo majaczących gór. Chmury nabierały czerwonego odcienia. Lekka bryza morska powiewała niewinnie, a mewy skrzeczały wesoło. Gdyby nie satelity szpiegowskie, nikt nie spodziewałby się nadchodzącego zagrożenia...&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Gdziekolwiek oko sięgało, cała równina usiana była różnymi statkami powietrznymi. Tysiące, a może nawet setki tysięcy maszyn stało w pełnej gotowości bojowej, czekając na przybycie wroga. W większości nie były to duże statki, głównie zwiadowcze z serii F lub G. W trochę mniejszej ilości silniki rozgrzewały Krążowniki i Dragony, bojowe statki stanowiące trzon floty. W najmniejszej ilości, bo zaledwie dwunastu, na skraju równiny stały ogromne warsztaty, trzymające w pogotowiu maszyny, które statkami powietrznymi nazywać się nie powinno... Raczej stacjami bojowymi. Były to Destroyery. Jednostki wyładowane tak potężnymi systemami bojowymi, że złączywszy się w kilka, były w stanie uszkodzić jądro planety, najczęściej powodując tym samym ogromną eksplozje i zniszczenie całej cywilizacji.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Na skrzydle malutkiego, jednoosobowego statku zwiadowczego stała kapitan Maya. Była to piękna kobieta, o poważnym wyrazie twarzy i kremowych włosach sięgających ramion, powiewających na lekkim wietrze. Postać to niezbyt wysoka, bo zaledwie sięgała metr siedemdziesiąt i wieku dwudziestu dwóch lat. Ubrana była w skórzane, brązowe spodnie, pas których wykończony został frędzelkami, czarny golf ze złotym zamkiem błyskawicznym oraz narzuconym na to długim, skórzanym płaszczem. Jej maszyna była zwrotnym Ft-24. Nie posiadał dużej siły ognia, lecz jego zaletą był spory zapas mocy, jak na tą wielkość oraz ogromna moc obliczeniowa komputera pokładowego. Na lewej burcie statku widniał płonący smok, z paszczy którego wychodziła lufa działa laserowego.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Maya obserwowała niebo i rozmyślała. Na jej ojczystą planetę zdążała armia z wrogiej planety Xis_23. Zagrożenie było tak ogromne, że do obrony miały zostać włączone wszystkie statki, nawet zwykłe transportowce. Podobno setelity szpiegowskie zarejestrowały promieniowanie energetyczne, charakterystyczne tylko dla jednego typu statków... Gwiazdy Śmierci. Szybkie działa tej jednostki były w stanie zniszczyć połowę armii obrońców już w pierwszą godzinę walk. Właśnie dlatego wszystkie maszyny mają bronić... Maya zacisnęła pięść. Nie spodziewała się, że przeżyje. Ale była gotowa poświecić własne życie, żeby chronić bliskich...&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Czas dłużył się niemiłosiernie. Radio zaszumiało nagle w kabinie jej statku. Kapitan wskoczyła szybko do kokpitu.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;Mamy zielone światło!&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- odezwał się dowódca jej oddziału, Fetyder. -&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;&amp;nbsp;Na pozycję. Wroga armia dotrze za dziesięć minut.&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Maya nie mogła nie usłyszeć drżenia głosu dowódcy. Wyuczonymi ruchami wybudziła maszynę ze stanu uśpienia, równocześnie odpowiadając:&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Tera-1 zgłasza gotowość bojową.&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Autopilot sam wystartował...&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Xisandra, kobieta ubrana w skąpy, aczkolwiek stylowy, skórzany strój, siedziała w swoim gabinecie i nożem drapała po mapie galaktyki. Najwięcej zadziorów było w miejscu, gdzie powinna znajdywać się planeta Wiertes. Dzisiaj miała wreszcie zamiar zdominować odwiecznego wroga. Przejechała ręką po swoich długich uszach, nieodrywając wzroku od jednego punktu na mapie. Złowieszczy uśmiech tańczył na jej twarzy.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Nagle w kabinie rozległo się pukanie&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Wejść&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- zezwoliła Xisandra, ciągle przyglądając się mapie.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Do środka wszedł dumnie kapitan floty. Zasalutował i zaczął zdawać szybki raport.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Pani! Dotarliśmy do celu. Wszystkie statki gotowe do ataku.&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Dobrze&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- odrzekła cicho królowa, po czym w końcu podniosła wzrok. -&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;&amp;nbsp;Rozpocząć natarcie&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;!&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Na pierwszy ogień miały iść statki zwiadowcze. Maya utrzymywała swój statek na wysokości dwóch kilometrów. Stres próbował przejąć nad nią kontrolę, lecz ona go ignorowała. Każdy musiał dać z siebie wszystko i nikt nie mógł popełnić żadnego błędu. Radio zaszumiało.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;Tu Tera-1! Widzę wroga na radarze, over!&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;Tera-1, przyjąłem. Pozostańcie w gotowości!&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- Fetyder odpowiedział.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Maya mruknęła "potwierdzam". Nawet nie spojrzała, kiedy jej radar zaczął piszczeć. Kiedy jednak pikanie zlewało się w jeden dźwięk, kliknęła coś na nim, przestawiając filtrowanie. Nie potrzebowała widzieć na komputerze każdego statku wroga. Niebo zaczęło czarnieć od liczby pojawiających się wrogich maszyn. Nieświadomie zaciskała coraz bardziej dłonie na sterze. Nagle w radiu odezwał się admirał floty:&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;Żołnierze! Dzisiaj nadszedł dzień sądu! Od was zależy, czy jutro ta planeta będzie jałową pustynią, czy ciągle naszym domem! To wy jesteście panami tego miejsca. Pokażmy skurwysynom, kto tutaj rządzi. Żołnierze Lordowskiej Armii Zjednoczeniowej! Otworzyć ogień!&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;&amp;nbsp;Dobra ludzie, słyszeliście go. ZA HONOR I OJCZYZNĘ!&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- wrzasnął w radiu dowódca i ruszył swoim złotym statkiem na wrogów.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Fala statków ruszyła. Promienie czerwonych i zielonych laserów niemalże równocześnie zaczęły uderzać w obie strony. Z ziemi ostrzał rozpoczęły również działa plazmowe i jonowe, jednym pociskiem niszcząc kilkanaście statków wroga równocześnie. Jeden taki pocisk przeleciał obok statku May, wywołując na chwilę chaos w systemach statku.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;Razem ludzie!&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- dowódca przemówił. -&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;Oznaczyłem atakowany przez nas obiekt. Metoda szerszeni!&amp;nbsp;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Na szybie May zajaśniało kilkanaście statków wroga, odosobnionych od całej armii. Był to konwój bombowców. Oddział ruszył. Wroga obstawa natychmiast zareagowała. Maya nacisnęła spust. Promień lasera wypadał kilkanaście razy na sekundę, powodując niewielkie wibrację. Komputer nagle nakierował jedną z kamer na ładujący się promień działa wroga. Maya w ostatniej chwili pociągnęła ster do góry, o centymetry unikając jonowego pocisku. Zawirowała w powietrzu, drugą ręką ustawiając coś na konsoli. Zacisnęła zęby... Komputer oznaczył atakujący ją statek, dopasowując odpowiedni kąt do dział. Maya znów nacisnęła na spust. Tym razem lasery wylatywały rzadziej, ale jakby z większym impetem. Kilka trafiło w cel, jeden uderzył w bombowca. Wpadła w zamierzony korkociąg i utrzymywała go wznosząc się do góry. Promienie laserów śmigały koło jej kokpitu. Nagle jednym pociągnięciem ręki, zminimalizowała moc silników i przewróciła się na grzbiet. Teraz pikując, otworzyła ogień ze wszystkich dział. Lasery zasypały kadłub wrogiego statku, który eksplodował nagle. Maya przeleciała przez chmurę ognia, kilka części uderzyło w jej poszycie.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Stan!&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- krzyknęła, wracając równocześnie do wrogiego konwoju.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Brak uszkodzeń, moc 94 procent&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- odpowiedział komputer.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Oddaliła się od swojego walczącego oddziału znacznie bardziej niż by chciała. Pokonywali jednak oni obstawę bombowców. Nagle zapiszczał alarm i statek gwałtownie opadł, odepchnięty przez system stabilizatorów. Kątem oka zobaczyła znikającą w oddali kulę elektromagnetyczną, przeznaczoną specjalnie dla niej. Monitor od razu wskazał na kilka statków, pędzących w jej stronię. Otworzyli ogień. Kilkanaście dział zaczęło naparzać w jej stronę. Poderwała ster do góry, wirując w morderczym tańcu. Ostrzał był zbyt duży. Co chwilę jakiś pocisk trafiał, wywołując gwałtowny wstrząs.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Szlag! Tera, tu tera-2! Jestem odcięta, pod ciężkim oddziałem. Potrzebne wsparcie, natychmiast!&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;em class="bbc" style="font-style: italic !important;"&gt;Tera-2, mu...ZZZzzzZ...&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- Nie zdążyła nawet usłyszeć kto mówił. Obróciła się przez ramie i spostrzegła jedynie płonące szczątki swojego oddziału, spadające ku ziemi, oraz nieprzerwany promień lasera, wylatujący z dziesiątek dział bombowca.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;SKURWYSYNY!&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Wpadła we wściekłość. Ustawiła na monitorze cele i odwróciła się. Jej działa automatycznie zaczęły ostrzeliwać wrogów a sama skupiła się pilotowaniu. Uniki, odbicia, wiry, korkociągi... Wrogowie nie mogli jej dopaść. Nawet nie zauważyła, że front przesunął się i manewrowała tylko między wrogami. Furia powiększała się. Omal nie zderzyła się wrogim myśliwcem, który eksplodował chwilę po minięciu jej statku. Już kilkanaście lekkich maszyn próbowało ją zdjąć, lecz nie dawali rady. Nagle automatyka znowu uratowała jej życie, unikając nagłego pocisku z działa plazmowego. Maya otwarła szeroko oczy z niedowierzania, kiedy zobaczyła działa pobliskiego okrętu bojowego, nakierowujących się na nią. Chwilowa panika ogarnęła jej serce, lecz ogarnęła się szybko. Odrzuciła klapkę i nacisnęła czerwony guzik. Odrzut przycisnął ją do fotela, kiedy silnik włączył się w tryb nadprzestrzenny. Momentalnie znalazła się nad wrogim statkiem bojowym. Dzięki jednej z kamer widziała, jak okręt zestrzeliwuje kilkanaście swoich maszyn, zanim przerywa ogień.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;&amp;nbsp;Krytyczny poziom energii!&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- odezwał się komputer&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Przełącz akumulator&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- odpowiedziała na to szybko Maya.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Statek na ułamek sekundy wyłączył się po czym wrócił do pewnej sprawności. Zeskanowała teren jednym impulsem. Kolejne mniejsze statki dołączały się do pościgu. Maya kliknęła kilka guzików. Przy podwoziu jej statku wysunęło się czwarte działo, z którego zaczęły skapywać niczym krople, skoncentrowane kule jonowe. Pociski uderzały w poszycie okrętu bojowego bez żadnych efektów wizualnych, lecz niszcząc wewnątrz jego elektronikę. Maya uśmiechnęła się. Piąty pocisk trafił w silnik. Kapitan mogła dostrzec znikające niebieskie poświaty, dochodzące z ogromnych dyszli wrogiej maszyny. Ta bezbronnie zaczęła opadać ku ziemi. Dalej nie miała czasu się przyglądać. Zewsząd zaczęły nadciągać pociski. Maya miała wrażenie, że pół armii się na nią zwaliło. Systemy desperacko próbowały rozpoznawać i unikać zagrożenia. Kapitan powoli traciła kontrolę nad statkiem, który odskakiwał w różne strony, a i tak obrywała. Ze złością Maya wyłączyła system i wystrzeliła w górę. Jej oczom ukazał się okręt flagowy wrogiej armii. Gwiazda Śmierci...&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Czemu nikt do cholery nie zdejmie tego stateczku?!&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- krzyknęła zirytowana Xisandra, pochylając się w centrum dowodzenia nad cyfrową mapą okolicy.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Próbujemy, pani! Jest za mały, a nasze statki niszczą same siebie!&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- tłumaczył kapitan.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Wroga maszyna zbliża się do nas!&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- krzyknął jeden z obserwatorów.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;ZNISZCZYĆ GO!&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;- wrzasnęła królowa.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="bbc_center" style="display: block; font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px; text-align: center;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Maya z trwogą obserwowała, jak setki... tysiące dział Gwiazdy Śmierci, statku wielkości małego księżyca, ustawiają się w jej stronę. Kapitan jednak miała tylko jeden cel. Hangar Gwiazdy Śmierci. Wlot był zapieczętowany polem siłowym, ale ona miała plan.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;STAN!&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Kadłub poważnie uszkodzony, moc czterdzieści sześć procent.&lt;br /&gt;Westchnęła.&amp;nbsp;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Działa wroga wystrzeliły równocześnie. Maya na ułamek sekundy zobaczyła pędzącą w jej stronę czerwoną ścianę. W tym samy momencie nacisnęła spust i jej działo jonowe wystrzeliło jeden pocisk, wybijając dziurę w śmiercionośnej ścianie. Przeleciała. Zignorowała pikanie kontrolek awaryjnych i ostrzeżenie o uszkodzeniu lewego skrzydła. Strzeliła ponownie z działa jonowego. Kula jonów trafiła w barierę ochronną, wyłączając ją na chwilę. Maya przeleciała przez barierę, kiedy nagle lewy silnik eksplodował. Otarła się o ścianę długiego korytarza, krzesząc morze iskier. Dopiero po chwili skontrowała, ale statek i tak znosiło. Rozdarły się chyba wszystkie kontrolki. System stabilizatorów nie dawał rady utrzymać statku w poprawnej pozycji.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;strong class="bbc" style="font-weight: bold !important;"&gt;Przebudowuję elektronikę lewego skrzydła, proszę czekać.&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: Verdana, Tahoma, Arial, sans-serif; font-size: 12px; line-height: 18px;"&gt;Maya nie usłyszała tego komunikatu. Była zaślepiona tylko jednym celem. Znała na pamięć układ wnętrza Gwiazdy Śmierci, a jej statek był na tyle mały. Chciała rozbić się o główny rdzeń maszyny. Skręciła ostro, próbując wlecieć w lewy szyb. Statek nie zareagował dość szybko i uderzyła dość mocno o ścianę. Coś urwała lecz, leciała dalej. Nagle w pogoń ruszyły za nią niewielkie roboty, strzelające ze zwykłych pocisków balistycznych. Działka Vulcan z wybuchową amunicją robiły sieczkę z jej poszycia. Deszcz iskier wystrzelił jej w twarz. W ostatniej chwili zasłoniła się ręką, parząc ją dotkliwie. Zacisnęła jednak mocniej zęby i parła dalej. Była już tak blisko! Ogon jej statku eksplodował. Pociągnęła z całej siły ster do siebie i pedałami skręciła w lewo. W ta stronę statek jeszcze skręcał i udało się jej wlecieć w odpowiedni korytarz, urywając tylko fragment prawego skrzydła. Zgubiła goniące ją roboty. Korytarz podnosił się do góry, lecz wraz z ogonem, statek stracił możliwość zmieniania wysokości. W końcu uderzyła w podłogę. Siłą odrzutu nacierała ciągle do przodu, zostawiając za sobą morze iskier. Nadzieja zajaśniała w jej sercu, kiedy zobaczyła jasne światło na końcu tunelu. Zaśmiała się ironicznie kojarząc, że to światełko to nie wybawienie, tylko jej śmierć. Koniec tunelu zbliżał się szybko. Nagle przeleciała przez przejście. Zdążyła jeszcze zobaczyć ogromną szklaną tubę, w środku której tańczyły wszystkie kolory. Śmiech zmienił się z ironicznego w histeryczny.&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 
